Przypomniałam sobie tamtą noc na przyjęciu Blackwoodów, jak rzucił wszystko w chwili, gdy musiałam wyjść.
Odwołał całe przyjęcie i osobiście zawiózł mnie do szpitala.
I ten płaszcz. Owinął mnie nim tak, jakbym była kimś, kogo warto ratować.
Julian pozwoliłby mi zemdleć na marmurowej podłodze i kazałby komuś umyć podłogę dookoła mnie.
Więc tak. Alistair Blackwood mógł być kimkolwiek, ale na pewno n
















