Król Likanów chwycił telefon, nie zawracając sobie głowy słowem podziękowania dla swojego Bety.
„Darius.” Usłyszenie głosu ukochanej go uspokoiło.
„Kael.” Odetchnął jej imieniem, tak szczęśliwy, że ją słyszy, że w tamtej chwili prawdopodobnie brzmiał desperacko. Ani trochę go to nie obchodziło. „Wszystko w porządku? Zrobił ci coś? Zabiję go! Przysięgam, jeśli choć jeden włos z twojej głowy—”
„N
















