Julian zachwiał się w tył, wymachując rękami, jakby ktoś wyciągnął mu baterię z kręgosłupa.
Alistair nie odpuszczał.
Podczas gdy Julian wciąż próbował ustalić, w którym kierunku ciągnie go grawitacja, Alistair ze spokojem zdjął zegarek i wsunął go do kieszeni.
Następnie strzelił karkiem i złapał Juliana za kołnierz.
I zaczął wymierzać ciosy.
Jeden cios.
Potem drugi.
I kolejny.
Aż straciłam rachubę
















