Klepnęłam Alistaira w rękę, zanim zdążył wziąć telefon.
– Okej, nie. Niech gliny się z nim rozprawią. I tak już raz dzisiejszego wieczoru zamieniłeś się w Ojca Chrzestnego.
Nie mówiłam, że nie chcę, by Julian cierpiał.
Chciałam tego.
Po prostu nie zamierzałam ryzykować, że Alistair dostanie za to zarzuty.
Kiedy go wywlekali, Julian już wyglądał na wpół martwego – całe usta we krwi, koszula przesią
















