Lyra kładzie pocieszająco dłoń na ramieniu Malakora, czując napięcie emanujące z jego ciała. Jego twarz jest blada, a ręce mu się trzęsą. Widać, że przesłuchanie krzyżowe zebrało na nim potężne żniwo.
– Malakorze, wszystko w porządku? – pyta cicho, próbując zaoferować choć trochę otuchy.
Malakor kręci głową, a jego głos jest niemal niesłyszalny. – Nie, nie w porządku. To było brutalne.
Lyra kiwa g
















