Instynktownie Kaelia odsunęła się od Bety, ale ten natychmiast objął ją ramionami, popchnął za swoje plecy i przyjął postawę obronną.
Król Likanów oraz jego Beta z rękami w kieszeniach wyszli z cienia. Corb głośno na nich warknął.
– Szukacie śmierci czy jak? – zapytał Corb. Na jego twarzy błąkał się uśmiech, ale wcale nie wyglądał przyjaźnie. Aura Likanów była dominująca.
– Wszystko w porządku,
















