logo

beletrystyka

Grzech z ojcem mojego najlepszego przyjaciela

Grzech z ojcem mojego najlepszego przyjaciela

Autor: Iris Mayfair

Rozdział 2
Autor: Iris Mayfair
27 gru 2025
Słowo luksusowy nawet w przybliżeniu tego nie oddaje. Są tu pluszowe fotele z funkcją rozkładania, które wyglądają na wygodniejsze niż jakiekolwiek łóżko, jakie widziałam, stół do posiłków, który z łatwością pomieści naszą trójkę, łazienka ze wszystkimi udogodnieniami, jakich można potrzebować, a z tyłu samolotu jest nawet sypialnia. Gdy kończę się rozglądać, rzucam plecak, który chcę mieć przy sobie, obok jednego z pluszowych foteli i siadam. Annette zajmuje miejsce naprzeciwko mnie, a Luc odchodzi, by porozmawiać z pilotami, ale gdy wraca, zaskakuje mnie, siadając na fotelu tuż obok mnie. Kiedy opiera ramię na podłokietniku, nie mogę się powstrzymać i natychmiast robię to samo. Nie dotykamy się, ale jest blisko, i sprawia mi to więcej radości, niż prawdopodobnie powinno. Nie mogę nie zauważyć wspaniałej stewardessy idącej w naszą stronę. Jest wysoka, blondwłosa, cała w uśmiechach i perfekcji. Spojrzenie, jakie rzuca Lucowi, sprawia, że żołądek zawiązuje mi się w supeł. Zastanawiam się, czy to zawsze ona obsługuje jego loty. Czy specjalnie o nią poprosił? Czy ją pieprzył? Wszelkiego rodzaju myśli przelatują mi przez głowę i wiem, że to nie moja sprawa i że on oczywiście był z innymi kobietami, ale nie potrafię opanować tego, co czuję. – Monsieur Benoit – mówi, a potem trajkocze coś, co brzmi jak perfekcyjny francuski. On odpowiada, sprawiając, że wiercę się w fotelu. Boże, uwielbiam słuchać, jak mówi po francusku. Nie wiem, co mówi, ale dla mnie brzmi to cholernie dobrze. Przechodząc na angielski, mówi: – Carmen, to Natalie, nasz gość podczas lotu. Proszę, upewnij się, że dostanie wszystko, czego zapragnie. Carmen zwraca się do mnie, a jej uśmiech nie jest już tak szeroki, jak wtedy, gdy wpatrywała się w Luca. – Oczywiście. Czy chciałabyś drinka przed startem? Annette i ja prosimy o napój gazowany, a kiedy Carmen wraca, Luc mówi: – Dziękuję, Carmen. Damy ci znać, gdy będziemy czegoś jeszcze potrzebować. Nie wygląda na zadowoloną z jego uwagi, ale ukrywa to uśmiechem i szybko wraca do kokpitu, znikając za zamkniętymi drzwiami. – O mój boże, czy ona mogłaby być bardziej oczywista? – jęczy Annette. – Całkowicie próbowała zwrócić twoją uwagę, tato. – Cóż, dopóki nie przekracza granicy, może próbować ile chce. Nie jestem zainteresowany i wyraziłem to bardzo jasno. Biorę łyk napoju, próbując ukryć szeroki uśmiech, ale myślę, że on go widzi, bo kiedy spoglądam w bok, obdarza mnie najsłodszym spojrzeniem. Czekoladowy brąz jego oczu w górnym oświetleniu wygląda niemal jak bursztyn, a rzęsy ma dłuższe niż jakikolwiek mężczyzna, jakiego widziałam. Na szczęście Annette wydaje się być nieświadoma wszystkiego, co się dzieje. Oczywiście, może nic się nie dzieje. Może on patrzy tak na wszystkich. Mam zerowe doświadczenie z chłopcami, a co dopiero z dorosłymi mężczyznami, więc co ja tam, do cholery, wiem? Kiedy pilot ogłasza, że zaraz startujemy, zapinamy pasy, a ja z ekscytacją wpatruję się w okno za plecami Luca. Specjalnie nie wybrałam miejsca przy oknie, bo bałam się, że będę zbyt zdenerwowana, ale teraz chcę widzieć wszystko. Jest ciemno, więc niewiele widać, ale podoba mi się, jak oświetlone jest lotnisko. Luc śmieje się z mojej ekscytacji i obserwuje mnie, gdy ja obserwuję lotnisko. Ponieważ jestem nieco pochylona, nasze twarze są tak blisko siebie i nagle mam szaloną ochotę po prostu odwrócić twarz i go pocałować. Odpycham tę myśl, gdy tylko pojawia się w mojej głowie. To znaczy, to byłoby szaleństwo. Annette siedzi dokładnie naprzeciwko nas. Ale mimo to nie mogę zaprzeczyć, jak bardzo chcę to zrobić. Gdy czuję, że samolot zaczyna przyspieszać, opieram się i ściskam podłokietnik tak mocno, że kostki moich dłoni bieleją. To ekscytujące czuć, jak startujemy, ale też przerażające jak cholera. Wznosimy się, a ja wciąż trzymam się kurczowo. W końcu Luc kładzie dłoń na mojej i delikatnie ją klepie. – Jest w porządku – mówi, a jego głęboki głos z akcentem natychmiast zaczyna działać swoją magię. Czuję, że mój uścisk zelżał. – Jesteś całkowicie bezpieczna, obiecuję. I wierzę mu. Wiem, że nigdy nie pozwoliłby, aby cokolwiek mi się stało, więc rozluźniam się całkowicie w fotelu i mówię: – Dzięki. To mój pierwszy lot. – Świetnie sobie radzisz – mówi, puszczając mi oczko. Gdy jesteśmy już w powietrzu, Annette pyta: – Tato, możemy dostać kolację? – Jasne, kochanie. – Naciska przycisk przywołania i Carmen natychmiast otwiera drzwi kokpitu i podchodzi do nas. Gdy stoi obok, Luc mówi: – Chcielibyśmy już zjeść kolację, Carmen. – Zwraca się do mnie i pyta: – Natalie, lubisz steki? Szybko potrząsam głową i nawet udaje mi się posłać Carmen uśmiech. Lubię ją o wiele bardziej teraz, gdy wiem, że Luc nie jest nią zainteresowany. Odwzajemnia uśmiech, nawet jeśli nie dociera on do jej oczu, i odchodzi, by przygotować nasze posiłki. Siedzimy wokół stołu i spodziewam się jedzenia w stylu stołówkowym, ale Carmen stawia trzy talerze, które wyglądają absolutnie apetycznie. Mój stek jest upieczony perfekcyjnie, dostałam też pieczonego ziemniaka i mieszankę gotowanych na parze warzyw. Dolewa nam napojów i stawia kieliszek czerwonego wina przed Luciem. – Wow – mówię po pierwszym kęsie. – To jest pyszne. – Cieszę się, że ci smakuje – mówi Luc, krojąc swój stek. Jego maniery są nienaganne i nie mogę powstrzymać się od gapienia się na to, z jaką gracją kroi mięso i podnosi widelec do ust. Ma pełne, całuśne usta i mam ochotę zlizać z nich sok ze steku. Co, do cholery, jest ze mną nie tak? Wiem, że jestem napalona. Cholera, pękam w szwach z pożądania, ale to robi się wręcz absurdalne. Zaczynam obawiać się o jego bezpieczeństwo. Co jeśli dojdę do punktu, w którym nie będę mogła się opanować i rzucę się na niego? A co najważniejsze, dlaczego, do kurwy nędzy, nie poświęciłam czasu, żeby zrobić sobie dobrze, zanim przyjechali mnie odebrać? Byłam tak zajęta pakowaniem, ale orgazm z pewnością złagodziłby napięcie. Skupiam całą energię na jedzeniu i kończę zjadać wszystko co do joty. Luc z uśmiechem na twarzy przygląda się mojemu pustemu talerzowi. – Deser?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Grzech z ojcem mojego najlepszego przyjaciela | Czytaj powieści online na beletrystyka