W rogu ciemnej piwnicy leżała związana i nieprzytomna piękna kobieta.
Jej ciało pokrywały rany; wyglądały, jakby zadały je bicze, ponieważ skóra była poszarpana.
Widok był wstrząsający.
Plusk.
Wtem ktoś wylał na nią kubeł wody.
– Wstawaj – ryknął niecierpliwie wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna.
Nieprzytomna kobieta zmarszczyła brwi, jakby zaraz miała się obudzić.
Gdy nadal leżała bez ruchu, mężczyzna ją kopnął.
Zabolało tak bardzo, że kobieta gwałtownie otworzyła oczy, a na jej twarzy malowało się zdumienie.
Widząc, że się obudziła, mężczyzna warknął: – Na szczęście masz porządnego syna, który ciągle o ciebie pytał w rezydencji Johanssonów. Inaczej musiałabyś tu umrzeć.
Pomyślała: „Syn? Rezydencja Johanssonów? Co? Czyż nie leżałam w domu, pijąc kawę i głaszcząc psa? Ach, tak. Mój dom nagle stanął w płomieniach i eksplodował. Więc gdzie teraz jestem? Czyżbym po odnalezieniu żywej wpadła w ręce wroga?”.
Kobietę tylko rozbolała głowa i poczuła pulsowanie bólu w całym ciele.
Chciała się poruszyć, ale odkryła, że jest związana.
– Kurde! – wymamrotała cicho.
– Coś ty powiedziała? – Mężczyzna kopnął ją ponownie i dodał drażliwym tonem: – Chcesz umrzeć?
W oczach kobiety błysnęło mordercze spojrzenie.
Podniosła wzrok na mężczyznę i lekko zmrużyła oczy. W jej spojrzeniu czaiła się zaciekłość, gdy mu zagroziła: – Spróbuj kopnąć mnie jeszcze raz.
– Co mi zrobisz? Aaa!
Zanim mężczyzna zdążył dokończyć, nagle krzyknął.
Kobieta, która przed chwilą była przywiązana do ziemi, jakimś cudem uwolniła się z lin. Chwyciła mężczyznę za szyję i z wielką siłą przycisnęła go do ściany.
Mężczyzna szarpał się. Nie mogąc oddychać, jego twarz poczerwieniała.
Patrząc na mężczyznę, który był na skraju śmierci, kobieta arogancko się uśmiechnęła i powiedziała złowrogim tonem: – Chciałeś mnie kopnąć? Taki jesteś silny? Nikt na tym świecie nie może mnie kopnąć! Sam się o to prosiłeś, skurwielu!
– Pani Samanto Johansson, proszę, oszczędź mnie. Pani, ja tylko wykonywałem rozkazy… – wychrypiał mężczyzna.
Twarz kobiety lekko się zmieniła. – Jak mnie nazwałeś?
– Pani…
– Nie! Przedtem! – warknęła niecierpliwie.
– Pani Samanto Johansson…
Z głuchym łomotem mężczyzna upadł na ziemię. Powietrze ponownie wypełniło jego płuca i desperacko łapał oddech.
Kiedy spojrzał na Samantę, w jego oczach malował się strach, jakby patrzył na potwora.
Kobieta lekko zmarszczyła brwi, a w jej pięknych oczach przemknął cień zdumienia.
Pomyślała: „Samanta Johansson? Ale ja mam na imię Sammie Johansson”.
Sammie podświadomie wyciągnęła ręce.
Jej dłonie były smukłe i niezwykle gładkie.
– To nie są moje ręce! Więc jestem w ciele tej tak zwanej Samanty? Kim jest Samanta? Jak to się stało? W każdym razie, lepiej, żebym przyzwyczaiła się do tego imienia i najpierw zorientowała się w obecnej sytuacji – pomyślała Sammie, teraz Samanta, ostrożnie.
Zmrużywszy oczy, Samanta kopnęła mężczyznę, który drżał na ziemi.
– Zabierz mnie do rezydencji Johanssonów!
U bram rezydencji Johanssonów Samanta zmarszczyła brwi, wpatrując się w rezydencję przed sobą.
To nie była rezydencja Johanssonów, którą znała.
Pomyślała: „Nie ma mowy, żeby to była rezydencja Johanssonów!”.
Drżąc obok niej, mężczyzna zdołał wydusić: – Pani, zabrałem panią do rezydencji Johanssonów. Mogę już iść?
Samanta spojrzała na niego niecierpliwie. – Dlaczego się tak spieszysz? Nie wejdziesz napić się kawy i pogawędzić z szefem?
Mężczyzna tak się przestraszył, że omal nie upadł na kolana.
Pomyślał: „Napić się kawy i pogawędzić z szefem? Bardziej jak wypić truciznę i pogadać o tym, jak umrę!”.
Oczy mężczyzny błądziły dookoła, gdy intensywnie myślał.
„Pani Lucilla Johansson prosiła mnie tylko, żebym ją tu przyprowadził, nie precyzując jak. Skoro już tu jest, to chyba nic się nie stanie, jeśli najpierw ucieknę” – rozważał.
W tej chwili mężczyzna poczuł się jak geniusz.
Skoro Samanta nie zwracała na niego uwagi, odwrócił się, żeby uciec.
Ku jego rozpaczy, Samanta zareagowała błyskawicznie i podstawiła mu lewą nogę, przez co upadł twarzą na ziemię.
– Aaa! – Mężczyzna wydał z siebie okrzyk bólu.
Samanta zmrużyła oczy, a po jej twarzy przemknęło poirytowanie. Wdepnęła mężczyźnie na plecy, lekko się pochyliła i włożyła jedną rękę do kieszeni, wyglądając na chłodną i bezwzględną.
– Mówiłam ci, że jeśli jeszcze raz spróbujesz coś zrobić, to dzisiaj umrzesz!
Mężczyzna tak się przestraszył, że nie odważył się poruszyć.
W tej chwili pragnął tylko płakać i wrócić do domu do matki.
Nagle czarny samochód po drugiej stronie ulicy ruszył w ich stronę.
Kiedy Samanta spojrzała, zobaczyła, że szyba w tylnym siedzeniu powoli się opuszcza.
Ukazała się przystojna twarz mężczyzny.
Miał ostre rysy twarzy i wyraźnie zarysowaną linię szczęki, a jego oczy były tak piękne, że zdawały się emanować śmiertelnym urokiem.
Był Adonisem.
Nastrój Samanty poprawił się, gdy zobaczyła przystojnego mężczyznę. Uśmiechnęła się złośliwie i odgarnęła włosy, po czym pstryknęła na niego palcami z wyrazem, który zdawał się głosić, że jest najpiękniejszą kobietą na świecie.
Beznamiętne oczy mężczyzny lekko zadrżały, ale zignorował Samantę, odwrócił głowę i podniósł szybę.
Wpatrując się w tył samochodu, Samanta warknęła pod nosem: „Dziwak”.
Pomyślała: „Jak mógł nie zareagować, kiedy piękna kobieta taka jak ja pstryknęła na niego palcami? Lepiej, żeby nie pokazywał się więcej przede mną, bo dam mu nauczkę!”.
Tymczasem w samochodzie Simon Yates wykrzyknął: – O mój Boże, Francis. Skąd się wzięła ta dziwna kobieta? Ona coś kręci, czy co? Jest potargana i cała w ranach, a na dodatek depcze wysokiego i dobrze zbudowanego mężczyznę. A mimo to zdołała pstryknąć na ciebie palcami? To absurdalne! Jeśli się nie mylę, to ona do ciebie mrugała? Czy ona nie wie, że robienie tego z jej brudną twarzą oślepi moje piękne oczy? Ale dziwadło! Chcę się z nią zaprzyjaźnić!
Kiedy Simon skończył swoje wywody, spojrzał na Francisa Gurraya obok siebie.
Ten ostatni patrzył w dół na swój telefon. Miał gładką linię szczęki, zgrabny nos i dobrą cerę.
W porównaniu z tymi męskimi celebrytami w przemyśle rozrywkowym, którzy mają mnóstwo fanek, wyglądał o wiele lepiej.
Gdyby Simon był kobietą, chciałby poślubić Francisa.
Simon pomyślał: „Jak to możliwe, że o tak miłym człowieku plotkuje się, że jest nietaktowny, niewykształcony, źle wychowany, złośliwy i brutalny oraz że zabił swojego młodszego brata?”.
Na tę myśl Simon bezradnie westchnął.
– Co? – Francis zerknął na niego, a jego głos był ochrypły i trochę zimny.
– Nic – Simon zacisnął usta i kontynuował: – Po prostu nasze zamówienie nie zostało przez nikogo zaakceptowane od półtora roku.
Francis nic nie powiedział. Wyjął z boku paczkę papierosów i włożył jednego między wargi.
Kiedy palił, w jego oczach malował się niewytłumaczalny wyraz.
A jednak w jakiś sposób sprawiał, że ludzie odczuwali ślad samotności w jego lodowatej aurze.
– Mamusiu!
W tej chwili piękny mały chłopiec w rezydencji Johanssonów zauważył Samantę wchodzącą od drzwi i pobiegł w jej stronę, obejmując ją za nogę.
Samanta jęknęła z bólu, gdy chłopiec na nią wpadł.
Chłopiec natychmiast ją puścił i wydawało się, że w jego oczach pojawiły się łzy. – Mamusiu, co ci się stało? Dlaczego masz tyle ran?
Po zauważeniu blizn na całym ciele Samanty, mały chłopiec wydął wargi i wybuchnął płaczem.
Pomyślał: „Wiodę dobre życie w rezydencji Johanssonów każdego dnia, podczas gdy mamusia cierpiała tyle obrażeń. Jestem takim złym synem. Co jeszcze mogę zrobić w życiu, skoro nie mogę nawet chronić mamusi?”.
W tym samym czasie Samanta obojętnie spojrzała na chłopca, który wyglądał na około cztery lub pięć lat.
„Jest przystojny. Dlaczego mam wrażenie, że wydaje mi się trochę znajomy? W każdym razie, później dowiem się, dlaczego nagle mam syna” – pomyślała.
Samanta zmrużyła oczy i spojrzała do przodu, a w jej źrenicach widać było połączenie chłodu i zaciekłości.
Na widok ludzi przed nią pomyślała: „Świetnie; jest ich wielu. Czas wyrównać rachunki za te obrażenia, których doznałam!”.
– O mój Boże. Samanto, jak mogłaś tak bardzo się zranić? Co się stało?
Kobieta po czterdziestce, ubrana w biżuterię, spojrzała na Samantę z szokiem i wykrzyknęła: – Rius, poproś kierowcę, żeby przyjechał i zawiózł Sam do szpitala. Ma tyle ran i nie chcemy, żeby się zaraziła.
Jednak Dariusz Johansson odpowiedział obojętnie: – Ha. Nie ma takiej potrzeby! Wolała zadawać się na zewnątrz, niż wrócić do naszego domu. Lepiej, żeby umarła na zewnątrz, żeby nie wpakowała nas znowu w kłopoty!
– Och. Więc ty jesteś moim drogim ojcem – zauważyła Samanta ze znaczącym uśmiechem.
– Ty! Co to za ton i postawa? – warknął Dariusz.
Widząc sytuację, kobieta w biżuterii powiedziała strapionym tonem: – Samanto, przestań być uparta przed ojcem. Jeśli jest jakieś nieporozumienie, możemy o tym porozmawiać później. Chodźmy najpierw do szpitala i się tobą zajmijmy.
– Nieporozumienie? – Samanta uniosła brew i spojrzała na kobietę. Jeśli jej przypuszczenia były słuszne, ta kobieta powinna być partnerką jej ojca.
Pomyślała: „Może to moja macocha?”.
– Ja też myślę, że nadszedł czas, żeby rozwiązać nieporozumienie – oznajmiła wtedy Samanta.
Skinęła na kogoś na zewnątrz drzwi i kontynuowała: – Hansel, wejdź i powiedz wszystkim, kto kazał ci mnie zamknąć i kto mnie pobił.