"Adriano, widziałam wczoraj twojego męża z inną kobietą".
Kobieta o imieniu Adriana Sterling odwróciła się natychmiast. Spojrzała na Vivian z lekkim uśmiechem, podczas gdy ta zdawała się celowo zmierzać w stronę jej biurka.
"Może Dominic ma spotkanie z klientem lub kimś z branży. Gdzie go widziałaś?" — zapytała z zaciekawieniem Adriana.
Jako żona człowieka zajmującego kierownicze stanowisko w firmie handlowej, wiedziała, że praca męża często wiąże się z kontaktami z kobietami. Adriana była przekonana, że Dominic nie zrobiłby nic niestosownego. Logicznie rzecz biorąc, gdyby Dominic był niewierny, ich związek nie przetrwałby dwóch lat.
"Widziałam go w hotelu Kempinski" — odpowiedziała Vivian.
"Spotkałaś Dominica w hotelu?"
Adriana zmarszczyła brwi. Bardzo starała się myśleć pozytywnie, wierząc, że jej mąż nie przekroczył żadnych granic. Nie, Adriana była pewna, że Dominic jest dobrym człowiekiem.
"Tak, widziałam, jak wchodził do jednej z wind z jakąś kobietą" — wyjaśniła Vivian. Z jej spojrzenia Adriana wyczytała, że przyjaciółka nie kłamie w sprawie tego, co właśnie ujawniła.
"Ach, może rzeczywiście mieli spotkanie biznesowe".
"Spotkanie biznesowe? Problem w tym, Adriano, że wyraźnie widziałam, jak Dominic przytulał tę kobietę bardzo czule. Jaki wspólnik biznesowy przytula kogoś w tak zażyły sposób?"
Serce Adriany zaczęło bić dwa razy szybciej. Wiadomość o tym, że jej przyjaciółka widziała jej męża w bliskich relacjach z inną kobietą, zakłóciła jej spokój.
"Jestem pewna, że to ktoś więcej niż tylko koleżanka z pracy" — kontynuowała Vivian. "Poza tym, jakie interesy prowadzi się w hotelu tylko we dwoje? Jestem pewna, że Dominic..."
"Vivian..." — przerwała jej Adriana. "Dosyć, przestań. Nie musisz kontynuować" — błagała, kręcąc kilkakrotnie głową. Poprosiła Vivian, by przestała rzucać oskarżenia, i podziękowała jej za informacje.
Po usłyszeniu tych nowin Adriana przez resztę dnia nie mogła skupić się na pracy w Centrum. Mimo że była specjalistką pediatrii, musiała zachować koncentrację, aby uniknąć błędów w procedurach medycznych.
Po pewnym czasie walki z wewnętrznym rozdarciem Adriana w końcu podjęła decyzję. Postanowiła nie rozpamiętywać słów Vivian dla własnego spokoju ducha. Robiła, co mogła, by wierzyć, że jej mąż nie zdradził ich małżeństwa.
Gdy tylko zakończył się dzień pracy, Adriana pospiesznie pojechała do domu, mając nadzieję, że dotrze tam przed mężem, który zazwyczaj wracał wieczorem.
Po powrocie, odłożywszy fartuch lekarski i torbę, poszła prosto do kuchni. Jak zwykle poświęciła czas na przygotowanie kolacji, by móc zjeść ją wspólnie z mężem.
Dla niej, mimo codziennego natłoku obowiązków i licznych pacjentów w Centrum, dbanie o obowiązki żony było priorytetem. Robiła wszystko, co w jej mocy, by przygotować to, czego potrzebował jej mąż.
Po ugotowaniu posiłku i nakryciu do stołu Adriana szybko udała się do sypialni. Odświeżyła się i przygotowała na powitanie męża.
Dokładnie o siódmej wieczorem osoba, na którą czekała, w końcu wróciła do domu. Wchodząc do pokoju, przystojny, wysoki mężczyzna podszedł do Adriany, która siedziała na sofie, czytając książkę.
Dominic trzymał w rękach i wręczył jej bukiet czerwonych róż oraz pudełko ciasta red velvet, które zawsze było ulubionym przysmakiem Adriany. Objął ją i czule pocałował, tak jak miał to w zwyczaju robić za każdym razem, gdy wychodził lub wracał z pracy.
"Tęskniłem za tobą" — szepnął Dominic, mocno przytulając Adrianę. Rozluźniając nieco uścisk, całował na zmianę czoło i usta żony, zanim w końcu ją wypuścił.
Adriana uśmiechnęła się. Widząc ten słodki gest, jak mogłaby uwierzyć, że Dominic Vane mógłby ją zdradzić? Jego nastawienie zawsze było ciepłe i pełne uczucia, potrafił sprawić jej przyjemność. Wydawało się, że w życiu Dominica nie ma miejsca na żadne głupstwa, a tym bardziej na zdradę.
"Nie nudzi cię powtarzanie codziennie, że tęsknisz? Przecież widujemy się każdego dnia, prawda?"
Dominic uśmiechnął się, czule szczypiąc Adrianę w nos. Powinien być wdzięczny, że ma tak piękną, inteligentną i niezależną żonę.
"Cóż, jak mógłbym nie tęsknić? Jesteś zniewalająca, kochanie".
"Pochlebstwa".
"Dlaczego pochlebstwa? Mówię poważnie. Zawsze byłaś nie do odparcia. Dlatego nawet w biurze nigdy nie zapominam do ciebie zadzwonić lub wysłać wiadomości".
Dominic nie przesadzał. Niezależnie od tego, jak bardzo był zajęty, zawsze znajdował czas na kontakt, informując ją o wszystkim lub przesyłając krótką wiadomość. Było jasne, że kocha i ceni swoją żonę.
"Dobrze, wierzę ci. W takim razie idź szybko pod prysznic. Potem zjemy razem kolację. Przygotowałam danie, o które prosiłeś rano".
Dominic uśmiechnął się i przytaknął. Zdjął marynarkę i białą koszulę, rzucając je niedbale na łóżko, i bez koszulki ruszył w stronę łazienki.
Adriana była przyzwyczajona do zachowania Dominica. Kręcąc głową, podniosła ubrania robocze, które zostawił na łóżku, by zanieść je do kosza na pranie.
Jednak zanim zdążyła je tam wrzucić, coś przykuło jej uwagę. Przez krótką chwilę poczuła zapach obcych perfum unoszący się z koszuli, którą Dominic miał na sobie wcześniej.
Adriana przybliżyła nos, by upewnić się, że się nie myli. Doszła do wniosku, że ta intensywna woń nie należała ani do jej męża, ani do niej.
W tej samej chwili w uszach Adriany znów zadźwięczały słowa Vivian. Obraz męża dopuszczającego się zdrady zaczął krążyć w jej myślach.
Adriana zamknęła oczy. Wzięła głęboki oddech, zastanawiając się, co powinna zrobić. Czy powinna wyjaśnić to bezpośrednio z Dominikiem? Czy może potajemnie go sprawdzić, by zebrać dowody przed podjęciem ostatecznej decyzji?
***
Minęły dwa dni. Choć nadal starała się być miła dla Dominica, jej serce nie potrafiło kłamać. Towarzyszył jej niepokój oraz wielki znak zapytania, czy jej mąż rzeczywiście zdradza ich miłość.
Vivian, zauważywszy dziwne zachowanie Adriany, przejęła inicjatywę i zaprosiła przyjaciółkę na lunch poza szpitalem. Wybrały pobliskie centrum handlowe i zdecydowały się na koreańską restaurację, którą często odwiedzały.
"Daj spokój, Adriano. Dlaczego cały czas wyglądasz na taką przybitą? Zauważyłam, że od wczoraj masz nietęgą minę" — zauważyła Vivian, gdy obie usiadły i były gotowe do złożenia zamówienia.
"Nie wiem. Może to po prostu PMS" — odpowiedziała wymijająco Adriana. Nie chciała dzielić się swoimi obawami z Vivian. Bała się, że przyjaciółka może zaognić sytuację lub ją sprowokować, co tylko pogorszy jej nastrój.
"No dobrze. Zjedz lody. Może to poprawi ci humor".
Vivian mogła mieć rację. Porcja lodów mogła pomóc uspokoić wrzące w niej emocje. Być może po tym jej nastrój rzeczywiście by się poprawił.
Jednak zanim zdążyły zamówić lody, wzrok Adriany przypadkowo padł na męża przechodzącego przed restauracją. Początkowo chciała go zawołać, ale nagle w gardle jej zaschło, a usta zamarły.
Adriana wyraźnie widziała, jak Dominic idzie najpierw sam, a po chwili podchodzi do niego kobieta. Nie wahali się chwycić za ręce w czułym geście. Co gorsza, Adriana wiedziała, kim jest ta kobieta. Była to osobista sekretarka Dominica i jednocześnie kuzynka Adriany.
















