MANDY
Trzymam dłoń w dłoni Briana, a drugą chwytam go za przedramię, utrzymując nasze ciała mocno sklejone ze sobą. Mój uśmiech nie może być już szerszy, a czucie jego twardego ciała poruszającego się obok mojego doprowadza mnie do szaleństwa. Ten pocałunek był nawet lepszy, niż sobie wyobrażałam. Wiem teraz ponad wszelką wątpliwość, że pragnie mnie tak samo, jak ja jego. Nie da się zaprzeczyć poż
















