Delilah zakryła usta dłońmi, bojąc się nawet zaczerpnąć tchu. To nie mogło się dziać naprawdę. To był jakiś chory żart.
Albo istniał jakiś inny Lucius, z którym jej przeznaczony mógłby rozmawiać w środku nocy. Niezależnie od tego, jak mało prawdopodobnie to brzmiało.
Mogło istnieć inne wytłumaczenie. Musiało istnieć inne wytłumaczenie.
– Nie, ta część ewidentnie się zmienia – kontynuował
















