Vivienne stała po drugiej stronie ulicy i wpatrywała się w swój rodzinny dom. Wspomnienia z dzieciństwa przelatywały jej przez głowę. Była wtedy taka niewinna, taka naiwna wobec życia i ludzi. W jej młodym umyśle świat był prosty jak deszcz spadający z ciemnych chmur.
To właśnie na tym balkonie po raz pierwszy spotkała Prestona, gdy miała czternaście lat; miał szeroki uśmiech i kwiaty, które – jak
















