Kolejnego wieczoru rozpoczęliśmy próby od kolacji.
Na moje nalegania Alistair odprawił służbę.
Potem, zamiast usiąść naprzeciwko mnie jak zazwyczaj, wślizgnął się na krzesło obok, jakbyśmy byli już na przyjęciu jego dziadka, odgrywając szczęśliwą parę.
Wskazał, gdzie będą siedzieć poszczególne osoby, kogo muszę obserwować, który z wujków udawał wegetarianina, by zaimponować swojej mającej obsesję
















