Melissa
Soboty kiedyś były najlepszym dniem tygodnia. Weekendowa atmosfera, którą przynosił poranny, kojący wietrzyk, zawsze sprawiała, że nie mogłam się doczekać wieczornych wypadów.
To był nasz zwyczaj z Ianem, odkąd nie mogłam z nim mieszkać w jego mieszkaniu. Chciał tego i nawet niezliczoną ilość razy prosił, żebym się do niego wprowadziła, ale zawsze odmawiałam.
Miałam swoje powody, trochę














