Odrzuca kołdrę i ogląda się na mnie. Odrywam wzrok od jej idealnego tyłka i cipki. Szelmowski uśmiech, jaki mi posyła, mówi, że doskonale wie, na co właśnie patrzyłem, i wcale jej to nie przeszkadza. Potem klepie łóżko i gestem zaprasza mnie bliżej.
– Dzięki, Savanna – udaje mi się wykrztusić. – Dalej chyba sobie poradzę.
– Jesteś pewien? Mogę zostać, jeśli mnie potrzebujesz.
Próbuję przekonać sam
















