– Doprawdy? Nie kłam mi. Pamiętasz, co było ostatnim razem, gdy podstępem skłoniłeś nauczycielkę do zepsucia komputera, żeby dzieci miały dzień wolny? Czy tym razem naprawdę nie nabroiłeś?
– Ee... – „Te nauczycielki mnie dręczą! Ech! Jak mama może o mnie tak źle myśleć? Czy naprawdę jestem w jej oczach takim rozrabiaką?”
– Ostatnim razem tylko nauczyłem ich grać w pewną grę na komputerze. – Po czym szybko zmienił temat. – Mamusiu, jestem głodny. Możemy już iść do domu?
W końcu Sienna nie miała wyjścia i odpuściła mu. Pożegnała się z nauczycielkami i zabrała maluchy do domu.
Gdy dotarli na miejsce, Sienna zajęła się w kuchni przygotowywaniem kolacji.
Jednak zanim skończyła, zadzwonili ze szpitala.
– Doktor Nancy, komisja zgodziła się, aby przejęła pani pacjenta. Czy mogłaby pani teraz przyjechać?
– Teraz?
Pielęgniarka odpowiedziała bezradnie przez telefon: – Tak. Członek rodziny pacjenta również tu jest. Chce z panią porozmawiać, gdy dowiedziała się o decyzji komisji.
Tego typu pacjenci i ich rodziny byli utrapieniem. Być może to cecha wspólna bogaczy – rządzenie się tak, jakby cały świat należał do nich.
Ostatecznie Sienna zgodziła się wrócić do szpitala.
– Milo, muszę teraz jechać do szpitala. Czy zostaniesz w domu z Vi i zjesz z nią kolację?
– Oczywiście. Mamusiu, nie martw się. Zaopiekuję się Violet.
Milo zachowywał się jak dojrzały młody człowiek, machając mamie na pożegnanie i uspokajając ją.
Sienna wyszła z domu, wiedząc, że może zostawić Violet pod jego opieką.
Nie wiedziała jednak, że gdy tylko wyszła, dwójka maluchów zakradła się do jej gabinetu.
– Milo, co ty robisz? Mamusia kazała nam zjeść kolację!
– Ciii! Dzisiaj dyrektor pokazał mi zdjęcie chłopca, który przenosi się do naszego przedszkola. Wiesz co, ten chłopiec i ja jesteśmy do siebie podobni. Chcę się o nim czegoś dowiedzieć!
Milo wspiął się za biurko z komputerem mamy. W ciągu kilku minut udało mu się włamać do komputera dyrektora i odnaleźć informacje o nowym uczniu.
– Wow! Milo, czy to ty?
Violet aż sapnęła z szoku, gdy zobaczyła zdjęcie i dane na ekranie komputera.
Zdezorientowany Milo zmarszczył brwi, wskazując na ekran. – Nie. Zobacz, nazywa się Julian.
Oczy Violet zrobiły się jeszcze większe.
– Julian? To nie ty! Ale dlaczego wygląda jak ty? Czy mamusia go też urodziła?
Milo nagle przypomniał sobie, że zdarzały się chwile, gdy ich matka wyjmowała nienoszone ubranko z małej drewnianej skrzyni, płacząc, gdy myślała, że nikt nie patrzy. W tej samej chwili Milo postanowił sam sprawdzić tego Juliana.
Zanotował adres hotelu Grand Astoria z kolumny adresowej w informacjach o Julianie.
Pół godziny później, w Centrum Medycznym Haven.
– Doktor Nancy, już pani jest!
– Gdzie jest rodzina pacjenta? – zapytała Sienna.
Pielęgniarka życzliwie ją ostrzegła: – Jest w gabinecie pana Kingsleya. Doktor Nancy, proszę uważać. Wygląda na osobę o bardzo trudnym charakterze.
Sienna odwzajemniła się wdzięcznym uśmiechem. Następnie przebrała się w biały fartuch i założyła maskę, zanim udała się do gabinetu dyrektora.
– Panie Kingsley, to ja, Nancy.
– Wejdź proszę! Nancy, poznaj członka rodziny pacjenta.
Arthur Kingsley, starszy dyrektor, usilnie starał się porozumieć z siedzącą naprzeciwko kobietą. Na jego czole widać było krople potu.
Niestety, krewna pacjenta była twardym orzechem do zgryzienia.
Słysząc jej głos, Arthur natychmiast otworzył drzwi przed Sienną i zaprosił ją do środka, jakby była jego ostatnią deską ratunku.
Sienna była nieco skonsternowana tym, że dyrektor osobiście otwiera przed nią drzwi.
Wkrótce zauważyła osobę siedzącą na sofie. Jej oczy rozszerzyły się z niedowierzaniem na widok tej kobiety.
– Panie Kingsley, czy to ta osoba, o której mi pan opowiadał – najlepszy lekarz w pana szpitalu? Mówi pan poważnie? – zapytała kobieta.
Była to wysoka brunetka o falujących włosach i nienagannym makijażu. Markowa sukienka z górnej półki, którą miała na sobie, dodatkowo podkreślała jej wyniosłość.
Tą kobietą nie był nikt inny jak Vivienne!
Sienna nigdy nie przypuszczała, że Vivienne będzie pierwszą osobą spośród dawnych znajomych, którą spotka po pięciu latach.
„Więc to ona jest moją pacjentką?”
Jej oczy, jedyny element twarzy, na którym można było dostrzec jakiekolwiek emocje, w jednej chwili stały się lodowate, gdy to do niej dotarło.
Pięć lat temu zawarła aranżowane małżeństwo z Killianem. Ponieważ rodziny Vane i Sterling od zawsze żyły w przyjaźni, postanowiły zaaranżować zaręczyny pięcioletniego Killiana z nią – nowo narodzoną córeczką Vane'ów.
Choć Killian podobał jej się od dziecka, nigdy nie traktowała tego układu poważnie, myśląc, że to tylko żart.
Dopiero po nagłym upadku rodziny Vane, Alistair wspomniał o zaręczynach, prosząc ją o wejście do rodziny Sterlingów. Zamiast nią pogardzić, zapewnił jej stabilne życie, przyjmując ją do siebie.
Wtedy właśnie zdecydowała się na to małżeństwo.
W końcu wyszła za Killiana, szukając rodzinnej miłości, którą utraciła, niczym ćma lgnąca do ognia. Nie spodziewała się, że ich małżeństwo zakończy się tragedią.
– Panie Kingsley, pomyliłam się.
– Co?
– Nie potrafię wyleczyć jej choroby. Powinien pan znaleźć innego lekarza, który jej pomoże – powiedziała chłodno Sienna.
Z tymi słowami odwróciła się i opuściła gabinet.
















