Killian długo pocierał czoło. W końcu przekrwionymi oczami spojrzał na skrawek papieru leżący na stoliku kawowym.
Była to zwykła notatka, nabazgrana prawdopodobnie na chusteczce wyciągniętej z pudełka. Mimo to charakter pisma był dziecięcy, a zarazem nakreślony ze sporą pewnością siebie.
„Co to za pismo?”
„Męskie?” – wyrwało się Fletcherowi.
W zaczerwienionych oczach Killiana pojawił się przerażający błysk, jakby ledwo powstrzymywał się przed morderstwem.
„Mężczyzny? Jej gacha?”
Jak można było nazwać tego człowieka gachem? Sienny i Killiana nic już ze sobą nie łączyło. Co więcej, mężczyznę tego należałoby określić mianem chłopaka lub kochanka, a już na pewno nie gacha.
Caleb kontynuował bez ogródek: „Chyba pan żartuje, panie Sterling. Ten człowiek nie może być gachem. Sądzę, że to raczej chłopak, a może mąż...”
Pac!
Zanim zdążył dokończyć, dostał jakimś przedmiotem w twarz.
„Mąż, powiadasz? Znajdź tę osobę do dzisiaj, bo inaczej spotka cię kara!”
Wpadł w furię i zgromił asystenta wzrokiem. W swoim gniewie był przerażający niczym sam diabeł.
„Hę?”
Fletcher stał na drżących nogach, gdy powoli zaczynało do niego docierać, co się dzieje.
„Nie, panie Sterling. Pomyliłem się. Nie to miałem na myśli”.
„Wynocha!”
W rezultacie Caleb zjechał z najwyższego piętra hotelu i udał się na poszukiwania tej osoby.
Gdy tylko wyszedł, na tyłach hotelu pojawiła się kobieta w krótkiej spódniczce, z nienagannym makijażem. Patrzyła, jak odjeżdża; jej oczy wypełniały uraza i nienawiść.
Nie umarłaś, Sienno?
Minęło pięć lat, a ja od twojej śmierci nie mogłam postawić stopy w domu Sterlingów. Co do tego człowieka, nigdy więcej nie wspomniał o tamtym incydencie. Myślałam, że lepiej poczekać kilka lat, że czas leczy rany. A teraz ty nagle pojawiasz się znikąd, żywa?
Twarz kobiety wykrzywił grymas wściekłości, gdy zacisnęła zęby.
Wyglądała, jakby nie mogła się doczekać, by rozerwać Siennę na strzępy.
Zapłacisz mi za to, Sienno!
Podróż przebiegła pomyślnie. Wieczorem Sienna i dwoje dzieci dotarli do domu cioci Klary na wsi.
Ciocia Klara była w rzeczywistości pacjentką, którą Sienna leczyła w Centrum Medycznym Haven po przyjeździe do Montclair.
Klara cierpiała na tajemniczą dolegliwość. Gdy zachodnie leki i kuracje nie przyniosły poprawy, skierowano ją do Sienny, która wyleczyła ją za pomocą medycyny chińskiej i akupunktury.
Po powrocie do zdrowia Klara, będąca właścicielką farmy na wsi, często przywoziła Siennie i dzieciom świeże owoce i warzywa podczas swoich wizyt.
Z czasem stała się jedną z niewielu bliskich im osób na tej obcej ziemi.
„Nancy, to wspaniale! Naprawdę przywiozłaś tu dzieci”.
Gdy tylko dotarli na farmę, ciocia Klara, która wcześniej odebrała telefon od Sienny, wybiegła im naprzeciw, witając ich radośnie.
„Ciociu, Vi też tu jest. Weź mnie na rączki, proszę”.
Violet uwielbiała to miejsce najbardziej na świecie. Gdy zobaczyła zbliżającą się Klarę, natychmiast wyskoczyła z samochodu i wyciągnęła pulchne rączki do uścisku.
Na ten widok serce Klary stopniało.
Od razu podniosła dziewczynkę i przytuliła ją mocno.
Trzyosobowa rodzina zatrzymała się na farmie, gdzie Sienna miała nadzieję przeczekać najgorsze. Dwa dni później zadzwonił telefon.
„Nancy, dzwoni ciocia Gemma. Mówi, że cię szuka”.
Ciocia Gemma? Gemma Prescott?
Bez dłuższego namysłu Sienna wstała i poszła do domu, by odebrać telefon.
„Halo? Prescott?”
„Sienno, ja... tak mi przykro. Nie chciałam cię zdradzić. Ale oni powiedzieli... powiedzieli, że rzucą mnie rekinom na pożarcie. Sienno, ja... ja nie chcę umierać...”
Nikt by nie pomyślał, że Prescott zadzwoni i będzie szlochać do słuchawki, błagając o litość.
Wyraz twarzy Sienny stał się upiorny.
Kto chce ją rzucić rekinom?
Killian? Ten draniu do niej dotarł?
Była tak wściekła, że o mało nie upuściła słuchawki. Jej twarz pobladła z gniewu. „Gdzie teraz jesteś?”
Gemma wykrztusiła: „Ja...”
„Powiedz jej, że ma trzydzieści minut. Jeśli się nie zjawi, rzucę cię rekinom!”
Zanim Gemma zdążyła wypowiedzieć choć słowo, po drugiej stronie odezwał się złowieszczy głos. Choć mówił z oddali, Sienna wyczuła w nim mordercze zamiary.
To rzeczywiście ten drań.
Co mam teraz zrobić? Nie mogę zostawić Prescott. Ona nie ma z tym nic wspólnego!
Sienna trzęsła się z gniewu. W końcu z hukiem odłożyła słuchawkę.
Killian, ty bydlaku!
















