— Jules, robi się późno. Muszę już iść.
— Dobrze — padła beznamiętna odpowiedź Juliana, który grał właśnie w pokoju.
Sienna wstała z miejsca i zaczęła zakładać skarpetki, gotowa do wyjścia.
— Więc przyjdziesz wieczorem?
— Słucham?
— Powiedziałaś, że będziesz przychodzić co wieczór, żeby leczyć chorobę tatusia.
Palce Juliana nie przestawały uderzać w kontroler, a jego oczy pozostały przyklejone do
















