Serce waliło mi w piersi, gdy biegłam w stronę łazienki. Nie mogłam uwierzyć, że o mało nie zwymiotowałam na wampira, i to nie byle jakiego, ale na samego Króla Wampirów. Wyciągnęłam rękę i złapałam za klamkę, otwierając drzwi na oścież, a potem zatrzasnęłam je za sobą z hukiem. Rzuciłam się w stronę toalety, dziękując niebiosom, że deska była podniesiona, i opróżniłam żołądek. Potem męczyły mnie jeszcze puste wymioty; nie wiedziałam, czy to wynik silnej choroby lokomocyjnej, czy lęku – pewnie po trochu jednego i drugiego.
Kiedy poczułam się na tyle bezpiecznie, by wstać, powoli podniosłam się z łazienkowej podłogi i podeszłam do umywalki, by obmyć twarz. Puściłam lodowatą wodę i wsadziłam głowę pod kran, nabierając wody do ust, by je wypłukać. Potem chciwie wypiłam kilka łyków prosto z kranu, mając nadzieję, że to uspokoi mój żołądek. Gdy skończyłam doprowadzać się do porządku, rozejrzałam się po łazience. Była niesamowita. Wanna wyglądała jak basen pływacki i miała mnóstwo pokręteł i przycisków do różnych ustawień i temperatur. Za wanną znajdował się prysznic typu walk-in, z głowicą ustawioną tak, by wypuszczać wodę niczym deszczowa chmura. Na zewnątrz kabiny również znajdował się panel z mnóstwem funkcji do wyboru: od zmiany ciśnienia wody, przez temperaturę i oświetlenie, aż po inne udogodnienia wewnątrz. Ta łazienka zdecydowanie była godna króla.
— Człowieku — zawołał król. — Wszystko w porządku?
Od dźwięku jego głosu podskoczyłam, a serce znów zaczęło mi pędzić. Chryste, a co jeśli przyłapał mnie na myszkowaniu? Wybiegłam z łazienki, otwierając drzwi z rozmachem i uderzając nimi prosto w twarz nikogo innego, jak samego Króla Wampirów.
— Szlag, chyba złamałaś mi nos — warknął, zakrywając twarz dłońmi.
— To cię nauczy szpiegowania kobiety, kiedy korzysta z toalety — mruknęłam pod nosem, zapominając, że on ma nadludzki słuch.
— Nie szpiegowałem cię, człowieku — warknął, odsuwając dłoń od twarzy; jego nos zdążył się już zagoić. — Pytałem o twoje samopoczucie.
— Mam imię, wiesz? — powiedziałam, gromiąc go wzrokiem z rękami skrzyżowanymi na piersi.
Jego oczy błysnęły czerwienią przez ułamek sekundy, zanim powróciły do błękitnego koloru.
— Nie muszę znać twojego imienia, człowieku — zakpił, przysuwając się do mnie. — Jesteś dla mnie tylko źródłem pożywienia, niczym więcej.
Czułam, jak dreszcz przebiega mi po kręgosłupie, gdy powoli zaczęłam się wycofywać. On jednak nie przestawał się zbliżać, aż w końcu zapędził mnie w kozi róg pod ścianą.
— Nie masz dokąd uciec. Mam cię w garści. — Oparł dłonie po obu stronach mojej głowy, więżąc mnie między swoimi ramionami.
Mądra osoba błagałaby o wybaczenie. Nigdy nie twierdziłam, że jestem mądra; winę za mój porywczy charakter zrzucam na bycie rudowłosą.
— Czy osaczanie bezbronnej kobiety sprawia, że wielki, zły Król Wampirów czuje się kimś ważnym? — zapytałam protekcjonalnym tonem.
Jego oczy były teraz intensywnie krwistoczerwone, a kły stały się widoczne. Czułam, że moje serce zaraz wyskoczy z piersi i wiedziałam, że on to słyszy. Zamknęłam oczy, czekając, aż zacznie ze mnie pić. Wciągnął głęboko powietrze i wydał z siebie niski jęk, po czym cofnął się o krok. Powoli otworzyłam oczy, próbując pojąć, dlaczego wciąż żyję. Czy to była zabawa w kotka i myszkę? Czy sprawiało mu przyjemność samo polowanie?
— To twoje jedyne ostrzeżenie, człowieku. Nigdy więcej nie mów do mnie w ten sposób — warknął na mnie. Jego oczy wciąż płonęły czerwienią.
— T... ta... tak — wykrztusiłam, a ogień, który we mnie płonął, został brutalnie stłamszony.
Rozległo się ciche pukanie do drzwi i do pokoju weszła ładna blondynka. Miała długie jasne włosy i piękne niebieskie oczy. Była ubrana w ładną granatową sukienkę z dekoltem w kształcie litery V, z którego omal nie wylewał się jej biust.
— Ubrania, o które prosiłeś, panie — powiedziała, skłaniając głowę z szacunkiem.
— Połóż je na biurku — odpowiedział, nie spuszczając ze mnie wzroku.
— Tak, wasza wysokość — odrzekła służąca, przechodząc przez pokój i kładąc ubrania na blacie.
— Czy mogę w czymś jeszcze pomóc, królu Alaryku? — zapytała, trzepocząc do niego rzęsami.
Odwrócił się w jej stronę, a uśmiech odsłonił jego idealnie białe zęby. — Właściwie tak — odparł. — Jak masz na imię?
— Tessa. Tessa Thorne.
— Kto jest twoim stwórcą, Tesso? — dopytywał.
— Lord Dorian — odpowiedziała.
Stłumiłam westchnienie zdziwienia; ona też była wampirem, choć wyglądała zupełnie jak człowiek.
— Ach, linia Doriana, doprawdy silny ród — powiedział król, kiwając głową, jakby nad czymś rozmyślał.
— Tesso, czy chciałabyś dołączyć do mnie w moich komnatach w ciągu godziny? — zapytał.
Czy on naprawdę właśnie umówił się na szybki numerek na moich oczach? Wywróciłam oczami i wydałam z siebie ciche parsknięcie. Król odwrócił się w moją stronę, a ja udałam niewiniątko.
— Oczywiście, wasza wysokość. Z przyjemnością — powiedziała Tessa z promiennym uśmiechem.
— Dobrze — odrzekł król. — Do zobaczenia za dwie godziny. I proszę, kiedy tu będziesz, mów mi Al.
Och, więc pan Wielki Zły Król Wampirów jednak ma jakieś maniery. Ponownie wywróciłam oczami; cała ta scena niesamowicie mnie irytowała.
— Tak, Al — powiedziała zarumieniona Tessa, odwracając się do wyjścia. Cicho zamknęła za sobą drzwi i znów zostałam sama z królem.
— Myślałam, że wszystkie wampiry mają lazurowe oczy. Jej są niebieskie, jak błękit nieba — wypaliłam.
— Tessa jest w połowie wampirem, w połowie człowiekiem — odpowiedział.
Nie potrafiłam ukryć obrzydzenia; ludzie parzą się z tymi potworami. Na szczęście król nie zwracał na mnie uwagi, skupiony na rzeczach, które przyniosła służąca.
— Tutaj — król przywołał mnie do biurka, podnosząc ubrania dostarczone przez Tessę. — Możesz się w to przebrać.
Wzięła od niego strój. Była to przepiękna, szmaragdowa suknia z głębokim dekoltem. Zauważywszy, że nie ma do niej ani biustonosza, ani majtek, szybko się rozebrałam i włożyłam sukienkę prosto na bikini.
— Dziękuję — wymruczałam.
— Ach, więc jednak znasz zasady dobrego wychowania.
— Szacunku się nie daje za darmo, na szacunek trzeba zasłużyć — odcięłam się.
— Jestem królem. Nie muszę zasługiwać na niczyj szacunek.
Znów wywróciłam oczami. Ten facet był tak cholernie zarozumiały.
— Czy ty właśnie wywróciłaś na mnie oczami? — warknął.
















