Wtedy przyprowadził Vivienne do domu i wyznał jej miłość na oczach Alistaira. A teraz ciągnął ją tam z powrotem. Czy nie bał się, że Sienna znów namiesza w jego relacji z tamtą kobietą?
Gdy tylko jej głos ucichł, drań podniósł się z krzesła.
„Jak śmiesz? Nie miej o sobie zbyt wysokiego mniemania, Sienno. Nie robi mi różnicy, czy będziesz żywa, czy martwa. Nawet gdybyś się dzisiaj nie zjawiła, zabrałbym ze sobą twoje martwe ciało”.
W jego przekrwionych oczach, gdy wypowiadał te słowa, błysnęła wrogość.
Sienna zacisnęła pięści tak mocno, że jej kłykcie pobielały. Zamknęła oczy i milczała.
Na co można liczyć po pięciu latach?
Czy spodziewam się, że powie mi coś miłego?
Bardzo szybko Sienna została zaprowadzona do kabiny na dolnym pokładzie statku. Niedługo potem jednostka odbiła od molo i wypłynęła w morze.
Okazało się, że to właśnie łódź będzie ich środkiem transportu.
Nie rozmyślała nad tym zbyt długo, wiedząc, że opór nie ma już sensu. Gdy zamknęli ją w kabinie, Sienna położyła się na małej koi i zasnęła.
„Julianie, nie powinieneś. To niebezpieczne...”
„Cicho! Z drogi!”
Obudził ją burczenie w brzuchu i odgłosy kłótni przed kabiną.
Wyraźnie usłyszała też dziecięcy głos.
Dziecięcy głos? Czy to Julian?
Oczy Sienny natychmiast się otworzyły i w ułamku sekundy była całkowicie rozbudzona.
W końcu Killian był na tym statku i płynęli tam, skąd przybyli. Nic dziwnego, że Julian również mógł znajdować się na pokładzie.
Serce podskoczyło jej z radości na tę myśl. Zerwała się z łóżka i podbiegła do okna.
Wyjrzała przez nie i rzeczywiście zobaczyła dwie postacie stojące przed jej kabiną.
Jedną był postawny mężczyzna w czarnym garniturze, prawdopodobnie ochroniarz. Drugą, stojącą obok niego, była niska i urocza postać. Chłopiec miał na sobie niebieski płaszcz w odcieniu khaki i czarną wełnianą czapkę na głowie.
To nie był nikt inny jak Julian.
Łzy napłynęły Siennie do oczu, gdy patrzyła na chłopca.
„Jules? Jules?”
„Kto tam?”
Julian, który był skoncentrowany na sterowaniu dronem przy relingu, odwrócił głowę, słysząc, że ktoś go woła.
Na jego twarzy odmalowała się irytacja z powodu przerwania mu zajęcia.
Sienna zaczęła gwałtownie do niego machać z wnętrza kabiny. „Tutaj, Jules. Mama... To ja, pani Nancy. Spójrz tutaj”.
O mało nie wymknęło jej się, że jest jego matką.
Julian dostrzegł ją, ale nie wyglądał na tak zaskoczonego, jak miała nadzieję. Wręcz przeciwnie, jego twarz była pozbawiona emocji. W jego pięknych oczach błysnęła niecierpliwość, dokładnie taka sama jak u jego ojca.
„Kim pani jest?”
„Hm... Julianie, już czas, powinniśmy wracać. Inaczej pan Sterling wyciągnie konsekwencje”.
W tym momencie ochroniarz stanął przed dzieckiem.
Sienna natychmiast wpadła w niepokój i powiedziała: „Jules, to ja. Spotkaliśmy się już w hotelu. Pamiętasz mnie?”
Gestami przywoływała dziecko do okna, mając nadzieję, że ją sobie przypomni.
Na szczęście chłopiec, po naprowadzeniu na wspomnienie, przypomniał sobie.
„To pani!”
„Tak. Jules, czy możesz podejść tutaj, żebym mogła cię zobaczyć? Chcę ci się tylko przyjrzeć”. Sienna była wniebowzięta.
„Julianie, musimy iść”.
„Z drogi!”
Julian rzucił spojrzenie ochroniarzowi i ruszył w stronę kabiny.
Sienna promieniała z radości. W końcu miała okazję być blisko tego dziecka. Nie miała szansy z nim porozmawiać, kiedy ostatnio widzieli się w hotelu.
„Jules...”
„Dlaczego pani jest tu zamknięta? Nie jest pani tutaj, żeby leczyć tatusia?”
Julian podszedł, wciąż zachowując kamienną twarz. Wyglądał dokładnie jak Milo, ale na jego twarzy nie było najmniejszego uśmiechu, gdy patrzył na Siennę z obojętnością.
Poczuła ostry ból w sercu.
Obwiniała się za to, jaki się stał. Gdyby nie zostawiła go z Killianem, nie skończyłby w ten sposób. Byłby radosnym chłopcem, tak jak jego młodszy brat.
Sienna wystawiła drżącą dłoń przez okno, chcąc go dotknąć.
„Tak. Jestem... jestem tutaj, żeby leczyć twojego tatusia”.
„To dlaczego panią zamknęli? Czy on zamierza pani coś zrobić?”
To dziecko było zupełnie jak Milo – żadnego z nich nie było łatwo oszukać. Widząc zamek na drzwiach, wiedział, że sprawy nie mają się tak, jak przedstawiła mu to Sienna.
Zaszczypało ją w nosie, a w gardle poczuła gulę.
„Wszystko w porządku, Jules. Nie martw się o mam... o mnie. Twój tatuś nic mi nie zrobi. Jest późno i wieje silny wiatr. Niebezpiecznie jest tak tutaj stać. Powinieneś wrócić do środka”.
















