Odebrałam połączenie.
– Louisa… – brzmiałam potulnie, nawet dla samej siebie.
Mogłam zignorować Juliana bez żadnych wyrzutów sumienia, ale z Louisą sprawa wyglądała inaczej. Zawsze traktowała mnie jak rodzinę – czasami bardziej niż moja prawdziwa rodzina – i nie potrafiłam zdobyć się na to, by być dla niej okrutna.
Skoro dzwoniła teraz, prawdopodobnie już wiedziała o rozstaniu. Albo Julianowi w cu
















