Jej Alfa, Jego Zdrada

Jej Alfa, Jego Zdrada

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 2: Plany imprez
Autor: Aeliana Moreau
26 lut 2026
Samara Dzień dzisiejszy Są moje urodziny, nie żeby ktokolwiek tutaj o tym wiedział. Nigdy nie powiedziałam im, kiedy mam urodziny, a przynajmniej nie te prawdziwe. Nie dałam im niczego, co pozwoliłoby im dodać dwa do dwóch i dojść do wniosku, że jestem zaginioną córką Alfy Royala i Luny Jessiki, albo zaginioną siostrą Alfy Theodore'a. Ale dzisiaj kończę osiemnaście lat. Dzisiaj wreszcie mogę zacząć realizować moje plany zemsty. Niecały rok po przybyciu do watahy Alfy Williama otrzymałam swojego wilka, Aylę. Wiedziałam, że nadszedł czas przemiany, więc wymknęłam się z terenów watahy i poszłam głęboko w las, gdzie nikt by mnie nie znalazł. Moja pierwsza przemiana była bolesna, ale posiadanie wilka wszystko naprawiło. W świetle pełni księżyca poszłyśmy nad pobliskie jezioro i spojrzałyśmy na wspaniałą postać Ayli. Jest zimowo biała, dokładnie tak, jak się spodziewałam. Byłam potwornie samotna, odkąd straciłam rodzinę, nieszczęśliwa i sama, dopóki Ayla nie pojawiła się w moim życiu. Od tamtej nocy wiedziałam, że już nigdy nie będę sama. Oczywiście, Ayla musiała opłakać stratę swoich rodziców i rodzeństwa. Pobiegłyśmy tak daleko, jak się odważyłyśmy od terenów watahy Alfy Williama, a ona wyła z bólu za rodziną, której nigdy nie pozna. Po tym musiałam być bardzo ostrożna. Z Aylą zaczęłam leczyć się w szybkim tempie. Moje zmysły były znacznie silniejsze niż u jakiejkolwiek omegi i musiałam udawać, że nie słyszę nadchodzących ludzi ani nie czuję zapachu kogoś w pobliżu. Potrafiłam to, a Ayla pomagała mi dochować tajemnicy, przypominając, żebym była cicho albo że nie powinnam być w stanie wyczuć czegoś, co z łatwością wyczuwałam. Wczesnym rankiem wymknęłam się z terenów watahy i przemieniłam, pozwalając Ayli pobiegać z okazji naszych urodzin. Już dawno porzuciłam potrzebę świętowania urodzin. Dostaję ciasto od watahy trzy miesiące po mojej faktycznej dacie urodzenia wraz z kilkoma prezentami, ale to dla mnie nic nie znaczy. To raczej premia niż urodziny. Zazwyczaj wymykam się każdej nocy, pozwalając Ayli biegać. Lubi rozprostować kości, a ja lubię wolność, jaką daje mi bycie w wilczej postaci. Gdy Ayla biegnie z powrotem w stronę granicy watahy, zwalnia. „Ayla, co się dzieje?” – pytam w naszej więzi myślowej. „Słuchaj. Patrole przed nami rozmawiają” – mówi, kładąc się w poszyciu i czołgając na brzuchu w stronę odgłosów patrolu. – Mówisz poważnie? Ilu? – pyta jeden ze strażników. – Myślę, że wszyscy są zaproszeni, więc może pięćdziesięciu lub więcej. Ale nie zapominajmy, gdzie są Alfowie, tam są córki Alfów – mówią i zaczynają rechotać. – Jesteście bandą świń – mówi jedna z kobiet z patrolu. – O co ci chodzi? Jeśli jakaś słodka samica Alfy jest samotna i potrzebuje kogoś, kto ogrzeje jej łóżko, dlaczego miałbym nie dać jej tego, czego chce? – Żadna szanująca się samica, Alfa czy inna, nie przespałaby się z kimś takim jak ty, Darren. Jesteś największym psem na baby w okolicy – mówi kobieta. Patrzę i widzę, że to Kiera. Lubię ją. Ma charakter, ale nigdy nie jest arogancka ani wredna dla omeg, w przeciwieństwie do niektórych w tej watasze. Chociaż oni bardzo uważają, by nigdy nie pokazać tej strony siebie przed Alfą Williamem. On nie toleruje żadnego złego traktowania w swojej watasze i wtrąciłby ich do cel na tydzień, gdyby ich przyłapał. – Pięćdziesięciu Alfów, a ty myślisz, że którakolwiek z samic Alfy w ogóle na ciebie spojrzy – mówi inny członek patrolu. – Większość samic Alfy ma już partnerów – dodaje kolejny. – Większość, ale nie wszystkie – mówi Darren. Kiera ma rację, on jest świnią, a z tego, co słyszałam od omeg, które przekonał, by z nim spały, nie jest zbyt dobry w łóżku. Próbuje mnie zaciągnąć do łóżka od co najmniej dwóch lat. Ta myśl wywołuje u Ayli ciarki obrzydzenia. Unikam sypiania z kimkolwiek. To kolejny powód, dla którego zostałam w watasze Alfy Williama. Jest dobrym Alfą i nie pozwala na złe traktowanie swoich omeg, a już na pewno nie na zmuszanie ich do jakichkolwiek zachowań seksualnych. Raz, kiedy miałam około dwunastu lat, wybuchła wielka afera, gdy znaleziono omegę, która została zgwałcona. Kiedy Alfa William dowiedział się, kto to był i potwierdził to u omegi, nie wtrącił wilka do celi – ściął go na oczach całej watahy, upewniając się, że wszyscy wiedzą, iż każdego, kto potraktuje omegę lub kogokolwiek innego w ten sposób, spotka ten sam los. Powodem, dla którego nie uciekłam od razu z watahy Alfy Williama, poza byciem ranną i chorą, było to, że kiedy usłyszałam o mojej rodzinie, znalazłam cichy, pusty pokój, zwinęłam się w kącie i szlochałam. W pewnym momencie Alfa William mnie znalazł, podniósł i trzymał w ramionach, pozwalając mi płakać. To przypominało mi tak bardzo to, co zrobiłby mój ojciec, że trzymałam się go, dopóki w końcu nie przestałam płakać. Kołysał mnie i mruczał do mnie, aż się uspokoiłam. – Wiem, że przeszłaś przez straszliwą mękę, ale chcę, żebyś wiedziała, że masz tu dom. Jesteś tu bezpieczna. Wszystko, czego dowiedziałam się o Alfie Williamie po tym dniu, tylko potwierdziło, że jest dobrym człowiekiem. Mówię Ayli, że musimy ominąć te patrole. Jeśli ma się odbyć spotkanie Alfów, Alfa William wkrótce spotka się z omegami. Muszę wiedzieć, kiedy to spotkanie nastąpi. Planowałam wkrótce opuścić watahę, by dokonać zemsty, ale jeśli istnieje możliwość, że Sawyer tu przybędzie, mogę na niego poczekać. Czekałam cierpliwie przez dziewięć długich lat. Mogę poczekać jeszcze trochę. Kiedy wymykam się z powrotem do domu watahy, Główna Omega chwyta mnie za ramię. – Gdzie ty byłaś? Alfa chce się z nami spotkać teraz. Jesteś w totalnym nieładzie! Pospiesz się i doprowadź do porządku – mówi, po czym pędzi do kuchni. Biegnę do swojego pokoju, szybko wyczesując liście z włosów i zmywając brud z rąk i nóg, po czym ubieram się i pędzę do kuchni, gdzie Alfa William już zaczął przemawiać. – Dziękuję, że do nas dołączyłaś, Samantho – mówi z lekką naganą w głosie. To najsurowsza dyscyplina, jaką kiedykolwiek stosuje wobec swoich omeg. Omegi w tej watasze uwielbiają swojego Alfę, więc nawet lekka nagana sprawia, że czują się okropnie przez wiele dni. Ponieważ nie jestem omegą, czuję ukłucie jego słów, ale nie będę przez nie cierpieć. – Jak mówiłem, za dwa dni odbędzie się tutaj bardzo duże spotkanie Alfów. Będziemy gościć Alfów ze wszystkich okolicznych terytoriów, w tym Alfów z północy. Nie muszę wam mówić, że oznacza to, iż w naszym domu watahy znajdą się bardzo silni, bardzo potężni Alfowie – mówi, a moje serce kołacze w piersi. Północ, stamtąd pochodzę. Stamtąd jest Sawyer. Zastanawiam się, czy Roman też tu będzie. Może uda mi się zabić ich obu jednocześnie. Muszę to przemyśleć. Ich śmierć nie może spaść na Alfę Williama. Jest dobrym Alfą i był dla mnie dobry, przygarniając mnie, nie mając pojęcia, kim jestem. Nie zdradzę go za jego dobroć, wrobiwszy go w śmierć dwóch Alfów w jego domu watahy. Tak, muszę długo i głęboko zastanowić się, jak zabić zdrajców mojego brata, kiedy przybędą. A mam na to dwa dni.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki