Zdobyta przez Wiecznego Króla: Jego Szkarłatny Skarb

Zdobyta przez Wiecznego Króla: Jego Szkarłatny Skarb

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 6: Elara
Autor: Aeliana Thorne
15 cze 2026
Serce waliło mi w piersi, gdy biegłam w stronę łazienki. Nie mogłam uwierzyć, że o mało nie zwymiotowałam na wampira, i to nie byle jakiego, ale na samego Króla Wampirów. Wyciągnęłam rękę i złapałam za klamkę, otwierając drzwi na oścież, a potem zatrzasnęłam je za sobą z hukiem. Rzuciłam się w stronę toalety, dziękując niebiosom, że deska była podniesiona, i opróżniłam żołądek. Potem męczyły mnie jeszcze puste wymioty; nie wiedziałam, czy to wynik silnej choroby lokomocyjnej, czy lęku – pewnie po trochu jednego i drugiego. Kiedy poczułam się na tyle bezpiecznie, by wstać, powoli podniosłam się z łazienkowej podłogi i podeszłam do umywalki, by obmyć twarz. Puściłam lodowatą wodę i wsadziłam głowę pod kran, nabierając wody do ust, by je wypłukać. Potem chciwie wypiłam kilka łyków prosto z kranu, mając nadzieję, że to uspokoi mój żołądek. Gdy skończyłam doprowadzać się do porządku, rozejrzałam się po łazience. Była niesamowita. Wanna wyglądała jak basen pływacki i miała mnóstwo pokręteł i przycisków do różnych ustawień i temperatur. Za wanną znajdował się prysznic typu walk-in, z głowicą ustawioną tak, by wypuszczać wodę niczym deszczowa chmura. Na zewnątrz kabiny również znajdował się panel z mnóstwem funkcji do wyboru: od zmiany ciśnienia wody, przez temperaturę i oświetlenie, aż po inne udogodnienia wewnątrz. Ta łazienka zdecydowanie była godna króla. — Człowieku — zawołał król. — Wszystko w porządku? Od dźwięku jego głosu podskoczyłam, a serce znów zaczęło mi pędzić. Chryste, a co jeśli przyłapał mnie na myszkowaniu? Wybiegłam z łazienki, otwierając drzwi z rozmachem i uderzając nimi prosto w twarz nikogo innego, jak samego Króla Wampirów. — Szlag, chyba złamałaś mi nos — warknął, zakrywając twarz dłońmi. — To cię nauczy szpiegowania kobiety, kiedy korzysta z toalety — mruknęłam pod nosem, zapominając, że on ma nadludzki słuch. — Nie szpiegowałem cię, człowieku — warknął, odsuwając dłoń od twarzy; jego nos zdążył się już zagoić. — Pytałem o twoje samopoczucie. — Mam imię, wiesz? — powiedziałam, gromiąc go wzrokiem z rękami skrzyżowanymi na piersi. Jego oczy błysnęły czerwienią przez ułamek sekundy, zanim powróciły do błękitnego koloru. — Nie muszę znać twojego imienia, człowieku — zakpił, przysuwając się do mnie. — Jesteś dla mnie tylko źródłem pożywienia, niczym więcej. Czułam, jak dreszcz przebiega mi po kręgosłupie, gdy powoli zaczęłam się wycofywać. On jednak nie przestawał się zbliżać, aż w końcu zapędził mnie w kozi róg pod ścianą. — Nie masz dokąd uciec. Mam cię w garści. — Oparł dłonie po obu stronach mojej głowy, więżąc mnie między swoimi ramionami. Mądra osoba błagałaby o wybaczenie. Nigdy nie twierdziłam, że jestem mądra; winę za mój porywczy charakter zrzucam na bycie rudowłosą. — Czy osaczanie bezbronnej kobiety sprawia, że wielki, zły Król Wampirów czuje się kimś ważnym? — zapytałam protekcjonalnym tonem. Jego oczy były teraz intensywnie krwistoczerwone, a kły stały się widoczne. Czułam, że moje serce zaraz wyskoczy z piersi i wiedziałam, że on to słyszy. Zamknęłam oczy, czekając, aż zacznie ze mnie pić. Wciągnął głęboko powietrze i wydał z siebie niski jęk, po czym cofnął się o krok. Powoli otworzyłam oczy, próbując pojąć, dlaczego wciąż żyję. Czy to była zabawa w kotka i myszkę? Czy sprawiało mu przyjemność samo polowanie? — To twoje jedyne ostrzeżenie, człowieku. Nigdy więcej nie mów do mnie w ten sposób — warknął na mnie. Jego oczy wciąż płonęły czerwienią. — T... ta... tak — wykrztusiłam, a ogień, który we mnie płonął, został brutalnie stłamszony. Rozległo się ciche pukanie do drzwi i do pokoju weszła ładna blondynka. Miała długie jasne włosy i piękne niebieskie oczy. Była ubrana w ładną granatową sukienkę z dekoltem w kształcie litery V, z którego omal nie wylewał się jej biust. — Ubrania, o które prosiłeś, panie — powiedziała, skłaniając głowę z szacunkiem. — Połóż je na biurku — odpowiedział, nie spuszczając ze mnie wzroku. — Tak, wasza wysokość — odrzekła służąca, przechodząc przez pokój i kładąc ubrania na blacie. — Czy mogę w czymś jeszcze pomóc, królu Alaryku? — zapytała, trzepocząc do niego rzęsami. Odwrócił się w jej stronę, a uśmiech odsłonił jego idealnie białe zęby. — Właściwie tak — odparł. — Jak masz na imię? — Tessa. Tessa Thorne. — Kto jest twoim stwórcą, Tesso? — dopytywał. — Lord Dorian — odpowiedziała. Stłumiłam westchnienie zdziwienia; ona też była wampirem, choć wyglądała zupełnie jak człowiek. — Ach, linia Doriana, doprawdy silny ród — powiedział król, kiwając głową, jakby nad czymś rozmyślał. — Tesso, czy chciałabyś dołączyć do mnie w moich komnatach w ciągu godziny? — zapytał. Czy on naprawdę właśnie umówił się na szybki numerek na moich oczach? Wywróciłam oczami i wydałam z siebie ciche parsknięcie. Król odwrócił się w moją stronę, a ja udałam niewiniątko. — Oczywiście, wasza wysokość. Z przyjemnością — powiedziała Tessa z promiennym uśmiechem. — Dobrze — odrzekł król. — Do zobaczenia za dwie godziny. I proszę, kiedy tu będziesz, mów mi Al. Och, więc pan Wielki Zły Król Wampirów jednak ma jakieś maniery. Ponownie wywróciłam oczami; cała ta scena niesamowicie mnie irytowała. — Tak, Al — powiedziała zarumieniona Tessa, odwracając się do wyjścia. Cicho zamknęła za sobą drzwi i znów zostałam sama z królem. — Myślałam, że wszystkie wampiry mają lazurowe oczy. Jej są niebieskie, jak błękit nieba — wypaliłam. — Tessa jest w połowie wampirem, w połowie człowiekiem — odpowiedział. Nie potrafiłam ukryć obrzydzenia; ludzie parzą się z tymi potworami. Na szczęście król nie zwracał na mnie uwagi, skupiony na rzeczach, które przyniosła służąca. — Tutaj — król przywołał mnie do biurka, podnosząc ubrania dostarczone przez Tessę. — Możesz się w to przebrać. Wzięła od niego strój. Była to przepiękna, szmaragdowa suknia z głębokim dekoltem. Zauważywszy, że nie ma do niej ani biustonosza, ani majtek, szybko się rozebrałam i włożyłam sukienkę prosto na bikini. — Dziękuję — wymruczałam. — Ach, więc jednak znasz zasady dobrego wychowania. — Szacunku się nie daje za darmo, na szacunek trzeba zasłużyć — odcięłam się. — Jestem królem. Nie muszę zasługiwać na niczyj szacunek. Znów wywróciłam oczami. Ten facet był tak cholernie zarozumiały. — Czy ty właśnie wywróciłaś na mnie oczami? — warknął.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 68

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

68 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6: Elara – Zdobyta przez Wiecznego Króla: Jego Szkarłatny Skarb | Czytaj powieści online na beletrystyka