Alfa Azrael Shepherd jest moim przeznaczonym? Nie mogę w to uwierzyć. Ale on patrzył na mnie z obrzydzeniem. – Kim ty jesteś? – zapytał.
– J-jestem Alexandria Gregory, mam 18 lat, jestem omegą... – powiedziałam, patrząc mu w oczy. Jego wzrok wypełniła odraza, po czym wymamrotał z niedowierzaniem: – Żartujesz sobie? Co do cholery? Moją przeznaczoną jest omega? To nie może być prawda! – wypluł te słowa, kręcąc głową. Jego słowa powtarzały się w mojej głowie bez końca.
Czułam, że łzy cisną mi się do oczu, ale powstrzymałam je, mrugając wielokrotnie. Utkwiłam wzrok w ziemi, bo nie chciałam widzieć wyrazu jego oczu, które były pełne osądu. – A co, jeśli jestem? – wyrzuciłam z siebie.
Z moich ust wydobyło się stęknięcie, gdy zawarczał i chwycił mnie za kołnierz koszuli. – Jestem Alfą i to całe przeznaczenie to jakieś pieprzone kłamstwo! Omega jest tylko dla omegi! Rozumiesz to? Jestem Alfą i nie mogę tego zaakceptować – powiedział, po czym popchnął mnie, a ja upadłam na ziemię. Serce mi zamarło, a łzy popłynęły strumieniem. Dlaczego jest dla mnie taki okrutny? Ja też jestem Alfą! Chciałam to powiedzieć, ale wiedziałam, że nie mogę, bo by mi nie uwierzył. Jego słowa odbijały się echem w mojej głowie. Chciałam zawarczeć i dusić go, dopóki mnie nie zaakceptuje, ale serce bolało mnie potwornie. Wszystkie moje oczekiwania wobec niego prysły jak bańka mydlana.
– Ale jesteś moim przeznaczonym! Nie możesz temu zaprzeczyć! – powiedziałam, zaciskając pięść, a on skrzywił się na mój widok. Moja wilczyca płakała, ponieważ nasz partner bezczelnie nas wyparł. Moje oczy powoli zaczęły świecić. Szybko je zamknęłam, by się uspokoić. Nie mógł zobaczyć mojego blasku.
– Nie. Jesteś obrzydliwa! – warknął, a to zabolało jeszcze bardziej.
– Ja, Alfa Azrael Shepherd, odrzucam ciebie, Alexandrio Gregory, jako moją przeznaczoną – powiedział chłodno, po czym odwrócił się plecami w stronę domu watahy. To były najbardziej bolesne słowa, jakie kiedykolwiek usłyszałam w życiu. Wbiły się prosto w moje serce jak nóż.
Nieeee!
– Nie! Nie możesz mi tego zrobić, Azraelu! Upewnię się, że będziesz tego żałował! Ja, Alexandria Gregory, również odrzucam ciebie, Azraelu Shepherd, jako mojego przeznaczonego! Mam nadzieję, że Bogini Księżyca przeklnie cię, byś nigdy więcej nie znalazł prawdziwego szczęścia! Nienawidzę cię jak stąd do księżyca, Azraelu Shepherd!!! – krzyknęłam, kipiąc z wściekłości, podczas gdy moje oczy świeciły. Zatrzymał się na sekundę, po czym kontynuował marsz, wracając do domu watahy. Nawet nie raczył spojrzeć na mnie po raz ostatni. To dobrze, bo ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, było to, by dostrzegł moje świecące oczy.
Jego odrzucenie roztrzaskało moje serce na drobne kawałki. Mój przeznaczony mnie odrzucił! Objęłam kolana i schowałam w nich twarz, wypłakując sobie oczy. Dlaczego mam takiego pecha w życiu? Mój partner właśnie mnie odrzucił i nie będę mogła mieć innego. Jak okrutnym można być? Czułam się teraz tak bezużyteczna. Zacisnęłam pięści, po czym wstałam ze łzami zamazującymi mi widok i pobiegłam w stronę stodoły, szlochając. Wpadłam do środka i trzasnęłam drzwiami. Layla podskoczyła i pisnęła.
– Dlaczego płaczesz?! – zapytała Layla, łapiąc oddech i marszcząc brwi.
– Laylo, nie mogę tu dłużej zostać. Uciekam z tego miejsca. Chcesz iść ze mną? – zapytałam, szlochając. Zamarła. – Zrozumiem, jeśli zostaniesz. Ale ja się stąd wynoszę.
Layla westchnęła z szoku. – Nie! Idę z tobą, Alex. Pieprzyć całą watahę! Nie zostanę tu bez ciebie, jesteś jedyną osobą, którą mam.
Skinęłam głową, po czym spakowałyśmy swoje rzeczy. Nie było tego dużo. Gdy skończyłyśmy się pakować, wykradłyśmy się w stronę lasu. Zobaczyłyśmy jednego strażnika na posterunku, ale na szczęście spał. Chwyciłam Laylę za nadgarstek i pobiegłyśmy tak szybko, jak mogłyśmy. Layla dyszała i zatrzymała się.
– Alex! Prawie nie mam tchu! Proszę, zwolnij – jęknęła. Zapomniałam, że nie biega szybko.
– Jak możesz biec tak szybko? – zapytała, wciąż dysząc. Westchnęłam i spojrzałam na nią. Odchrząknęłam i zdradziłam jej trochę informacji. – Laylo, potrafię się przemieniać – powiedziałam, a jej oczy się rozszerzyły.
– J-jak? – zapytała.
– Opowiem ci, ale nie tutaj. Wciąż jesteśmy na terytorium watahy. – Skinęła głową i znów ruszyłyśmy biegiem. Cieszyłam się, że w pobliżu nie czaił się żaden wilk. Myślę, że wszyscy są w domu watahy z powodu gości.
Gdy wydostałyśmy się z terytorium stada, zwolniłyśmy. Ale wciąż byłyśmy w środku lasu. Było ciemno, ale to nie szkodziło.
– T-twoje oczy... one świecą – wydukała Layla z oczami szeroko otwartymi ze zdziwienia. Powinnam powiedzieć Layli teraz, zanim wpadnie w panikę. Wzięłam głęboki oddech.
– Laylo, czy mogę zdradzić ci sekret? – zapytałam, a ona skinęła głową z wahaniem. – I obiecasz, że zostanie on między nami? – dodałam.
Znów skinęła głową i położyła rękę na sercu na znak obietnicy. – Dlaczego mam wrażenie, że ukrywasz przede mną coś więcej? – powiedziała, wpatrując się w moje oczy.
– Laylo, przepraszam, że nie powiedziałam ci o sobie. – Patrzyłam jej prosto w oczy. – Odkąd byłam mała, potrafiłam się już przemieniać. Nie jestem zwykłym wilkiem. Moje świecące oczy są tego dowodem. – Przełknęła ślinę i skinęła głową ze zrozumieniem.
– C-czy mogę zobaczyć twojego wilka? – zapytała.
– Jesteś pewna? – upewniłam się, a ona przytaknęła.
– Dobrze. – Poczułam, jak moje kości trzeszczą, po czym przemieniłam się na jej oczach i zawarczałam. Nie kłopotałam się przygaszaniem oczu, bo chciałam, żeby Layla zobaczyła mój blask.
Oczy Layli rozszerzyły się, a potem zamrugała wielokrotnie. Nie wiedziałam, co myśli, bo nie chciałam naruszać jej prywatności. Jednak widziałam w jej oczach fascynację. – Jesteś piękna, Alex. Wow... Nigdy w życiu nie widziałam świecącego wilka – wymamrotała, po czym pogłaskała moje lśniące, złocisto-białe futro.
– Wyglądasz jak Wilcza Bogini – powiedziała z podziwem.
Wyczułam obcą obecność. „Laylo, wsiadaj mi na grzbiet, szybko! Wyczuwam innych w oddali” – powiedziałam, używając więzi myślowej, by się z nią porozumieć. Skinęła głową i nie zadawała więcej pytań. Wsiadła mi na grzbiet i chwyciła za futro.
„Trzymaj się mocno” – powiedziałam, a ona mruknęła potwierdzająco.
Następnie pobiegłam tak szybko, jak mogłam, z oczami świecącymi jasno w ciemności. Ten las był ogromny i nie wiedziałam, dokąd prowadzi. Musiałam zgubić wilki, które nas śledziły. Cieszyłam się, że zablokowałam nasz zapach, więc nie mogli wyśledzić naszej lokalizacji. Gdy nie wyczuwałam już nikogo podążającego za nami, zwolniłam tempo. Byłyśmy teraz bardzo daleko od terytorium watahy. Myślę, że biegłam godzinami.
– To było tak szybkie, Alex! – wykrzyknęła Layla. – Jak ukrywałaś swojego wilka? Jak to możliwe, że wataha cię nie zauważyła? – zapytała.
„Ponieważ bardzo dobrze maskuję wilka i zapach” – powiedziałam. Mruknęła.
– Jesteś w tym mistrzynią. Nawet ja nie zauważyłam – rzekła. – Wiedziałam, że jest coś, czego mi jeszcze nie powiedziałaś.
Westchnęłam i powiedziałam: „Powinnam być prawdziwą Alfą tej watahy”. Zaparło jej dech na to wyznanie.
– C-co?!
„Moi rodzice byli kiedyś Alfami Watahy Blueming, aż pewnego dnia oboje zostali zabici. Wciąż nie wiem, kto ich zabił. A potem Alfa Rick i jego rodzina przejęli stado. Kiedy odkrył, że nigdy się nie przemieniłam, wysłał mnie do stodoły i zostałam omegą. Cieszę się jednak, że mnie nie zabił” – powiedziałam, wspominając to, co się wydarzyło.
– Ale dlaczego ukrywasz swojego wilka?
„Bo to było ostatnie życzenie moich rodziców. Kazali mi ukrywać wilka dla mojego bezpieczeństwa, bo gdyby ktoś się dowiedział, zabiliby mnie na oczach wszystkich”.
– Tak, bo byłaś inna. – Mruknęłam potwierdzająco.
– A co z twoimi oczami? Dlaczego tak jasno świecą? – zapytała pełna ciekawości.
„To jest coś, czego nie potrafię wyjaśnić. Sama zastanawiałam się nad moimi świecącymi oczami przez całe życie”.
– Rodzice ci nie powiedzieli? – zapytała.
„Nie”.
– Myślę, że to dar. Może bogowie i boginie cię wybrali.
„Chciałabym tak myśleć, ale uważam też, że to klątwa”.
– Nie. Myślę, że to dobra rzecz. Bo masz większą przewagę nad wszystkimi innymi. Jesteś o wiele szybsza i silniejsza od każdego wilkołaka, jakiego spotkałam – upierała się.
Nic nie odpowiedziałam i otoczyła nas cisza. Jedynym hałasem wokół nas był dźwięk świerszczy i ćwierkanie ptaków. Szłam powoli, podczas gdy Layla zasnęła na moim grzbiecie. Bardzo się cieszę, że Layla poszła ze mną, bo czułabym się winna, zostawiając ją tam samą.
Odkąd byłyśmy małe, byłam obrończynią Layli. Jest moją najlepszą przyjaciółką i jedyną rodziną, więc będę ją chronić tak bardzo, jak tylko potrafię. Cieszę się jednak, że jestem poza watahą. Mam nadzieję, że nas nie znajdą. Uciekniemy jak najdalej stąd. Planuję udać się do miasta i żyć jak normalna istota. I tak nic nam w wataże nie zostało. Wiem, że obiecałam rodzicom zająć moje miejsce, ale nie teraz.
Obiecuję, że wrócę i odbiorę to, co moje. Pewnego dnia, jeśli będę gotowa i wystarczająco silna, by z nimi walczyć, zajmę moje miejsce jako prawdziwa Alfa watahy.
Azraelu Shepherd, sprawię, że zapłacisz, kiedy wrócę.
















