Sebastian był tym bezdusznym bratem-miliarderem Prestona, który przewyższał go we wszystkim. Według Prestona, Sebastian życzył jak najgorzej jemu i każdemu, na kim mu zależało. Chłód w jego oczach był dokładnie taki, jak opisywał Preston przez lata.
Rodzina wysłała Sebastiana Sterlinga daleko poza Wielką Brytanię po tym, jak próbował zabić Prestona, gdy obaj byli młodsi – przynajmniej tak twierdził Preston. Giselle Sterling, młodsza siostra Prestona, również potwierdzała opowieści o ich niegodziwym bracie, który nie żywił do nich nic poza wrogością.
Nie byłam bezpieczna; być może przeżyłam spotkanie z jednym potworem, ale trafiłam prosto do jaskini drugiego.
Serce mi się ścisnęło na tę myśl. Chciałam zerwać się z łóżka, ale nie mogłam się ruszyć. Ciało odmawiało posłuszeństwa. Nie poddawałam się jednak i po dłuższej chwili udało mi się poruszyć dłońmi. Głowa mi pękła, a serce kurczyło się ze zgrozy przed najgorszym losem, który miał nadejść. Walczyłam na łóżku sprawnymi rękami, podciągnęłam się do pozycji siedzącej i zauważyłam, że mam na sobie biały szlafrok.
– Boisz się – zauważył, ale jego twarz pozostała bez wyrazu, choć wzrok wciąż spoczywał na mnie.
Skoro Preston mógł mi zrobić to, co zrobił, co powstrzymałoby jego okrutnego starszego brata przed zrobieniem czegoś gorszego? Musiałam się stąd wydostać i uciec od niego jak najszybciej. Ale nie mogłam się ruszyć.
Cholera, nie mogłam się ruszyć!
Byłam bezużyteczna jak kłoda. Mimo wszystkich szans nie zdołałam uciec Prestonowi, a teraz moje szanse były jeszcze marniejsze.
Moje rzęsy zatrzepotały, a w myślach wyszeptałam modlitwę o ratunek, choć szczerze wątpiłam, by w tym momencie jakakolwiek pomoc nadeszła.
– Co zamierzasz ze mną zrobić? – zażądałam odpowiedzi, a strach malował mi się na twarzy. Gdy się zawahał, puściły mi nerwy. – Zamierzasz dokończyć to, czego twój brat nie zdołał?! – fuknęłam na niego.
Jego spojrzenie pociemniało i po raz pierwszy, odkąd wszedł do pokoju, między jego brwiami pojawiła się zmarszczka, która z każdą sekundą pogłębiała się, aż zmieniła się w czysty gniew.
– Myślisz, że sprowadziłem cię tutaj, żeby cię zabić? – zapytał z brwiami zaciśniętymi w groźnym grymasie. – Nie jestem Prestonem – powiedział tonem suchym od irytacji.
– Nie, jesteś jego bratem! – wykrzyknęłam. Powstrzymałam się, by nie dodać przedrostka „potworem”.
– To, kurwa, nic nie znaczy! – warknął na mnie.
– A co niby miałam powiedzieć? – odgryzłam się, czując pulsowanie w głowie od podniesionego głosu.
– Może: „dziękuję”? A nie traktować mnie jak tego samego potwora, który próbował cię zabić – syknął, a jego poirytowanie rosło, choć ton głosu pozostawał dziwnie opanowany.
Moje oczy wezbrały łzami, wargi zaczęły drżeć, a żal z powodu wszystkiego, co się wydarzyło, przejął nade mną kontrolę.
– Przepraszam, wpadłam w panikę. Mój narzeczony... twój brat próbował mnie zabić. Próbował mnie zabić dwa razy.
– Wiem. To ja cię uratowałem – odparł, ale jego głos sugerował, że zaczyna żałować tej decyzji.
Skąd wiedział? I dlaczego miałoby go to obchodzić? Preston mówił, że on nie ma serca ani duszy.
„Preston okłamywał cię też przez lata, odebrał ci firmę, którą kochałaś, i próbował cię zabić. Nie jest najlepszą osobą, by wierzyć mu na słowo” – podpowiedział mi głos w głowie.
Przygryzłam dolną wargę, by odzyskać panowanie nad emocjami, które zaraz mogły ze mnie wytrysnąć.
Sebastian obserwował mnie z miejsca, w którym stał, nie podchodząc blisko i nie oferując pomocy, co bardzo doceniłam. Mógł mi uratować życie, ale nie byliśmy przyjaciółmi.
Całe moje ciało bolało, a głowa huczała jak wielki dzwon, lecz ból fizyczny był niczym w porównaniu z bólem emocjonalnym, który czułam na myśl o wszystkim, co mnie spotkało. Straciłam wszystko i uszłam tylko z życiem. Mój przyjaciel z dzieciństwa i ten sam mężczyzna, obok którego sypiałam przez lata, chciał mojego zniknięcia, a ja nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki nie było za późno. Jak mogłam być tak głupia?
– Skąd wiedziałeś? – zapytałam, chcąc usłyszeć to z jego ust.
Wyciągnął rękę z kieszeni i splótł ramiona na piersi.
– To mój brat. Nigdy nie należał do najbardziej błyskotliwych złoczyńców. – Pokręcił głową z lekkim rozczarowaniem w głosie.
Czy to czyniło Sebastiana tym „błyskotliwym” złoczyńcą?
– Widziałem go ze Sloane w ostatnie Boże Narodzenie. Próbowali utrzymać to w tajemnicy, ale widziałem, że coś między nimi jest, i miałem rację. Poznałem ich plan bez większego wysiłku – odpowiedział, jakby to nie była żadna wielka sprawa.
Preston nie pozwolił mi pojechać z nim w ostatnie święta. Nalegał, bym spędziła ten dzień z rodziną, mimo że przyjęcie urodzinowe jego ojca odbywało się tego samego dnia. Powiedział mi, że nie chce, by jego zły brat wpisał mnie na swoją czarną listę, skoro Sebastian również spędzał z nimi święta. Posłuchałam go i spędziłam Boże Narodzenie z rodziną, a on zabrał ze sobą Sloane.
Całował mnie, kłamiąc w żywy kamień.
Skoro Sebastian domyślił się, że coś jest między Prestonem a Sloane, to znaczy, że Giselle Sterling też wiedziała. Była inteligentną kobietą i przejrzałaby to w sekundy. Wiedziała, że jej brat jest niewierny, a mimo to uśmiechała się za każdym razem, gdy spotykałyśmy się na kawie.
Przez cały ten czas to ja byłam idiotką.
Serce mnie bolało, ale bardziej niż żal, wzbierała we mnie wściekłość. Wszyscy traktowali mnie jak głupią, a ja życzyłam im wszystkiego, co najgorsze.
Moje łzy płynęły, spróbowałam je otrzeć, ale zdałam sobie sprawę, że na twarzy mam jakąś maskę. W panice przesunęłam dłonią po reszcie twarzy, a potem po głowie i poczułam, że jest owinięta bandażem. Spojrzałam na Sebastiana oczami pełnymi przerażenia.
Nie pozwolił mi długo dręczyć się niepewnością ani pytać, dlaczego moja twarz jest owinięta, bo po kilku sekundach odezwał się sam.
– Rozbita przednia szyba przy uderzeniu uszkodziła twoją twarz nie do poznania. Musieliśmy ją owinąć. Czekaliśmy, aż się obudzisz i zdecydujesz, co chcesz zrobić.
Zanim skończył mówić, zanosiłam się już niekontrolowanym płaczem.
Preston odebrał mi wszystko; nie zabił mnie, ale upewnił się, że nigdy nie wrócę do życia, które niegdyś prowadziłam.
Sebastian podszedł bliżej i tym razem nie drgnęłam. Nie sądziłam, by cokolwiek mogło być gorsze od tego, co już się stało, a część mnie czuła się przy nim bezpiecznie mimo wszystkiego, przez co przeszłam.
Włożył rękę do kieszeni i wyciągnął białą chusteczkę. Spojrzał na mnie z litością i podał mi ją.
Wzięłam ją i po wytarciu śladów łez głośno wydmuchałam nos, mimo że głowa strasznie mnie bolała.
– Jakie mam opcje? – Nie sądziłam, że mam jakiekolwiek, ale najlepiej było zapytać.
– Jest tylko jedna: będziesz potrzebować całkowitej zmiany twarzy.
















