Vivienne ledwo się obudziła, gdy poczuła na swoich wargach parę miękkich ust, co posłało obezwładniające dreszcze aż do jej stóp, a z jej ust wymsknął się cichy jęk. Zadrżała i odwróciła głowę, otwierając oczy, by dostrzec Sebastiana siedzącego tuż obok.
– Wesołych Świąt, Vivi – wyszeptał z promiennym uśmiechem.
– Wesołych Świąt, Sebastianie – odparła i przetarła oczy, przeciągle ziewając. – Kiedy
















