Jej Alfa, Jego Zdrada

Jej Alfa, Jego Zdrada

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 6: Zemsta
Autor: Aeliana Moreau
26 lut 2026
Samara Dlaczego nie jestem zaskoczona, że Roman usiłuje zastraszyć mnie, bym została jego towarzyszką? Cóż, nie ma pojęcia, co go czeka. Skoro nie wie, kim jestem, nie zorientuje się, co go trafiło, gdy zabiję go we śnie, a może wbiję mu nóż w plecy. Muszę przemyśleć moją zemstę. W moich fantazjach o odwecie szturmowałam dom mojej rodziny, uznając go za swój, zabijałam Sawyera i Romana, ogłaszając się córką mojego ojca, ostatnią prawdziwą dziedziczką, a potem przejmowałam władzę i żyłam długo i szczęśliwie. Okej, może pomijałam pewne istotne części, ale… jestem samicą Alfa. Jestem silna i wciąż tak wściekła za to, co Sawyer zrobił mojemu bratu, co obaj jego „przyjaciele” zrobili mojej rodzinie, że zamierzam pozwolić tej adrenalinie przepływać przeze mnie, dając mi przewagę, gdy będę ich zabijać. – Więc, jak będzie, Samantho? – pyta. Akcentuje moje imię w sposób, który daje mi do zrozumienia, że wie, iż to nie są moje prawdziwe dane. Patrzę na Alfę Williama. Człowieka, który dał mi dom i opiekował się mną przez dziewięć długich lat. – Wiesz, że będę o ciebie walczył, Samantho – mówi cicho, a ja widzę w jego oczach, że to zrobi. Ale wiem też, że lata świetności ma już za sobą. Roman go zabije, a na to nie mogę pozwolić. Gdy się odwracam, Roman patrzy na mnie z uniesioną brwią, jakby wiedział, że nie pozwolę Alfie Williamowi o mnie walczyć. – Dobrze. Pojadę z tobą. Kiedy wracasz do domu… – Wyjeżdżamy dziś wieczorem – mówi natychmiast. – Ale przegapisz spotkanie Alf – zauważa Alfa William. Oczy Romana ani na chwilę nie opuszczają moich. – Cóż, nie chciałbym, żeby moja towarzyszka pomyślała, że może mi uciec w ciągu najbliższych kilku dni. Przyjechałem tu właściwie tylko po to, by przypomnieć południu, że północ wciąż dzierży całą władzę – mówi arogancko, a ja muszę zamaskować mój gniewny śmiech kaszlem. Mój brat był najsilniejszym Alfą na północy i właśnie dlatego go zabili. – Potrzebujesz wody, moja towarzyszko? – pyta Roman przesłodzonym tonem. – Wolałabym się udławić, niż wypić cokolwiek, co TY mi podasz, Alfo – mówię cierpkim tonem. Potem myślę o truciźnie, którą przygotowałam na dzisiejszy wieczór. – Nie chcesz zostać na kolację, Alfo? Wataha Alfy Williama tak ciężko pracowała, by przygotować ucztę na dzisiejszy wieczór – mówię, starając się brzmieć ugodowo. Roman uśmiecha się do mnie. To uśmiech pełen wyzwania, niech go szlag. – Jestem pewien, że JA bym się udławił, gdybym zjadł cokolwiek, co ty byś mi podała, Alfo – mówi, akcentując mój tytuł. – Nie jestem Alfą – mówię cicho. – Czyżby? – pyta, obserwując mnie uważnie. – Ona jest ewidentnie omegą, Alfo Romanie. Musisz się mylić – mówi Alfa William, wciąż próbując mnie chronić. – Wiesz, Alfo Williamie, miałem o tobie znacznie lepsze zdanie przed tą wizytą. Jak to możliwe, że człowiek, który jest Alfą tak długo jak ty, nie rozpoznaje samicy Alfa, która stoi przed nim? Znowu oczy Romana nie opuszczają moich, ale kątem oka widzę, jak Alfa William patrzy na mnie. Po raz pierwszy w życiu zastanawiam się, czy może on jednak wie, że jestem Alfą i naprawdę ukrywał mnie przez te wszystkie lata. – Zostaw go w spokoju. Przygarnął mnie, opiekował się mną, gdy nikt inny tego nie zrobił. Byłabym dziś martwa, gdyby nie on. Jeśli naprawdę ci na mnie zależy, towarzyszu, to powinno to mieć dla ciebie znaczenie – warczę. Arogancja zmienia się w coś cieplejszego. – Jakże masz rację, Samantho. Alfo Williamie, jestem twoim dłużnikiem na zawsze. Żądaj ode mnie czegokolwiek, a jeśli będzie to w mojej mocy, dam ci to. Widzę, jak Alfa William otwiera usta, ale Roman unosi rękę. – Twoja prośba musi dotyczyć ciebie, Alfo, nie mojej towarzyszki – uściśla, obserwując mnie uważnie, a na jego twarzy pojawia się uśmieszek, jakby wiedział, tak jak ja, że Alfa William poprosiłby go o moją wolność. Takim Alfą jest William. Takim Alfą był mój ojciec i takim byłby mój brat, gdyby nie został zdradzony. – Każdy Alfa godny swojego tytułu pomógłby bezbronnemu szczenięciu znalezionemu na swoich granicach – mówi. Zauważam, że pomija część o tym, że byłam prawie martwa, i znów zastanawiam się, czy zawsze wiedział, że jestem Alfą, czy może wie, kim naprawdę jestem. – Całkowicie się zgadzam, Alfo Williamie. Cóż, moja towarzyszka wydaje się zgadzać na wyjazd ze mną, czyż nie, Samantho? – pyta mnie Roman. To tak, jakby używał słów samego Alfy Williama przeciwko mnie. On uratował mnie, gdy tego potrzebowałam, a teraz moja kolej, by uratować jego, gdy on tego potrzebuje. Odwracam się i patrzę na człowieka, który był dla mnie drugim ojcem. – Tak, to prawda. Obserwuję, jak jego ramiona opadają, jakby mnie zawiódł. – Doskonale. Dlaczego nie pójdziesz spakować swoich rzeczy? Mogę pójść z tobą – proponuje. – To nie będzie konieczne – mówię. – Hmm, być może nie, skoro znasz cenę, jaką zapłaci Alfa William, jeśli ode mnie uciekniesz – mówi. Podchodzę do niego. Prawdopodobnie nie powinnam, ale nienawidzę tego człowieka każdą cząstką mojej istoty. – Nigdy nie będziesz nawet w połowie takim mężczyzną, jakim jest Alfa William. Tylko dręczyciele używają swojej władzy tak jak ty – warczę, po czym odwracam się na pięcie i wymaszerowuję z pokoju. Kiedy docieram do swojego pokoju, czuję, jak mój świat rozpada się wokół mnie. „Uciekniemy od niego, Samaro. Przysięgam” – mówi Ayla. „Wiesz, że nie możemy tego zrobić, jeśli go nie zabijemy, Aylo” – mówię jej. Wiem, że będzie jej trudno zabić naszego towarzysza, a bez niej nie jestem pewna, czy będę wystarczająco silna. Roman jest bardzo, bardzo silny, podobnie jak jego wilk, Pierce. Pamiętam, jak byłam mała, zanim miałam Aylę, i jeździłam na grzbiecie Pierce’a. Mój brat, Sawyer i Roman wychodzili razem do lasu, żeby uciec od dorosłych i innych nasłuchujących uszu. Ja, będąc młodą samicą Alfa, goniłam ich, szukając godzinami, aż w końcu ich znajdowałam. Brat mnie karcił, ale trzymał mnie w ramionach, gdy mdlałam z wyczerpania. Potem, gdy byli gotowi do powrotu, miałam wybór między Piercem a wilkiem mojego brata, Raye’em. Nie jestem pewna dlaczego, ale Sawyer nigdy nie proponował mi jazdy na swoim wilku. I tak bym się nie zgodziła. Zawsze było w nim coś nie tak, jakby ciągle próbował udowodnić, że jest lepszy od Teddy’ego i Romana, ponieważ był drugim synem Alfy, a oni obaj byli pierworodnymi. Słychać pukanie do drzwi, a gdy się otwierają, wchodzi Alfa William, rozglądając się, zanim skupi wzrok na mnie. – Wiesz, że będę walczył, jeśli nie chcesz jechać – mówi do mnie. Rzecz w tym, że wiem, i wiem też, że przegra. On musi wiedzieć to samo, ale i tak jest gotów o mnie walczyć. – Przepraszam, że jedna mała omega sprawia ci tyle problemów – mówię, obserwując go. Jego oczy skupiają się na mnie, po czym podchodzi do łóżka, klepiąc je, bym usiadła obok niego. Kiedy to robię, uśmiecha się do mnie tym swoim ojcowskim uśmiechem. – Czy naprawdę myślisz, że nie wiem, kim jesteś... Samaro? – pyta mnie, a ja czuję, jak opada mi szczęka. – Alfa Roman ma rację. Nie ma mowy, żeby Alfa godny swojego tytułu nie wiedział, że TY jesteś Alfą. I bądźmy szczerzy. Czy naprawdę myślałaś, że mała dziewczynka z białą wilczycą mogłaby przekraczać moje granice każdej nocy bez mojej wiedzy? – pyta, a jego oczy błyszczą jasnym blaskiem. – Nigdy nic nie powiedziałeś. Jego uśmiech staje się smutny. – Wiedziałem, kim jesteś, w chwili, gdy pojawiłaś się na moich granicach. Twój ojciec i ja byliśmy dobrymi przyjaciółmi. Wysłałem wojowników, by zobaczyli, co się stało, i byłem zdruzgotany wiadomością o jego śmierci i śmierci twojej rodziny. Wiedziałem, że ktokolwiek zabił twoją rodzinę, przyjdzie po ciebie, jeśli dowie się, że żyjesz. Więc przystałem na twoją opowieść, że jesteś omegą. Ale zawsze wiedziałem, kim naprawdę jesteś. Rzucam się w ramiona człowiekowi, który chronił mnie tak dobrze, przez tak długi czas. – Dziękuję. – To było najmniej, co mogłem zrobić dla starego przyjaciela, i nie jestem pewien, czy zrobiłem to dobrze, skoro wyjeżdżasz ze swoim towarzyszem wbrew swojej woli. – Nie do końca wbrew mojej woli. Robię to, by chronić mojego drugiego ojca i moją watahę – mówię mu. Uśmiecha się, sięgając, by założyć mi włosy za ucho. – Bardzo przypominasz swoją matkę. Byłaby z ciebie bardzo dumna – mówi, spuszczając wzrok, zanim znów na mnie spojrzy. – Twój ojciec i brat również. Kiwam głową, przytulając go ponownie. – Nie pozwól mu się dowiedzieć, kim jesteś. Nie, dopóki nie będziesz pewna, że możesz mu ufać, Samaro. Będziesz musiała znaleźć sposób, by wypuszczać swoją wilczycę bez jego wiedzy, bo jeśli ją zobaczy… – Będzie wiedział. Rozumiem. Jeszcze raz dziękuję, Alfo. Za wszystko – mówię, wstając i pakując to niewiele dobytku, który mam, do torby, którą przyniosła mi inna omega. – Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebować bezpiecznego miejsca do pobytu lub życia, zawsze jesteś tu mile widziana, Samaro – mówi cicho. – Mam nadzieję, że pewnego dnia będę mogła odpłacić za twoją dobroć. Uśmiecha się, po czym znów mnie przytula i wychodzi z pokoju. Rozglądam się, upewniając, że mam wszystko, czego potrzebuję, po czym chwytam moją małą torbę i wychodzę do głównego holu, gotowa stawić czoła mojej przyszłości i zdrajcy mojej rodziny. Gotowa, by dokonać zemsty.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6: Zemsta – Jej Alfa, Jego Zdrada | Czytaj powieści online na beletrystyka