Roman
Czuję, jakby w Samanthcie zaszła mała zmiana. To nie zaufanie, ale początek czegoś, co wygląda na to, że może być zaufaniem. Przyjmę to. Cokolwiek przeszła jako szczenię, straumatyzowało ją. Gdzieś po drodze uznała, że Alfom nie można ufać. Albo może to partnerom nie można ufać. Powiedziała przecież, że zatrute jedzenie było przeznaczone dla jej partnera, jeśli go znajdzie.
Delikatnie pocier
















