Milo rzucił strażnikom poirytowane spojrzenie. „Zrozumiałem. Możecie już iść”.
„Hę? Iść? Ale...”
„Chcecie, żebym zadzwonił do tatusia?” – zapytał Milo z wyższością.
Strażnicy natychmiast zamilkli i wymienili spanikowane spojrzenia. Ku zaskoczeniu Mila, rzeczywiście opuścili pokój.
Ten nadęty Julian jest niesamowity! Ma taką władzę!
Milo z dumą przechadzał się po apartamencie. Nie zdawał sobie sprawy, że strażnicy usłuchali go tylko dlatego, że wiedzieli, iż narażając się Julianowi, musieliby liczyć się z gniewem zarówno Killiana, jak i Alistaira.
To nie są żarty! Nasze posady wiszą na włosku! Ten dzieciak ma do dyspozycji nie jedną, a dwie tajne bronie!
Ucieczka to nasza jedyna opcja!
Milo szybko stracił zainteresowanie luksusowym penthausem. Pobiegł przed siebie w poszukiwaniu matki.
„Mamo?”
„Kto tam?”
Ku jego ulędze, usłyszał głos matki niemal natychmiast. Rozradowany, pobiegł tak szybko, jak tylko pozwalały mu na to krótkie nóżki, w stronę, z której dobiegał dźwięk.
„Mamo? Co się stało?”
„Ach! Milo, dlaczego tu jesteś? Jak znalazłeś to miejsce? Czy ktoś jeszcze cię widział? Musisz natychmiast stąd uciekać, tutaj jest dla ciebie zbyt niebezpiecznie!”
Sienna, która chowała się za sofą, natychmiast zerwała się na nogi, słysząc głos syna, i pospiesznie przetarła załzawione oczy.
Mała twarzyczka Mila spochmurniała, gdy tylko zdał sobie sprawę, że płakała. „Mamo, kto ci dokuczył? Czy to ten wielki złośnik?”
Pokręciła głową, osuszając policzki, po czym ujęła jego dłoń w swoje. „Nie, Milo. Wszystko w porządku. Jak się tu dostałeś? Przyszedłeś mnie ratować? W takim razie uciekajmy stąd szybko”.
Ale Milo był już wściekły.
Ten złośnik śmiał dręczyć mamusię? Nigdy mu tego nie wybaczy. Kiedy Milo postanawiał chronić kogoś, kogo kochał, nic nie mogło stanąć mu na drodze.
Rozwścieczony pięciolatek rozejrzał się po otoczeniu, podszedł do stolika kawowego i chwycił pióro oraz kartkę papieru.
„Milo, co ty robisz?” – zapytała zaniepokojona Sienna.
„Nic takiego. Zostawiam tylko wiadomość dla tego złośnika”.
Jego mała rączka zacisnęła się na piórze i sprawnie nakreśliła prostą wiadomość po francusku:
Nie żyjesz!
„Milo!” – westchnęła głośno Sienna.
...
Killian był u kolejnego lekarza.
Od tygodnia cierpiał na bezsenność. Jego stan pogorszył się zeszłej nocy, kiedy dowiedział się, że Sienna żyje. Nie mógł dłużej tak funkcjonować.
Jednak ten lekarz również nie potrafił ustalić, co mu dolega.
„Panie Sterling, przepraszam za szczerość, ale pańska dolegliwość może mieć podłoże psychiczne. Teraz, gdy pana stan się pogorszył, przepisywanie Diazepamu mija się z celem. Dlaczego nie uda się pan do psychologa?”
„Do psychologa?”
Przekrwione, zmęczone oczy Killiana zwęziły się, gdy zmarszczył brwi, wyraźnie niechętny temu pomysłowi.
Lekarz mógł jedynie westchnąć i zachować milczenie.
Nikt nie przyjmował dobrze diagnozy o chorobie psychicznej, ponieważ nikt nie chciał przyznać, że coś jest nie tak z jego psychiką, zwłaszcza jeśli wpływało to również na stan fizyczny.
W końcu lekarz mógł jedynie przepisać silniejszą dawkę Diazepamu.
Killian odebrał leki i już miał wychodzić, gdy otrzymał telefon z hotelu.
„Panie Sterling! Pana była... Ta kobieta uciekła!”
„Co? Uciekła?”
„Tak, a w środku znaleźliśmy wiadomość”.
Po drugiej stronie linii Caleb trzęsącymi się rękami zrobił zdjęcie notatki i wysłał ją szefowi.
Żyła na czole Killiana nabrzmiała, gdy tylko przeczytał treść. „Ta suka chce zginąć! Czy dowiedzieliście się, kto to zrobił? Na co jeszcze czekacie? Czekacie, aż wrócę i dam wam dyplom za udział?”
„N-nie, panie... Sprawdziliśmy, ale ktoś wyczyścił nagrania z monitoringu w apartamencie. Kiedy zapytaliśmy strażników, powiedzieli, że nikt poza Julianem tam nie wchodził!”
„K*rwa!”
Killian poczuł dziwne dzwonienie w uszach, zakręciło mu się w głowie, a świat zachwiał się pod stopami.
Niestety, to nie były wszystkie złe wiadomości, jakie miał dla niego Caleb.
„Panie Sterling, ktoś dotarł również do nagrań z monitoringu z dzisiejszego poranka, kiedy byliśmy w biurze pana Kingsleya i porwaliśmy pana byłą... to znaczy, tę kobietę, i wrzucił je do internetu. Nagranie stało się wiralem. Teraz wszyscy próbują ustalić, kim pan jest. Domagają się interwencji władz”.
„Próbują ustalić” to było mało powiedziane.
To było polowanie na czarownice. Ludzie z całego świata próbowali zniszczyć jednego z nielicznych magnatów biznesu.
Nagle poczuł przeszywający ból w głowie, a po chwili kolejny. Telefon wyślizgnął mu się z rąk, gdy osunął się twarzą na podłogę.
„Panie Sterling? Panie Sterling!”
















