Mój syn!
To mój drugi syn!
Sienna była bliska histerii, chcąc natychmiast wyznać chłopcu prawdę.
Ale w tej samej chwili ta szumowina klęcząca przed Julianem przerwała jej, mówiąc: „Ona jest nikim. Jeśli nie chcesz iść dziś do przedszkola, Caleb może zabrać cię na dół, żebyś się pobawił i zjadł jakąś przekąskę”.
Julian natychmiast skinął głową na wspomnienie o jedzeniu.
Sienna mogła tylko bezradnie patrzeć, jak Caleb zabiera dziecko.
„Dlaczego powiedziałeś mu, że jestem nikim? To mój syn!”
„Och, naprawdę? Z tego, co mi wiadomo, jego mamusia nie żyje. Ma własny nagrobek na cmentarzu i tak dalej”.
Killian podszedł do chłodziarki do wina, nalał sobie kieliszek czerwonego trunku i z elegancją zaczął pić, siedząc na sofie w salonie i ignorując obecność Sienny.
Choć była wściekła, w głębi serca wiedziała, że to, co powiedział, ma sens.
Ma rację. Z punktu widzenia tego syna, ja nie żyję. Jak mam mu to wyjaśnić, jeśli poproszę go, by mówił do mnie „mamusiu”? Czy mam mu powiedzieć, że przez te wszystkie lata żyłam, po tym jak go porzuciłam?
Cała krew odpłynęła z twarzy Sienny, gdy przygryzła dolną wargę.
Killian zauważył to i zakpił: „Teraz już rozumiesz? Czy nadal chcesz, żebym mu powiedział, że jesteś jego mamusią?”
Zacisnęła pięści tak mocno, że zbielały jej kłykcie.
„Więc czego ty właściwie chcesz? Jeśli nie chcesz, żeby nasz syn wiedział, że jestem jego matką, to po co mnie tu sprowadziłeś? Nadal chcesz, żebym cię zdiagnozowała? Mówiłam ci już, nie sprawdziłabym, co ci dolega, nawet gdybyś był na łożu śmierci!” – warknęła przez zaciśnięte zęby.
Killian wzruszył ramionami, niewzruszony. „Zbyt głęboko nad tym rozmyślasz. Możesz być fachowcem od wszystkiego, ale w niczym nie jesteś mistrzem. Nie jestem tak głupi, by powierzać swoje życie w twoje ręce”.
Sienna poczuła taką furię, że aż zamilkła.
„Więc po co mnie tu przywlokłeś?”
„Nadal się nie domyśliłaś? Sienna, czy ty wiesz, jakie cierpienie spowodowałaś, kiedy „umarłaś”? Czy masz pojęcie, przez jaki ból musieli przejść wszyscy, którym na tobie zależało?”
Pod koniec swojej tyrady ton Killiana stał się ostrzejszy niż kiedykolwiek.
Wpatrywał się w nią zmrużonymi oczami, powstrzymując chęć rozszarpania jej na kawałki, nawet gdy widział, jak zatacza się do tyłu.
Jak mogłabym kiedykolwiek zapomnieć o Alistairze i cioci Stelli?
Alistair Sterling był dla niej bezgranicznie uprzejmy przed laty, nawet gdy jego własny syn jej nie lubił i odmawiał uznania ich małżeństwa.
Poza tym jednak nigdy z nią tak naprawdę nie rozmawiał.
A potem była ciocia Stella i jej rodzina. Kiedy firma Vane'ów zbankrutowała, a matka Sienny zmarła z szoku po aresztowaniu ojca, ciocia wzięła na siebie odpowiedzialność za opiekę nad tym, co pozostało z rodziny Vane. Ciocia Stella naprawdę się o nią troszczyła i martwiła.
A Sienna odpłaciła jej, fingując własną śmierć.
Zacisnęła powieki, by odgrodzić się od słów Killiana. „To wszystko przez ciebie!”
„Przez mnie? Ha, świetny sposób na zrzucanie winy na innych! Sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej, bo zgodziłaś się na to małżeństwo! Sypianie z tobą było do zniesienia tylko pod wpływem narkotyków, ale nikt nie zmuszał cię do wyjścia za mnie!”
Ten człowiek to diabeł!
Myślała, że skoro opłakiwał jej śmierć przez pięć lat, okaże chociaż trochę litości, ale on tylko rozrywał jej stare rany i zadawał jeszcze więcej bólu swoim szyderstwem.
Rozdzierająca agonia szarpała ją od środka, całkowicie ją pochłaniając.
„Masz rację! Nikt mnie nie zmuszał! Byłam idiotką, wychodząc za ciebie! Jesteś już zadowolony? Poświęciłam całe życie dla niczego i stałam się wrakiem, którym jestem teraz, przeze mnie! Czy to ci wystarczy? Po prostu odejdź...”
Tracąc resztki racjonalności, chwyciła wszystko, co miała pod ręką i rzuciła w stronę Killiana. Jej przekrwione oczy wypełniły się łzami.
Przez chwilę jej reakcja go zszokowała.
Prawdopodobnie nigdy nie spodziewał się, że Sienna tak bardzo straci panowanie nad sobą.
Czy ona oszalała?
Może mnie wyzywać, ale ja nie mam prawa się odgryźć?
Szybko uchylił się przed lecącym przedmiotem.
„Odeszłaś od zmysłów? Mówię ci, nie odstawiaj mi tu psychopatki! Nawet jeśli faktycznie postradasz zmysły, i tak zawlokę cię do domu i pozwolę wszystkim dobrze przyjrzeć się twojej twarzy!”
Czerwony z wściekłości Killian wypluł to ultimatum i wyszedł z pokoju.
Widząc to, Sienna natychmiast rzuciła się do drzwi.
Ledwie zrobiła pięć kroków, gdy znikąd ponownie pojawili się mężczyźni w czerni i w milczeniu wyciągnęli pistolet, celując w jej głowę.
„Killian, ty szumowino; ty demonie; ty draniu! Wracaj! Wypuść mnie...”
















