Arthur oniemiał z wrażenia.
Jeśli chodzi o Vivienne, była wściekła, słysząc słowa Sienny. – Co powiedziałaś? Odważ się to powtórzyć!
W jej piskliwym głosie brzmiała groźba.
Jednak Sienna nawet nie zaszczyciła jej spojrzeniem.
W rzeczywistości opuściła gabinet, nie mrugnąwszy okiem.
Vivienne była s*ką, która nie zasługiwała na rozmowę z nią.
– Co to za maniery? Czy ona postradała zmysły? Chce rzucić pracę?
– Och, pani Sterling, proszę nie brać tego do siebie. Wierzę, że zaszło nieporozumienie. Natychmiast wszystko wyjaśnię doktor Nancy i upewnię się, że jutro zajmie się panem Sterlingiem. Proszę się o to nie martwić.
Zenerwowany Arthur tłumaczył się przed Vivienne, by załagodzić jej gniew, zanim ruszył w pogoń za Sienną.
„Ta kobieta jest teraz panią Sterling? Więc to pan Sterling jest moim pacjentem, tak? Jak oni śmią prosić mnie o leczenie tego człowieka! Minęło pięć lat, a te dwie szumowiny wciąż mają się świetnie. Oboje powinni zgnić w piekle. Dlaczego miałabym go w ogóle leczyć?”
Słysząc strzępy ich rozmowy, Sienna przyspieszyła kroku, by opuścić to miejsce.
Nie zdawała sobie sprawy, że cała drży z wściekłości, a pięści zaciska tak mocno, że aż pobielały jej kłykcie. Pobiegła prosto do samochodu, zatrzasnęła drzwi i oparła głowę o kierownicę, zamykając zaczerwienione oczy.
Myślała, że zapomniała o przeszłości, ale pojawienie się Vivienne uświadomiło jej, że rana w jej sercu się nie zagoiła. Nienawiść wciąż w niej kipiała i najchętniej zadźgałaby tę kobietę na miejscu.
„Killianie, nie masz prawa prosić mnie o ratunek. Wolałabym uratować psa niż człowieka, który poświęcił życie własnych dzieci dla swojej tak zwanej miłości”.
Po dłuższej chwili w końcu odzyskała panowanie nad sobą i ruszyła do domu.
Kiedy dotarła na miejsce, jej dzieci już mocno spały.
Sienna wiedziała, że zawsze może liczyć na Milo. Nie tylko zjadł kolację z Violet, ale też ją wykąpał. Oboje spali teraz wtuleni w siebie w łóżku.
– Mamusiu, już jesteś? – wymamrotał przez sen.
Sienna ucałowała go w czoło. – Tak, wróciłam. Dobranoc, skarbie.
Milo przewrócił się na drugi bok i spał dalej.
Sienna nie mogła powstrzymać szczerego uśmiechu, poprawiając im kołdrę. Przez chwilę patrzyła na nich z miłością, po czym wyszła z sypialni do gabinetu.
– Gemma, kładziesz się już?
– Jeszcze nie. Dlaczego pytasz?
– Czy możesz mi wyświadczyć przysługę? Idź jutro rano do szpitala i...
Sienna rozmawiała przez telefon z Gemmą Prescott, swoją najlepszą przyjaciółką, jednocześnie rezerwując w internecie trzy bilety lotnicze do Kaelithii.
...
W apartamencie typu penthouse w hotelu Grand Astoria w centrum miasta.
Killian z ponurym wyrazem twarzy wpatrywał się w kobietę, która szlochała odkąd tylko wróciła.
Siedział na kanapie z założoną nogą na nogę. W białej koszuli i czarnym krawacie mężczyzna prezentował się niezwykle dystyngowanie.
Choć minęło pięć lat, stał się jeszcze bardziej czarujący.
– Panno Thorne, chce pani powiedzieć, że Centrum Medyczne Haven nie wyznaczyło dla nas lekarza? Plotki były błędne? To nie jest renomowany szpital? – zapytał Caleb Fletcher, asystent prezesa, widząc płaczącą Vivienne.
Gdyby ktoś uważnie słuchał, zauważyłby, że zwrócił się do Vivienne „panno Thorne”, a nie „pani Sterling”.
– Dokładnie tak! Ich podejście było skandaliczne. Ta marna lekarka zaczęła na mnie krzyczeć, gdy tylko zadałam kilka pytań. Powiedziała, że nigdy nie zamierza leczyć Killiana!
Vivienne relacjonowała to, co wydarzyło się wcześniej w szpitalu, w mocno przesadzony sposób.
Słysząc to, oczy Killiana pociemniały.
– Kim ona jest?
– Nancy! Słyszałam, jak pan Kingsley nazywał ją Nancy. Powiedział, że jest jedynym lekarzem w szpitalu, który zna się na Tradycyjnej Medycynie Chińskiej – odpowiedziała skwapliwie Vivienne.
W jej oczach czaiła się ledwo skrywana wrogość. Miała nadzieję, że natychmiast sprowadzą Siennę do Killiana, by ten kazał jej zapłacić za jej nieuprzejmość.
„Nancy, tak?” Twarz Killiana spochmurniała.
Od lat cierpiał na chroniczną bezsenność i mógł zasnąć jedynie z pomocą leków. Wszyscy jednak wiedzieli, że długotrwałe przyjmowanie takich środków jest szkodliwe. Wywoływało znaczące skutki uboczne, takie jak zmiany nastroju i silne bóle głowy, które bywały tak nieznośne, że cierpiący kończył wybuchem gniewu.
Dlatego Killian zdecydował się szukać pomocy w Centrum Medycznym Haven.
W jego oczach błysnął morderczy zamiar, gdy usłyszał, że jakaś lekarka odmawia mu pomocy.
– Caleb, dowiedz się czegoś o tej Nancy. Chcę wiedzieć, kim ona jest.
– Tak, panie Sterling.
– I jeszcze jedno, poproś Arthura, żeby się ze mną spotkał.
Killian miał na myśli dyrektora Centrum Medycznego Haven.
Caleb natychmiast wykonał polecenie. Na twarzy Vivienne wykwitł złośliwy uśmiech, gdy tylko Killian wydał rozkazy. „Nancy, jesteś tylko marną lekarką. Pożałujesz, że mi się sprzeciwiłaś!”
...
Z drugiej strony, sen Sienny został zakłócony myślami o spotkaniu z Vivienne.
Mimo to nie zauważyła, że ekran jej telefonu, który był wyciszony, kilkakrotnie rozświetlał się w ciągu nocy. Dopiero rano, gdy obudził ją budzik, dowiedziała się, że ma osiem nieodebranych połączeń.
Natychmiast całkowicie oprzytomniała.
















