W sekundzie, gdy Julian i Vivienne zniknęli z imprezy Victorii, atmosfera natychmiast wróciła do normy, jakby ta dwójka nigdy nie istniała.
Victoria była w swoim żywiole, lawirując od grupki do grupki, jakby wychowała się na tacy z szampanem.
Śmiała się zbyt głośno, przytulała zbyt wielu ludzi i jakimś cudem pamiętała imiona psów wszystkich dookoła.
W końcu to były jej urodziny, więc za każdym raz
















