– Dasz radę – szepnęłam do siebie, zanim jeszcze zdołałam wyjść z samolotu.
Serce waliło mi tak, jakby tonęło, dokładnie tak, jak mój samolot opadał na lotnisko.
Muszę to zrobić. Dla siebie i… moje ręce powędrowały do brzucha i nawet jeśli jeszcze nic nie było widać, świadomość, że jest we mnie człowiek, dała mi poczucie obecności, które czułam odrętwiale, przedzierając się przez tłum i wychodząc














