Zdobyć odrzuconą partnerkę księcia likanów

Zdobyć odrzuconą partnerkę księcia likanów

Autor: MMOLLY

Rozdział szósty
Autor: MMOLLY
13 cze 2026
Morgaine gwałtownie odrzuciła tren sukni za siebie przy każdym kroku; jej rwane oddechy i wyraźnie rozgniewana twarz nie mogły ujść niczyjej uwadze, podczas gdy służąca próbowała dotrzymać jej kroku, biegnąc tuż za nią. "Wasza Wysokość, w tej samej chwili dzieje się coś strasznego". Tym razem Morgaine nie mogła pozwolić sobie na krzyk, na który miała ochotę, ponieważ ceremonia wciąż trwała, a ona nie chciała przyciągać niepotrzebnej uwagi. "O czym ty mówisz, Morgaine?". Kaelen gwałtownie odwrócił głowę, by spojrzeć za siebie, jako że Morgaine górowała już nad oparciami krzeseł jego i jego rodziców. "Wasza Wysokość, muszę z tobą porozmawiać, natychmiast, na osobności. To poważna sprawa". Alfa zaniepokoił się, gdy Morgaine to wypowiedziała; patrzył, jak dziewczyna kipi ze złości, z furią szarpiąc ciężki materiał sukni. Alfa pochylił się ku swojemu synowi, Kaelenowi, i utkwił w nim długie spojrzenie. "Ojcze, chodźmy i wysłuchajmy jej, może sprawa jest naprawdę pilna i nie może czekać". Pod wpływem tej perswazyjnej myśli Alfa wstał, a za nim ruszyła jego Luna i Kaelen, który wlókł się na końcu, czując się zupełnie odrętwiały od zbyt długiego siedzenia; powinien być wdzięczny Morgaine za stworzenie okazji, by wreszcie podnieść tyłek z krzesła. "Cóż to za sprawa, która nie może poczekać do końca tak ważnej ceremonii, na której gościmy watahę rodu Lycathia? Wiesz doskonale, że to jedyny sposób, by wywrzeć na nich wrażenie i nie ściągnąć na nas ich gniewu". Kaelen naskoczył na Morgaine, gdy tylko weszli do pustego pokoju, w którym krążyła z dumnie zadartym nosem i ramionami. "Cóż, mój książę, nie będziesz już musiał chronić tej reputacji, ponieważ ktoś najwyraźniej zbyt głupi, kogo wynająłeś do dzisiejszej ceremonii, pomaga ci właśnie szargać twoje imię". "O czym ty mówisz, młoda damo? Wyrażaj się jasno i przestań marnować nasz czas". Alfa stawał się niecierpliwy, a stopy już go bolały od narastającego niepokoju. "Mój Alfo, chodzi o tę samą dziewczynę. Lyrę". "Co znowu z Lyrą! Co z tą dziewczyną, która odmawia mi zaznania spokoju!". Kaelen krzyknął na całe gardło w przypływie wściekłości i frustracji. "Uspokój się, synu. Tylko się nakręcasz czymś, co nie ma znaczenia. Powinieneś ochłonąć i pozwolić Morgaine dokończyć, zanim zaczniesz psuć atmosferę przyjęcia, proszę, bądź spokojny". Teraz, po raz pierwszy od wejścia do pokoju, odezwała się Luna Alfy i matka Kaelena, wysokim, piskliwym głosem, który brzmiał niczym ostrze miecza przesuwane po twardym drewnie. "Co się dzieje z Lyrą? Proszę, powiedz coś i skończ tę niepewność, to wszystkich drażni, a mamy ważne sprawy na głowie". Alfa powiedział to tym razem spokojnym, pełnym zrozumienia głosem. "Cóż, mój Alfo, najpierw rozejrzałam się wokół i zauważyłam, że nigdzie nie ma tej wichrzycielki. Kiedy zapytałam służącą, powiedziała mi, że Lyra przeprosiła, by udać się do toalety, choć jej nieobecność przedłużała się ponad miarę. Postanowiłam więc przejść się i odetchnąć, i wtedy natknęłam się na widok, który wprawił mnie w osłupienie i gniew". Oddychając ciężko i przełykając ślinę napływającą do ust, Morgaine wzięła głęboki oddech i kontynuowała. "Widziałam Lyrę z księciem Lycathia. Trzymał ją za ręce i stał bardzo blisko niej, w sposób wręcz romantyczny... Przysięgam na własne życie, Wasza Wysokość, naprawdę to widziałam. Możecie zapytać służącą, która była ze mną". "Co to za bzdury! Straże! Chcę, żebyście znaleźli Lyrę i natychmiast ją tu przywlekli. Nie chcę żadnych wymówek, sprowadźcie ją tutaj". Morgaine czuła już bębny zwycięstwa, widząc reakcję Kaelena na te nowiny; widziała też wściekłe twarze Alfy i Luny – to napełniło jej ducha pewnego rodzaju radością i wszechogarniającą ekscytacją. Wkrótce dwaj strażnicy wysłani przez księcia powrócili z Lyrą, brutalnie wyrywając ją z rąk księcia Lycathia, który podążył za nimi i nie spuszczał ich z oczu, choć musiał wrócić na miejsce, gdyż obszar, do którego zabrali dziewczynę, był niedostępny dla obcych. "A teraz powiesz mi, co ty sobie wyobrażasz, stojąc tak blisko księcia w taki sposób i to w miejscu, gdzie nikogo nie było. O czym ty w ogóle myślałaś? Kto cię sprowadził na tę ceremonię?". Wściekła twarz Kaelena wraz z innymi twarzami w pokoju, które mierzyły Lyrę wzrokiem od stóp do głów, sprawiły, że dziewczyna spuściła głowę, wpatrując się w swoje stopy, jakby stamtąd mogła nadejść pomoc. "Co robiłaś na zewnątrz z księciem Lycathia?... Zresztą, to nie moja sprawa, bo po tym wszystkim otrzymasz karę, na jaką zasłużyłaś, obiecuję ci to". Bolesne słowa Kaelena rozbrzmiewały głośno, każde z nich wirowało w głowie Lyry, sprawiając, że świat zaczął się kręcić. "Chciałam tylko wyjść do toalety, ale książę Lycathia zagrodził mi drogę i osaczył mnie. Nie poszłam do niego, to on podszedł do mnie i wypytywał o...". Lyra nie miała szansy dokończyć, ponieważ Kaelen przerwał jej brutalnie, ucinając jej wyjaśnienia i wywołując drżenie w jej i tak już słabych nogach. "Zamknij się w tej chwili". Kaelen chwycił Lyrę za rękę i pociągnął za sobą. Wyprowadzając ją z sali, w której stali, szarpał ją mocno, raniąc jej nadgarstek. Gdy Valerius to zauważył, natychmiast ruszył ich śladem. Kaelen wyprowadził ją poza teren watahy i ostatecznie pchnął ją przed siebie, tak że straciła równowagę. Głos Kaelena stał się teraz donośny; wyrzucał z siebie wszystkie obelgi, jakie tylko przyszły mu na język. Lyra przyjmowała te zniewagi z bólem i żalem w oczach. Jak może być tak bezbronna, pomyślała. "Opuściłaś stanowisko, na którym miałaś zostać, i zaczęłaś włóczyć się po całym pałacu, szukając kogoś, kto wykrzyczy twoje tanie imię. Czy to wszystko, co potrafisz? Robisz z siebie taką tanią zdzirę, gotową wykorzystać każdą okazję, by ugrać coś na innych, prawda?". Lyra nie mogła już dłużej wytrzymać; ciche łzy zaczęły powoli płynąć po jej policzkach. Otarta je wierzchem dłoni, odmawiając poddania się zastraszeniu. "Nawet mnie to nie dziwi, twoja rodzina jest tania i sprzedajna, nie dziwi mnie, że jesteś...". Lyra nie mogła znieść zniewagi, jaką wyrządził jej rodzinie. Nim się spostrzegła, wymierzyła Kaelenowi siarczysty policzek, sprawiając, że zachwiał się, a w powietrzu zapadła głucha cisza.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział szósty – Zdobyć odrzuconą partnerkę księcia likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka