Julian Thorne szedł przede mną z opuszczoną głową, przeglądając stos kartek z logo szpitala.
Stał do mnie tyłem, ale wszędzie rozpoznałabym tę szczupłą sylwetkę i lekko zgarbione ramiona.
Tuż obok niego szła Vivienne.
Brzmiała radośnie. – Mówiłam ci. Jest pozytywny, prawda? Na pewno jestem w ciąży! Lekarz to potwierdził.
Zerknęłam na tabliczkę informacyjną przy drzwiach do klatki schodowej. To był
















