Samara
Byłam zajęta w kuchni, przygotowując wszystko na dzisiejsze przyjęcie, kiedy go poczułam. Poprosiłam o przydział przy drzwiach, żebym mogła zobaczyć, czy Sawyer lub Roman przyjadą. W końcu zdecydowałam, jak ich zabiję. Truciznę można wykryć, ale istnieją trujące zwierzęta, takie jak gęsiec i przepiórka, które mają w swoich ciałach toksyny niełatwe do wykrycia.
Gdy układałam przystawki na przyjęcie koktajlowe, doleciał mnie zapach bursztynu, bergamotki i pomarańczy. Ślinka napłynęła mi do ust, a Ayla wstała w mojej głowie, mrucząc i wyginając grzbiet w sposób, w jaki nigdy wcześniej tego nie robiła.
„Ayla, proszę, proszę, powiedz mi, że to nie nasz partner” – błagam.
„Muszę go zobaczyć, żeby mieć pewność, ale pachnie jak nasz partner. To dobra rzecz, Samara. To oznacza, że nasz partner jest Alfą, tak jak na to zasługujemy. Będziemy mogły kontynuować geny czystego białego wilka, jeśli sparujemy się z Alfą”.
Ma rację, zawsze spodziewałam się, że mój partner, kiedy go znajdę, będzie Alfą. Po prostu nie spodziewałam się znaleźć go dwa dni po moich osiemnastych urodzinach.
„Ayla, nie rozumiesz? To może zrujnować wszystko!”
„Nadal możemy dokonać naszej zemsty. Dlaczego znalezienie partnera miałoby oznaczać, że nie możemy pomścić śmierci naszej rodziny?”
„Nie wiem wystarczająco dużo o więzi partnerskiej. Co, jeśli dowie się, co zrobiłyśmy? Nie znamy go, Ayla. Mógłby łatwo zwrócić się przeciwko nam, a co, jeśli… co, jeśli był jakoś zamieszany w morderstwo naszej rodziny?”
„Nie wyciągajmy pochopnych wniosków, Samara. Najpierw dowiedzmy się, kim on jest” – mówi Ayla dyplomatycznie.
Zgadzam się z Aylą, chociaż uważam, że to zły pomysł. To ryzyko, a ja nie jestem gotowa odłożyć mojej zemsty tylko dlatego, że znalazłam partnera.
„Więc zdejmiemy Sawyera i Romana w ten weekend, a potem będziemy żyć długo i szczęśliwie z naszym partnerem” – mówi Ayla.
Marszczę brwi, zastanawiając się, skąd moja wilczyca wzięła te bajkowe marzenia.
„To właściwie twoje marzenia z czasów sprzed tego wszystkiego, co stało się z naszą rodziną. Po prostu znalazłam je w twoich wspomnieniach”.
„Byłam wtedy głupią dziewczynką”.
„Może marzenia się spełniają, Samara”.
Nie w moim przypadku.
Kończę przygotowywać tacę. Ponieważ mam dyżur w kuchni, oznacza to, że jestem też w obsłudze. Uważam, żeby nie nałożyć zbyt wiele na tacę. Może i jestem w stanie unieść znacznie więcej, ale oceniam, ile inne omegi kładą na swoje tace, i biorę tyle samo.
Kiedy wchodzę do sali, czuję go. Ayla popycha mnie, bym podeszła bliżej, ale trzymam dystans, szukając Sawyera. Chcę martwego również Romana za jego zdradę, ale to Sawyer zabił Teddy'ego.
Trzymam wzrok wbity w ziemię, chodząc dookoła; moja taca szybko pustoszeje, co odsyła mnie z powrotem do kuchni po dokładkę.
– Samantha, widziałaś, ilu jest tu przystojnych Alfów? – pyta mnie jedna z omeg.
– Nie, starałam się upewnić, że nie upuszczę tacy – mówię. To nieprawda, patrzyłam na każdego, kogo mogłam, próbując znaleźć Sawyera lub Romana.
Kończę napełniać tacę i wracam do głównej sali, gdzie wszyscy Alfowie rozmawiają między sobą.
Kiedy wychodzę z powrotem, jego zapach jest jeszcze silniejszy niż wcześniej. Przesunął się bliżej miejsca, w którym jestem, najprawdopodobniej rozpoznając mój zapach tak łatwo, jak ja rozpoznałam jego. Jeśli jest Alfą, to jestem pewna, że mnie wyczuł.
Ktoś właśnie wziął jedzenie z mojej tacy, kiedy to słyszę – jego silny, męski głos niosący się echem po sali.
– Partnerka!
Sala milknie, a mój żołądek ściska się, gdy ludzie wokół mnie odsuwają się, zostawiając wolną linię wzroku między mną a moim partnerem.
W chwili, gdy go widzę, robi mi się niedobrze. Jest tylko jedna osoba, która mogłaby być gorszym partnerem niż ten, którego dostałam, i jest nią Sawyer. Zamiast dać mi partnera, który zabił mojego brata, Bogini Księżyca dała mi partnera, który zdradził moją rodzinę. Romana.
Robi krok naprzód, idąc w moją stronę. Zatrzymuje się przede mną, zabiera tacę z moich rąk i podaje ją komuś stojącemu w pobliżu. Sięga ręką i przesuwa palcem wzdłuż mojej szczęki.
– Jesteś moją partnerką – mówi, a jego głos dźwięczy w cichej sali. Ayla wyje w mojej głowie, pragnąc swojego partnera, ale zdruzgotana, że to jeden z ludzi, którzy nas zdradzili.
– Nie chcesz mnie – mówię pewnie, patrząc mu prosto w oczy. Chcę, żeby wiedział, jak bardzo jestem poważna.
– Nie znasz mnie wystarczająco dobrze, by wiedzieć, czego chcę – odpowiada.
Och, tak, znam. Wiem dokładnie, czego chce ten Alfa. Władzy i siły. Roman jest znany jako najsilniejszy Alfa naszych czasów, zarówno fizycznie, jak i finansowo. Nie byłby nim, gdyby mój brat wciąż żył, ale nie żyje. Więc dlaczego Roman miałby kiedykolwiek rozważać wzięcie omegi za partnerkę?
– Jestem omegą. Każda kobieta tutaj byłaby szczęśliwa, mogąc cię mieć, wybierz jedną z nich – mówię do niego, czując ciężar spojrzeń innych Alfów, a tym bardziej ciężar spojrzeń niesparowanych samic Alfy w sali. Jestem pewna, że czują, jakbym odbierała im jednego z najbardziej pożądanych kawalerów. Cóż, mogą go sobie wziąć. Ja go nie chcę.
– Żadna z nich nie jest moją partnerką. Ty jesteś.
– Jak powiedziałam, nie chcesz mnie. Jestem tylko słabą omegą.
Jego oczy zwężają się, gdy patrzy na mnie, unosząc moją głowę, bym na niego spojrzała. – Czy masz tak niskie mniemanie o Alfach?
– Tylko o niektórych – odpowiadam.
– Czy nie jesteś nawet skłonna poświęcić czasu, by mnie poznać? – pyta, a ja widzę ból w jego oczach, że nie jest jednym z Alfów, o których mam wysokie mniemanie. Jakie to aroganckie, że Alfa myśli, iż omega, która go nigdy nie spotkała, będzie o nim dobrze myśleć.
– Wiem, kim jesteś, Alfo Romanie. I jeśli ty nie chcesz mnie odrzucić, to ja odrzucę ciebie – mówię, słysząc westchnienia w całej sali. Może to nie jest właściwa decyzja, by odrzucić Alfę w sali pełnej innych Alfów, ale nie obchodzi mnie to. Nie mam zamiaru brać tego mężczyzny za partnera.
Obserwuję, jak coś bliskiego przerażeniu przemyka przez jego oczy.
– Odrzucam cię, Alfo Romanie Hartwell, jako mojego partnera i Alfę – oświadczam.
Jego strach zmienia się w uśmieszek, gdy obserwuje mnie z kalkulacją w oczach. – Nie tak się to robi, omego – mówi, a sposób, w jaki nazywa mnie omegą, sprawia, że zastanawiam się, czy rozpoznał, iż jestem kimś więcej. Jeśli tak, to mam kłopoty. Wiem, że nie tak odrzuca się partnera, ale nie mogę wypowiedzieć swojego prawdziwego imienia w sali pełnej Alfów. Moja rodzina była dobrze znana. Moja siostra i ja byłyśmy bardzo poszukiwane ze względu na nasze dziedzictwo. Gdyby ta sala pełna Alfów wiedziała, kim naprawdę jestem…
– A dla jasności, nie przyjmuję twojego nieudolnego odrzucenia – mówi arogancko, sprawiając, że kilku innych Alfów parska śmiechem. Piorunuję go wzrokiem, ale on tylko unosi brew.
– Alfo Romanie, Samantha nie skończy osiemnastu lat jeszcze przez kilka miesięcy. Jest niepełnoletnia. Być może ty czujesz więź partnerską z nią, ale ona jest zbyt młoda, by czuć ją z tobą – mówi Alfa William, próbując mnie chronić.
– Doprawdy? – pyta, nie spuszczając ze mnie wzroku. Czuję pierwszy dreszcz strachu przebiegający przez ciało. On wie, że mam osiemnaście lat, i jeśli domyśli się, kim jestem, jestem martwa.
– Tak – mówi Alfa William.
– I urodziła się w twojej watasze? – Roman pyta Alfę Williama.
– Nie. Została znaleziona poza naszą watahą, niemal martwa. Nie miała rodziny, więc przygarnąłem ją i uczyniłem częścią mojej watahy.
Roman nie przestaje na mnie patrzeć.
– Zostawcie nas! – rozkazuje, a jego głos grzmi w pomieszczeniu. Patrzę, jak wszyscy, każdy pojedynczy Alfa, w tym Alfa William, wychodzą przez drzwi. Alfa William spogląda na mnie, posyłając mi pełen nadziei uśmiech, po czym wychodzi i zamyka za sobą drzwi.
Gdy znika, odwracam się i staję twarzą w twarz z moim partnerem.
– A teraz powiedz mi, dlaczego moja partnerska Alfa ukrywa się jako omega w watasze, która nie jest jej własną.
















