Po pracy wbiłam na sesję zdjęciową Victorii. Kończyła finałową rundę zdjęć dla jakiegoś artystycznego butiku indie, o którym nikt nigdy nie słyszał, ale wszyscy udawali, że go uwielbiają.
Kiedy w końcu przebrała się z kolczugowej minisukienki i szpilek, uderzyłyśmy do jednej z jej stałych miejscówek – małego butiku Spitfire na West 7th. Urobiła właścicielkę, żeby odłożyła dla mnie sukienkę, która,
















