Mężczyźni zawahali się, mimo rozkazu, który otrzymali od Nadi. Kael wiedziała, że chociaż Nadia była ważna i prawdopodobnie posiadała wysoką rangę, to nie była ich przywódcą. Był nim Lucius.
Tyle że jego tu nie było.
– Mam powtarzać? – warknęła Nadi, robiąc się widocznie wściekła. – Lucius się nią nie obchodzi. Po prostu ją zabijcie i miejmy to z głowy!
– O to w tym chodzi? – Kaelia drwiła
















