JUSTIN
Patrzę na spoconą, zarumienioną twarz Savanny i śmieję się. Ona jest tak cholernie idealna. Jej mała cipka wciąż jest mocno zaciśnięta wokół mnie i nie sądzę, bym kiedykolwiek był w stanie przestać ją pieprzyć. Poczucie, jak trysnęła, gdy dochodziła wokół mnie, było większym dreszczem niż jakikolwiek skok ze spadochronem czy na bungee, jaki kiedykolwiek wykonałem.
– Co miałaś na myśli? – py
















