[Punkt widzenia Alexandrii]
Jutro kończę osiemnaście lat i mam przeczucie, że wydarzy się coś wielkiego. Westchnęłam, szorując podłogę, podczas gdy krople potu spływały mi po twarzy. Słyszę śmiech dobiegający z jadalni, gdzie moja wataha spożywa wspólny posiłek – beze mnie. Ponieważ jestem omegą, najbardziej pechowym i najsłabszym ogniwem stada. Uznali mnie za omegę, ponieważ nie wykazywałam żadnych cech wilkołaka. Nikt nie wiedział, że potrafię się przemieniać, odkąd byłam mała, ale różnię się od innych, ponieważ wilkołaki zazwyczaj przechodzą pierwszą przemianę dopiero w wieku osiemnastu lat, więc ukrywałam mojego wilka. Rodzice nauczyli mnie, jak maskować moją wilczą postać i potężną aurę, gdy byłam jeszcze dzieckiem, zanim odeszli.
Rodzice zmarli, gdy miałam sześć lat. Wtedy, po śmierci mojego ojca, który był Alfą, ktoś inny przejął władzę nad watahą. Nowy Alfa wrzucił mnie do stodoły i od tamtej pory żyłam jako omega. Było to jednak trudne życie, ponieważ moim zadaniem było posłuszeństwo wobec każdego rozkazu. Od tamtego czasu trenowałam każdej nocy w odległej części lasu, gdzie nikt nie mógł zauważyć mojej obecności. Ale jutro znajdę mojego przeznaczonego i dzięki temu wydostanę się z tego piekła. Nie mogę się już doczekać!
Byłam też prześladowana z powodu koloru moich oczu. Mają dwa różne odcienie – lewe jest błękitne ze złotymi plamkami, a prawe zielone, również ze złotymi drobinami. To czyniło mnie inną od wszystkich wilkołaków. Sama nie wiedziałam, dlaczego mam taki kolor oczu. Ale uważam, że są ładne, tak jak moja wilczyca.
„Zgadza się!” – wtrąciła moja wilczyca, Xandra, a ja zachichotałam.
Gdy skończyłam szorować podłogę, poszłam na tyły domu watahy, gdzie znajdował się mój dom – stodoła. Od lat spałam tu razem z bydłem i moją jedyną najlepszą przyjaciółką, Laylą. Wyjęłam czyste ubrania ze starej, zepsutej szafki i pobiegłam w stronę jeziora, by wziąć nocną kąpiel. Rozejrzałam się, by upewnić się, że nikt mnie nie zobaczy, po czym położyłam czyste rzeczy na skale. Gdy byłam w stu procentach pewna, że nikogo nie ma w pobliżu, zdjęciałam brudne ubranie i wpłynęłam w zimną wodę. Poczułam odświeżenie.
Po trzech minutach powietrze wypełnił znajomy zapach. Odwróciłam się i zobaczyłam moją najlepszą przyjaciółkę, Laylę. Uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech. Odwróciłam się plecami, gdy rozbierała się z ubrań. Chwilę później poczułam, jak wchodzi do wody.
– Jestem taka zmęczona! – wymamrotała i podpłynęła bliżej mnie.
– Tak, rozumiem cię – powiedziałam i westchnęłam.
– No tak, ale w każdym razie jutro kończymy osiemnaście lat i nie sądzę, żebyśmy znalazły naszych przeznaczonych. Dlaczego musiałyśmy urodzić się omegami? To jest do bani! – powiedziała, jęcząc z frustracji.
Zmarszczyłam brwi. Pamiętam, że omegi nie mogły znaleźć swoich par, ponieważ były zbyt słabe. Layla nie wiedziała jednak, że jutro lub wkrótce ja mogę znaleźć mojego przeznaczonego, ale nie mogłam jej tego jeszcze powiedzieć, bo byłam pewna, że znienawidziłaby mnie za ukrywanie przed nią tajemnic. Powinnam być Alfą tej watahy, ale ukrywałam swojego wilka. Takie było życzenie moich rodziców, gdy byli na łożu śmierci. Nikt nie mógł się dowiedzieć, że potrafię się przemieniać i mam świecące oczy. Jestem pewna, że zabiliby mnie na oczach wszystkich, bo postrzegaliby mnie jak bestię. Westchnęłam nad tym, jak potoczyło się moje życie jako omegi w wataże.
– Dlaczego zadowalasz się byciem omegą, Alex? – zapytała ze zmarszczonymi brwiami. Wypuściłam powietrze i powiedziałam:
– Nie ma nic złego w byciu omegą, Laylo. A posiadanie przeznaczonego to dla nas tylko tortura, bo z pewnością nas porzuci, jeśli dowie się, że jesteśmy omegami. Poza tym omegi nie mogą mieć par i mi to pasuje. – Ale to wszystko było kłamstwem. Myślałam o tym całe życie, bo tylko mój przeznaczony mógł mnie uratować z tego piekła.
– Masz rację. Powinnyśmy zaakceptować nasz los – powiedziała, wzdychając bezradnie.
Było mi jednak bardzo szkoda Layli. Jej ciało jest zbyt słabe i myślę, że jutro nie zdoła się przemienić, ponieważ jej wilk jeszcze się nie obudził. Mam tylko nadzieję, że jej się to uda.
Zanurkowałam głębiej, a gdy wypłynęłam na powierzchnię, Layla podpłynęła do mnie z uśmieszkiem, na co uniosłam brew. Gdy znalazła się przede mną, wpatrzyła się w moją twarz i uśmiechnęła.
– Jesteś naprawdę ładna, Alex – powiedziała i dotknęła mojego policzka.
Odepchnęłam ją żartobliwie. – Co z tobą, Laylo? – zapytałam i popłynęłam na płyciznę.
– Co? Po prostu podziwiam twoją urodę – odparła, chichocząc.
– Nieważne – mruknęłam i wyszłam z wody, po czym podeszłam do moich czystych ubrań leżących na skale. Wsunęłam je na siebie i zobaczyłam, że Layla robi to samo. Następnie upięłam włosy w kok, nie przejmując się, że są wciąż mokre. Później szłyśmy w milczeniu w stronę stodoły. Layla i ja mieszkałyśmy w stodole, odkąd byłyśmy małe. Na początku czułyśmy się okropnie i smutno, bo byłyśmy jedynymi traktowanymi w ten sposób. Ale po wielu latach przyzwyczaiłyśmy się do życia w stodole.
Nasze żołądki zaburczały z głodu. Byłyśmy głodne, ale Alfa Rick nie dawał nam jedzenia za karę po stłuczeniu drogiego wazonu. To jednak nie była nasza wina. – Jestem taka głodna... – wymamrotała Layla słabym głosem. Ostatni raz jadłyśmy dwa dni temu. Nie mogłam tak dłużej funkcjonować. Musimy coś zjeść, inaczej umrzemy z głodu. Oblizałam wyschnięte usta i wyszłam ze stodoły.
– Gdzie idziesz? – zapytała Layla, marszcząc brwi.
– Zdobędę trochę jedzenia. Umieram z głodu i nie mogę tego dłużej znosić. Proszę, zostań tutaj, przyniosę nam coś. Nie martw się, nie dam się złapać – powiedziałam, a ona skinęła głową z wahaniem.
– Bądź ostrożna... – szepnęła, a ja mruknęłam potwierdzająco.
Wybiegłam ze stodoły i zamknęłam drzwi. Przemknęłam przez tylne wejście do domu watahy. Cisza była ogłuszająca, więc otworzyłam drzwi ostrożnie, by nie wydać żadnego dźwięku. Westchnęłam z ulgą, bo zapomnieli je zamknąć na klucz, i na palcach poszłam do kuchni, ciesząc się, że nikt nie czuwa. Pozwoliłam moim oczom świecić w ciemności. Skoro nikogo nie było w pobliżu, mogłam swobodnie używać mojego wzroku. To znaczy, oczy wszystkich wilków mogą świecić, ale moje mają specyficzny blask, zwłaszcza gdy tracę kontrolę lub jestem wściekła. Widzę wtedy wyraźnie jak w dzień, ale z błękitną i zieloną poświatą. Mam też wyostrzony węch i słuch, a moja prędkość biegu jest większa niż u jakiegokolwiek wilka, nawet bez transformacji. Jak wytłumaczę to wszystkim, gdy odkryją prawdziwą mnie? Czy wpadną w szał?
Podeszłam do szafki i na szczęście znalazłam trochę ciastek i puszek z sardynkami. Wzięłam cztery puszki sardynek i dwie paczki ciastek. Potem chwyciłam dwie butelki wody. Zamknęłam oczy i słyszałam tylko miarowe oddechy wszystkich śpiących głęboko w swoich pokojach. Ale usłyszałam też lekkie kroki schodzące po schodach. Pospiesznie ruszyłam do drzwi i powoli zamknęłam je za sobą, po czym w mgnieniu oka pobiegłam prosto do stodoły. Sapnęłam, gdy dotarłam na miejsce, przygasiłam blask oczu do normalności i weszłam do środka. Layla chodziła tam i z powrotem, i podskoczyła lekko na mój widok.
– O mój Boże! Dlaczego to trwało tak długo? Myślałam, że cię złapali! – powiedziała, biorąc głęboki oddech z nerwów. Uśmiechnęłam się szeroko i pokazałam jej ciastka, puszki z sardynkami i butelki wody, które zdobyłam. Jej oczy zaiskrzyły radością na widok jedzenia. Dałam jej jedną paczkę ciastek, dwie puszki sardynek i jedną butelkę wody.
– Dziękuję ci bardzo, Alex! – powiedziała z czystą błogością, po czym mocno mnie przytuliła.
– To nic takiego. Chodź, jedzmy. Umieram z głodu. – Skinęła głową i zaczęła chrupać ciastka.
Jadłyśmy w ciszy, pochłaniając nasze jedzenie. Westchnęłam z ulgą. Żołądek mnie trochę bolał, trawiąc ten posiłek. Kiedy skończyłyśmy jeść, położyłyśmy się na obskurnym materacu na podłodze. Layla szybko zasnęła, podczas gdy ja wciąż byłam całkowicie rozbudzona. Myślałam o tym, co wydarzy się jutro. Czy znajdę mojego przeznaczonego? Czy może nie? Jak będzie wyglądał? Czy zaakceptuje mnie jako omegę? A co, jeśli mnie odrzuci? Zmarszczyłam brwi. Nie zniosłabym tego, gdyby mój przeznaczony mnie odrzucił, ale mam nadzieję, że tego nie zrobi.
Bogini Księżyca, mam nadzieję, że mój przeznaczony mnie nie odrzuci. Mam nadzieję, że mnie zaakceptuje i pokocha za to, kim jestem. Powierzam mój los w twoje ręce.
Po wielu minutach wpatrywania się w ciemność zamknęłam oczy i powoli odpłynęłam w sen z tylko jedną myślą: „Czy mój przeznaczony mnie zaakceptuje?”