Po szoku wywołanym strzałem, na sali sądowej wznowiono rozprawę w napiętej i niespokojnej atmosferze. Gdy Lyra słuchała mowy końcowej Luciana Blackwooda, nie mogła powstrzymać fali gniewu i frustracji, która ją zalewała. Próbował przeinaczać prawdę i manipulować ławą przysięgłych, a ona nie zamierzała na to pozwolić.
Kiedy w końcu przyszła kolej Lyry, wstała z pewnością siebie. — Panie i panowie p
















