„Podpisz papiery rozwodowe. To z Vivienne chcę się ożenić”. To były ostatnie słowa, jakie skierował do mnie mój mąż miliarder, Killian Sterling. Zostawił mnie samą, w ósmym miesiącu ciąży, wybierając kochankę zamiast własnej krwi. Kiedy tragiczny „wypadek” odebrał mi życie na łóżku porodowym, myślał, że w końcu jest wolny. Mylił się. Nie umarłam. Uciekłam. Pięć lat później wracam do miasta – nie jestem już tą żałosną, niekochaną żoną, lecz uznanym geniuszem medycyny. Mój jedyny cel? Wychowanie moich genialnych trojaczków, małych hakerskich talentów. Przysięgałam, że nigdy więcej nie wejdę Killianowi w drogę. Ale los ma wisielcze poczucie humoru. Gdy moi genialni synowie przypadkowo włamywali się do głównego systemu Sterling Empire, a moja słodka córka wpada na bezwzględnego prezesa, który wygląda dokładnie jak moi chłopcy… mój największy sekret wychodzi na jaw. Killian osacza mnie, a jego oczy ciemnieją od niebezpiecznej obsesji i żalu, którego nigdy nie spodziewałam się u niego zobaczyć. – Sfingowałaś własną śmierć i ukryłaś moje dzieci? – warczy, a jego głos drży od stłumionej wściekłości. Uśmiecham się drwiąco, odpychając wszechpotężnego miliardera. – To są moje dzieci, panie Sterling. A dla nas pan jest po prostu martwy.

Pierwszy Rozdział

– Killian wraca? Będąca w ósmym miesiącu ciąży Sienna składała nowo kupione śpioszki w pokoju dziecięcym, gdy usłyszała rozmowę służących. „On wraca? Czy to dlatego, że zbliża się termin mojego porodu?” Serce wezbrało jej taką radością, że aż zadrżały jej dłonie. Choć Killian był ojcem dziecka, widziała go tylko raz – w noc poślubną. Potem nigdy się nie pojawił. Z oczami pełnymi łez pogładziła swój ciążowy brzuch. – Ojej, maleństwo, wiem, że tatuś mnie nie lubi, ale to nic. Będę szczęśliwa, dopóki on tu będzie, by być świadkiem twoich narodzin. Na jej twarzy rozjaśnił się uśmiech radości i spełnienia. Dwa dni później Killian w końcu wrócił po dziesięciu miesiącach nieobecności. Gdy Sienna usłyszała tę wiadomość, chwyciła się za brzuch i ostrożnie wybiegła z sypialni, by go powitać. Kiedy spojrzała w dół ze szczytu schodów, jej twarz spopielała. Oprócz mężczyzny, za którym tak bardzo tęskniła, zobaczyła stojącą obok niego w salonie kobietę. – Killianie, prosiłem cię, żebyś wrócił zaopiekować się Sienną. Dlaczego sprowadziłeś tę kobietę? – Czy ty nie wiesz dlaczego? Mówiłem ci, że nie mam z tym małżeństwem nic wspólnego. Kobietą, z którą chcę się ożenić, jest Vivienne, i stoi ona teraz obok mnie. Ubrany w czarny płaszcz Killian miał na swojej ostro zarysowanej twarzy lodowaty wyraz. Mężczyzna emanował chłodem, mierząc ojca wzrokiem. Alistair aż kipiał z wściekłości po słowach syna. – Czy ty nie wiesz, że termin porodu Sienny jest blisko? Ona nosi twoje dziecko! Jak śmiesz mówić coś takiego! – Hm – parsknął. – Dziecko? Nie byłaby w ciąży, gdybyś nie dosypał mi czegoś do drinka w noc poślubną. Wiesz co, to dziecko nie zasługuje na to, by przyjść na ten świat! W salonie zapadła grobowa cisza. Stojąc przy schodach, Sienna poczuła tępy ból w klatce piersiowej; jego słowa przebiły jej serce, rozdzierając je na strzępy. W tej samej chwili obraz przed jej oczami na moment pociemniał, a otaczające ją dźwięki ucichły. „Jak on mógł powiedzieć coś takiego! Moje maleństwo... Moje dziecko jest niechciane...” Wkrótce poczuła zawroty głowy i osłabienie. – O nie! Proszę pani! Proszę pani, pani krwawi! – Co? W ułamku sekundy krzyki służącej rozległy się w całej posiadłości Sterlingów. Zarówno ojciec, jak i syn, którzy trwali w impasie, natychmiast spojrzeli w górę i zobaczyli ciężarną Siennę stojącą przy schodach. Krew spływała po jej nogach spod spódnicy na stopnie schodów. Wyraz twarzy Killiana zmienił się na ten makabryczny widok. Wbijając wzrok w mężczyznę, Sienna wykrztusiła: – To ci dopiero wielka miłość, Killianie! Budowanie własnego szczęścia na cierpieniu i śmierci własnego dziecka. Ciekawe, czy kiedykolwiek zaznasz spokoju przez resztę swojego życia? Oszołomiony Killian zdał sobie sprawę, że to pierwszy raz, kiedy odezwała się do niego od nocy poślubnej. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Sienna osunęła się na ziemię. Krew trysnęła spod jej spódnicy, rozlewając się po podłodze. Jedna ze służących krzyknęła: – Szybko! Zabierzcie ją do szpitala! W ciągu kilku minut nieprzytomna Sienna została przewieziona do szpitala. W milczącym salonie Vivienne próbowała pocieszyć Killiana: – Nie myśl o tym za dużo. To nie ma z tobą nic wspólnego. Całe to aranżowane małżeństwo od początku było błędem, odurzyli cię, żeby zaszła w ciążę. Ta kobieta odważyła się nawet cię przekląć! Killianie... Zanim skończyła mówić, mężczyzna, który nigdy się na nią nie gniewał, nagle rzucił jej mordercze spojrzenie. Ryknął: – Zamknij się! Nie twoją sprawą jest wtrącać się, a nawet rozmawiać o sprawach rodziny Sterlingów. Vivienne zadrżała. W obliczu jego gniewu nie odważyła się wypowiedzieć ani słowa. „Sienno, ty s*ko! Mam nadzieję, że ty i twoje dziecko umrzecie! Nigdy więcej nie wracaj!” Tymczasem w szpitalu. Minęła godzina. Ginekolog w końcu wyszła z sali operacyjnej z niemowlęciem na rękach. Z ciężkim sercem powiedziała Alistairowi: – Przykro mi, panie Sterling. Doszło do ogromnej utraty krwi i nie udało nam się jej uratować. Zdołaliśmy uratować tylko jedno z trojaczków. Sienna nie żyje? Moja biedna synowa i trojaczki... Teraz zostało tylko jedno z nich? Dla Alistaira był to druzgocący cios. W rezultacie zemdlał, chwytając się za serce. – O nie! Panie Sterling! W międzyczasie Killian opuścił posiadłość Sterlingów wraz z Vivienne. Kierowali się do jego apartamentu w mieście. W momencie, gdy otrzymał wiadomość, nie mógł powstrzymać się od mocniejszego zaciśnięcia dłoni na kierownicy. – Nie żyje? Caleb Fletcher, jego asystent, odpowiedział: – Tak. Słyszałem, że zawsze była w słabej kondycji. Zmarła z powodu ogromnego krwotoku, ale lekarzowi udało się uratować jedno z trojaczków. To chłopiec, a pan Sterling senior zabrał go już do domu. Aby potwierdzić swoje słowa, Caleb wysłał Killianowi zdjęcie Sienny i ciał dwojga niemowląt przykrytych białym prześcieradłem. Źrenice Killiana zwęziły się na widok zdjęcia. Pisk! Wcisnął hamulec do dechy, zatrzymując samochód gwałtownie na środku drogi.

Odkryj więcej niesamowitych treści