Salon rodziny Thorne'ów wyglądał jak strefa działań wojennych – poprzewracane wazony, na wpół roztrzaskany kieliszek, z którego na dywan wykrwawiało się czerwone wino, i zniszczona ramka na zdjęcie, leżąca twarzą do dołu na podłodze, z odłamkami szkła błyszczącymi jak szrapnel.
Plaskacz Clive'a Thorne'a przeciął powietrze. – Powinienem był poddać się wazektomii.
Julian skrzywił się, z dłonią przyc
















