Zanim zdecydowała się na małżeństwo, Adriana wierzyła, że Dominic jest tym wybranym mężczyzną, który dopełni jej życie. Jego usposobienie, uprzejme maniery oraz troska sprawiały, że czuła się spełniona. W końcu nabrała przekonania, że Dominic zasługuje na to, by towarzyszyć jej i być filarem w jej przyszłym życiu.
Wszyscy inni zgadzali się, że Adriana powinna związać się z Dominikiem. Jedynie Alistair, przyrodni brat Adriany, od początku wydawał się sceptyczny, a nawet wątpił w szczerość intencji Dominica, gdy ten chciał jak najszybciej się oświadczyć.
"Niektórzy moi znajomi znają Dominica. Mówią, że od dawna słynął z bycia playboyem i częstego zmieniania partnerek. Boję się, że po ślubie może zacząć szukać przygód albo celowo cię zdradzać".
Adriana posłała mu uśmiech. Rozumiała, że to właśnie ta troska sprawiała, iż jej brat niechętnie patrzył na jej małżeństwo z Dominikiem, człowiekiem, którego znała zaledwie od kilku miesięcy.
"Każdy może się zmienić. Nie możesz go tak oceniać. Może w przeszłości miał złe nawyki, ale kto wie, może teraz naprawdę się zmienił".
"To wciąż mnie nie przekonuje. Intuicja mi podpowiada, że to, co Dominic pokazuje tobie i naszej rodzinie, to tylko fasada. Przysięgam, nie mam pewności, czy będzie dla ciebie dobrym mężem, Adriano. Szczególnie niewierność i skakanie z kwiatka na kwiatek to choroby z tendencją do nawrotów, które trudno wyleczyć. Nie wiem dlaczego, ale jestem pewien, że ta choroba u niego jeszcze powróci".
Adriana uśmiechnęła się swobodnie. Piękna kobieta ani trochę nie przejęła się obawami brata. Być może była zbyt zaślepiona, albo w przypływie miłości wolała w tamtym momencie przymknąć oko.
Co więcej, w trakcie ich związku Dominic wydawał się autentycznie zaangażowany. Jego zachowanie często ją zdumiewało. Nie wspominając o niespodziankach i czułych gestach, które zawsze sprawiały, że czuła się wyjątkowa.
"Nie bądź pesymistą. Jestem naprawdę przekonana, że Dominic to właściwy człowiek".
Alistair westchnął z rezygnacją. Nieważne jak bardzo starał się przemówić jej do rozsądku, Adriana zdawała się mieć zamknięte oczy i uszy.
"Najważniejsze, że cię ostrzegłem. Jeśli w przyszłości usłyszę, że Dominic źle się zachowuje albo wycina jakieś numery za twoimi plecami, będę pierwszym, który go wykończy".
Teraz to, czego Alistair się obawiał, stało się rzeczywistością. Mężczyzna, w którego wierność Adriana wierzyła, okazał się nielojalny i na dodatek uwikłał się w romans z kimś bliskim.
Zamiast bezpośrednio skonfrontować się z Dominikiem i Chloe, gdy zobaczyła ich w biurze, Adriana postanowiła natychmiast wyjść. Nie pojechała jednak prosto do szpitala, lecz zatrzymała się w jednej z kancelarii prawnych na konsultację.
"Adriana?"
Zaraz po wejściu do budynku została powitana. Odwróciwszy się, zobaczyła wysokiego, barczystego mężczyznę posyłającego jej szeroki uśmiech.
"Reid, jesteś zajęty?"
To właśnie kancelarię Reida Maxwella odwiedziła Adriana. Z jakiegoś powodu wierzyła, że młodszy brat jej kuzyna będzie mógł jej pomóc w obecnej sytuacji. Choć mogła poprosić o pomoc Alistaira, wstrzymała się, pamiętając o jego groźbie natychmiastowego wyeliminowania Dominica, gdyby ten zrobił coś niestosownego.
"Nie, dzisiaj nie jestem zbyt zajęty. Porozmawiajmy w moim biurze, dobrze?"
Adriana skinęła głową i poszła za Reidem, który zaprowadził ją do pokoju na drugim piętrze. Szczerze mówiąc, Adriana nie mogła się doczekać, by jak najszybciej podzielić się tym, co ją spotkało.
"Dominic mnie zdradza, Rei".
Gdy tylko usiadła, bez zbędnych ceregieli, uprzejmości czy wstępów, przeszła prosto do sedna. Jej wyraz twarzy i słowa natychmiast wywołały reakcję u Reida. Do tej pory niemal cała rodzina uważała małżeństwo Adriany i Dominica za najbardziej harmonijne. Nigdy nie było u nich kłótni ani nieprzyjemnych plotek.
Cała rodzina, w tym Reid, uznawała ich za idealnie dobraną parę. Dlatego nagłe wyznanie Adriany o zdradzie męża wstrząsnęło nim.
"C-co? Dominic cię zdradza?"
Adriana przytaknęła kilkakrotnie. Co dziwne, wydawała się spokojna przy przekazywaniu tych złych wieści, jakby ogromne rozczarowanie zupełnie ją otępiło.
"Dominic zdradza mnie z Chloe, Rei. Mam wrażenie, że ten potajemny romans trwa za moimi plecami od dawna".
"Z Chloe?"
"Tak. Z Isabellą Chloe. Córką cioci Cecylii".
Reida zamurowało. Zanim zdążył ochłonąć po pierwszym szoku, został uderzony wiadomością, że kochanką Dominica jest kobieta, która wciąż jest ich kuzynką.
"Jak to możliwe, że Chloe sypia z Dominikiem?"
Adriana wzruszyła ramionami. Nie miała pojęcia, jak zaczął się związek jej męża z kuzynką.
"Nie wiem, jak to się zaczęło. Wiem tylko, że dwukrotnie przyłapałam ich sam na sam. Pierwszy raz w centrum handlowym, a drugi przed chwilą, dziś rano, gdy specjalnie pojechałam do biura Dominica. Widziałam ich czułości".
"Mój Boże... jak to możliwe? Przecież o ile wiem, Chloe pracuje u Dominica, bo ty dałaś jej tę pracę, prawda?"
Adriana skinęła głową.
"Tak, Rei. Celowo jej pomogłam, bo jest jedyną żywicielką rodziny i potrzebowała pracy, by utrzymać mamę i rodzeństwo. Nigdy nie pomyślałabym, że tak się zachowa".
"O Boże". Reid pokręcił głową z niedowierzaniem. Patrząc na twarz Adriany, wiedział, że kuzynka jest głęboko zraniona tą zdradą. "Bądź cierpliwa, Adriano. Małżeństwo bywa skomplikowane".
Adriana westchnęła. Co innego mogła zrobić? To była dla niej katastrofa.
"Więc czego oczekujesz? To znaczy, jakiej pomocy ode mnie potrzebujesz?"
Adriana podniosła wzrok, biorąc głęboki oddech, by utwierdzić się w decyzji, którą zaraz miała ogłosić.
"Wiem, że często zajmujesz się sprawami rozwodowymi. Przyszłam tu po konsultację. Jak myślisz, powinnam po prostu odejść od Dominica?"
Reid uśmiechnął się. Rozumiał niepokój, który dręczył Adrianę. Każdy miałby dylemat w tak trudnej sytuacji.
Nie był to pierwszy raz, kiedy Reid spotykał się z takimi przypadkami w małżeństwie. Przez lata widział przeróżne powody prowadzące pary do rozstania.
"Zanim przejdziemy dalej, chcę cię o coś zapytać. Czy bardzo kochasz Dominica?"
Adriana skinęła głową bez wahania. Od początku nie zaprzeczała, że mąż jest jej bliski. Przez cały ten czas starała się tuszować jego wszelkie braki.
"Kocham go, Rei. Bardzo. Zaakceptowałam wszystko, jego wady i całą resztę, z pełną szczerością. Nawet gdy dowiedziałam się o zdradzie, ta miłość nie wyparowała całkowicie. Wciąż czuję do niego głębokie przywiązanie, przez co trudno mi tak po prostu się rozstać".
Reid przytaknął, starając się zrozumieć położenie Adriany. Zamiast prowokować czy oceniać, spróbował uspokoić jej rozdartą duszę.
"Rozumiem, co czujesz. Właściwie niewierność w małżeństwie nie zawsze musi kończyć się rozwodem. Niektóre związki da się uratować, podczas gdy inne muszą zostać zakończone dla dobra zdrowia psychicznego ofiary. Ta kluczowa decyzja należy wyłącznie do ciebie".
W trakcie rozmowy Reid na chwilę wstał. Przyniósł ze stolika filiżankę herbaty i podał ją Adrianie.
"Dziękuję, Rei".
"Nie ma za co".
Adriana sięgnęła po ciepłą herbatę. Wzięła łyk, po czym przygotowała się do kontynuowania dyskusji.
"Czy przed tym, jak został przyłapany, Dominic zachowywał się podejrzanie?" — zapytał Reid, wracając do przerwanego wątku.
Adriana zaprzeczyła. O ile pamiętała, nie było ani jednego gestu, który wzbudziłby jej niepokój. Dlatego początkowo nie mogła uwierzyć Vivian, gdy ta oskarżała jej męża o romans w hotelu.
"Od czasu przed ślubem aż do teraz postawa Dominica się nie zmieniła. Jest czuły, troskliwy, delikatny i często sprawia mi niespodzianki. Codziennie, mimo pracy, znajduje czas, by zadzwonić lub wysłać wiadomość i zapytać, co robię. Nigdy nie wraca późno, a na ważne wydarzenia zawsze mnie zabiera".
"Czyli wywiązuje się ze swoich obowiązków jako mąż?"
Adriana przytaknęła.
"Wybacz, jeśli następne pytanie będzie zbyt osobiste" — powiedział ostrożnie Reid. "A co z potrzebami fizycznymi? Czy tu wszystko układało się dobrze?"
Adriana ponownie skinęła głową.
"Powiedzmy, że moje potrzeby fizyczne są w pełni zaspokojone. Choć oboje jesteśmy zajęci, wciąż dbamy o regularną bliskość. I to mnie właśnie zastanawia. Czego właściwie szuka Dominic, że decyduje się na zdradę z inną kobietą?"
"Przepraszam, proszę nie poczuj się urażona. Możliwe, że Dominic szuka czegoś, czego nie znajduje w tobie. Dlatego postanowił szukać tego u innej".
Adriana wzięła głęboki oddech, starając się opanować emocje, choć było to niebywale trudne.
"Więc jak myślisz, co powinnam zrobić? Konfrontacja z nimi obojgiem? Ostrzeżenie? Szczerze mówiąc, nie chcę, by moje z trudem budowane małżeństwo zostało tak łatwo zniszczone przez inną kobietę. To byłoby zbyt wiele, gdybym tak po prostu oddała Dominica jakiejś kusicielce".
Reid mimowolnie się zaśmiał. Widok Adriany, której mina zmieniła się ze smutnej w poirytowaną, rozbawił go.
"Jeśli wciąż chcesz ratować małżeństwo, możesz dać im szansę i najpierw ich ostrzec".
"Dać im szansę?" — powtórzyła Adriana, teraz sama niepewna. "Z jednej strony chcę dać Dominicowi szansę. Z drugiej jednak męczy mnie to, co ludzie mówią o tym, że zdrada jest problemem powracającym".
Reid uśmiechnął się ze zrozumieniem.
"Tak. Niektórzy uważają zdradę za nawracającą skazę. Ale w niektórych przypadkach ktoś może zacząć od błędu, a potem szczerze żałować i nigdy go nie powtórzyć. Wszystko zależy od człowieka. Nie możemy przewidzieć, do której kategorii należy Dominic. Dlatego wszystko wraca do twojego wyboru. Czy zaryzykujesz i będziesz to kontynuować, czy zatrzymasz się tutaj".
"Wiedz tylko, że oni planują jutro wspólny weekend w ramach urodzin Chloe".
"O, naprawdę?"
Adriana przytaknęła.
"Dominic dał mi nawet w prezencie ten wymarzony komplet biżuterii".
Reid zachichotał cicho. Nie chciał śmiać się z losu Adriany, ale jej poirytowana mina wydała mu się zabawna.
Nie odpowiadając bezpośrednio, Reid znów wstał. Tym razem podszedł do biurka. Otworzył szufladę i wyjął z niej mały przedmiot. Następnie podszedł do Adriany, by jej go wręczyć.
"Proszę, myślę, że tego będziesz potrzebować" — powiedział pewnie.
Adriana zmarszczyła brwi, zdezorientowana i ciekawa, dlaczego Reid podaje jej mały przedmiot przypominający kostkę.
"Co to jest?"
"To kamera monitoringu".
"Kamera monitoringu?"
Reid ponownie przytaknął.
"Tak, tę miniaturową kamerę można połączyć z telefonem. Powiedziałaś, że Dominic i Chloe planują na jutro weekendową randkę, prawda?"
"Tak, słyszałam ich rozmowę. Chloe zaprosiła go na noc do hotelu. Więc co mam zrobić?"
"Możesz użyć tego małego urządzenia, żeby przyłapać ich na gorącym uczynku".
"Co? Jak?"
Reid uśmiechnął się porozumiewawczo. Cokolwiek planował, wydawało mu się to genialne.
"Jestem pewien, że znajdziesz właściwy sposób, by złapać ich oboje w pułapkę".
















