W wieku osiemnastu lat Sera Lennox jest anomalią w świecie drapieżników: nie posiada wilka. Podczas gdy jej rówieśnicy z Briarwood dawno już przeszli przemianę, Sera pozostaje pusta – aż do momentu, gdy nadchodzą czerwone listy. Akademia Ravenspire nie przyjmuje odmowy i wkrótce Sera zostaje wyrwana ze swojego spokojnego życia i wrzucona w brutalną hierarchię, w której otrzymuje najniższą rangę: Omegę. Zdegradowana do Skrzydła Służących i zmuszona do szorowania podłóg elity, Sera widzi jedyną nadzieję w swoim najlepszym przyjacielu z dzieciństwa, Kieranie. Ale chłopiec, którego niegdyś znała, zniknął. Na jego miejscu stoi zimny, zabójczy Dziedzic Alfy z okrutną partnerką, Sloane, która jest zdeterminowana, by całkowicie złamać Serę. W miarę zbliżania się Rytualnych Księżyców, Sera musi przetrwać śmiertelne prześladowania, żelazne dyby i rosnący w niej ogień, który wymyka się wszelkim prawom zmiennokształtnych. Mając za jedyną wskazówkę tajemniczy wisior od zaginionego ojca, Sera musi odkryć prawdę o swoim pochodzeniu. Czy naprawdę jest tylko pozbawionym wilka błędem natury, czy może drzemie w niej moc, która rzuci całą Akademię na kolana?

Pierwszy Rozdział

– Skarbie, mamy list – powiedziała mama, kurczowo ściskając w dłoni czerwoną kopertę, jakby od tego zależało jej życie. Odstawiłam miskę z owsianką. – Od kogo? – Ze szkoły. Proszą cię o przybycie. – Jaka szkoła tak robi? Nie przypominam sobie, bym pisała do jakichkolwiek szkół, poza tym do składania podań na uniwersytet zostało jeszcze kilka miesięcy. – Tak… wiem. – Coś tu śmierdzi, mamo. Wyrzuć to. – Nie mogę. – Jej głos się załamał. – To już ich czwarty list. Musimy to… rozważyć. – Rany, co to za jedni? – Akademia Ravenspire… to szkoła dla zmiennokształtnych. Przeniosłam wzrok z czerwonego obrusu na kuchenne okno, z którego miałam idealny widok na dąb na podwórku. Szkoła dla zmiennokształtnych? Straciłam czucie w palcach, a policzki mi zapłonęły. Nie powinni mnie ścigać. – Kochanie, myślę, że powinnaś… – zaczęła moja mama, Mara. O czym ona myślała? Nie mogłam tam iść. – Mamo, ja się nie przemieniam. – Miałam osiemnaście lat i wciąż nie doczekałam się swojego wilka. Byłam już niemal pewna, że on się po prostu nie pojawi. – Po prostu jeszcze tego nie zrobiłaś – powiedziała mama, wciąż ściskając list. – Nie jestem wilkiem. Skończyłam z pobożnymi życzeniami. – Chwyciłam miskę, podeszłam do zlewu i odkręciłam wodę. – Nie jestem taka jak wszyscy. – Widziałam całe podwórko i kawałek większego ogrodu sąsiada. Mieszkałam w Briarwood, społeczności zmiennokształtnych. Mama nie była jedną z nich, a odkąd tata zniknął, życie wśród wilków sprawiało, że była nerwowa. – Szkoła wymaga, abyś była tam do jutra, Sero. Prosili o ciebie od tygodni. Myślałam, że dadzą sobie spokój, jeśli nie odpowiem. – Ale ja nie mam wilka, co oni zamierzają zrobić? Nie wiedziałam, że tak po prostu je rozdają. Mama jęknęła: – Zamierzają zaangażować Radę Alf. Wszyscy zmiennokształtni muszą uczęszczać do Akademii. – Czy to dlatego, że miesiąc temu miałam urodziny? – Z tego, co wiem, większość zmiennokształtnych przemienia się przed osiemnastką. Muszą sądzić, że ty już masz to za sobą. Usiadłam z powrotem przy stole. Wiedziałam o tajemniczej Akademii Ravenspire. Nie zliczyłabym osób, które znałam, a które wyjechały z miasta, by tam studiować. Szczerze myślałam, że dostają się tam tylko nieliczni. Gdy miałam piętnaście lat, mój najlepszy przyjaciel Kieran opuścił miasto, by do niej dołączyć. Cóż… on nie jest zwykłym wilkiem. Jest synem Alfy. Od tamtej pory go nie widziałam ani o nim nie słyszałam. Oczywiście wiedziałabym, gdyby zginął. To byłby mroczny dzień dla watahy. Czy jeszcze go zobaczę? – Czy muszę wyjeżdżać tak szybko? – zapytałam. Mama usiadła na wolnym krześle po mojej prawej stronie. Nie chciałam zostawiać jej tu samej. Nie żeby ta wataha była niebezpieczna. Alfa przyjaźnił się kiedyś z moim tatą, więc lubiłam myśleć, że jesteśmy pod ochroną. Po prostu nie chciałam, żeby była samotna. Mój tata nie wracał, a ona zbyt bardzo się bała, by spróbować ułożyć sobie życie na nowo. – Tak, kochanie. Przyjedzie autobus, który zabierze cię prosto do szkoły. – Jak długo tam będę? Założyła mi kosmyk włosów za ucho. – Jeszcze tam nie dotarłaś, a już myślisz o wyjeździe. – Bycie nową jest trudne, mamo. Nie wspominając o tym, że będę jedyną bez wilka. – Pomogą ci – upierała się. Przygryzłam wargę. Dzieciaki tutaj były wystarczająco wredne. Wszyscy oczekiwali, że się przemienię, ale tak się nie stało. Zawsze zastanawiałam się, czy coś jest ze mną nie tak. Nie czuję nawet tej więzi, o której inni mówią w kontekście swoich wilków. U mnie była tylko cisza i pustka. Martwota. – Znajdziesz wielu przyjaciół. Myślę, że jesteś całkiem fajną dziewczyną. Chichotnęłam. – Dzięki, mamo. Myślisz, że znów zobaczę Kierana? Poczułam, że lekko się rumienię. Wyobrażałam sobie, że na zewnątrz całkowicie się zmienił, ale miałam nadzieję, że w środku pozostał taki sam. Twarz mamy się rozjaśniła. – Tak, Kieran. To był taki słodki chłopiec. Widzisz, już masz tam przyjaciela. Wstała i przeszła do salonu. Poszłam za nią; chyba nie zamierzała płakać, prawda? Mocowała się z szufladą w stoliku, na którym stała wielka, brzydka lampa od mojej babci. W końcu ją otworzyła i szperała w środku, aż wyciągnęła łańcuszek. – Co to jest? – zapytałam. Wyciągnęła w moją stronę lśniący, srebrny łańcuszek. – Należał do twojego taty. Myślę, że powinnaś go wziąć. Sądzę, że zostawił go dla ciebie. Nigdy go nie zdejmował. Miał wisiorek przedstawiający skrzyżowaną strzałę i topór. Pozwoliłam, by chłodny metal opadł na moją dłoń. Pamiętałam, jak dyndał na jego piersi, gdy byłam dzieckiem. – Powinnaś zacząć się szykować, Sero – powiedziała cicho mama. – Ja tylko… to tak nagle. Nie chcę cię zostawiać… – Och… Sero. – Wzięła mnie w ramiona, a ja mocno się wtuliłam. – Dam sobie radę. *** Miałam przed sobą jedną walizkę i plecak. Autobus, który miał mnie zabrać do mojego nowego domu na nie wiadomo jak długo, był pusty, a kierowca patrzył na mnie, jakbym kopnęła mu psa. – Wszystko będzie dobrze, Sero. – Mama uśmiechnęła się, ale uśmiech nie dotarł do jej oczu. Skinęłam głową. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje. Dopiero teraz do mnie docierało, że nie obudzę się już we własnym domu. Przynajmniej przez jakiś czas. Miałam nadzieję, że się mylą. Że odkryją, iż nie mam wilka i odeślą mnie do domu. Nadal byliby złośliwi, ale przynajmniej byłabym w znajomym miejscu. Mama przytuliła mnie mocno. – Wszystko się ułoży. Musisz już iść, kochanie. – Wiem. Postaram się dzwonić codziennie. – To byłoby wspaniale. Podróż autobusem dłużyła się jak pięć godzin. Zasnęłam ze słuchawkami na uszach, słuchając muzyki. Obudziło mnie szarpnięcie pojazdu. Zapaliły się światła i musiałam mrugać, by przyzwyczaić wzrok. – Ostatni przystanek, młoda damo – zachrypiał kierowca. Zarzuciłam torbę na ramię i chwiejnym krokiem wysiadłam z autobusu. Cóż, oto mój dom. Średniowieczna wieża, która wyglądała, jakby opętały ją demony. A co lepsze, pełna ludzi, którzy zmieniają się w futrzaste bestie. Światła autobusu oświetlały wejście. Przed drzwiami stała kobieta w długiej sukni i kapeluszu typu bucket. Położyłam rękę na piersi. Myślałam, że to duch. – Witamy, panno Lennox. – Dziękuję? Kim ona była, dozorczynią? Odwróciła się i skinęła, bym poszła za nią. – Szkoła oficjalnie zaczyna się jutro. Nowi studenci śpią dziś w Opal Hall, dopóki nie zostaną przydzieleni do właściwych dormitoriów. Niestety, jesteś jedyną nową studentką. – Dlaczego? – Cóż… niektórzy przyjeżdżają pierwszego dnia. W niektórych latach w ogóle nie mamy nowych uczniów. Zatrzymałam się; coś mi tu nie pasowało. – Przepraszam panią… – Dyrektorka Maris. – Wyprostowała się dumnie. – Pani dyrektor… Myślę, że nie powinno mnie tu być. Nigdy się nie przemieniłam. Nie wiem, dlaczego tu jestem – powiedziałam niemal szeptem. – To, że jeszcze się nie przemieniłaś, nie oznacza, że nie jesteś wilkiem, który tu pasuje. – Szła dalej, oczekując, że pójdę za nią. Jedynym dźwiękiem był stukot naszych butów o marmurową podłogę. – Co się stanie, jeśli nie będę mogła się przemienić? – Przejdziemy przez ten most, gdy do niego dotrzemy, panno Lennox. Jutro czeka cię wielki dzień.

Odkryj więcej niesamowitych treści