Spokojny, uspokajający ton jego głosu natychmiast wycisza mnie na tyle, że milknę i przestaję tak szaleńczo się kołysać.
Chwyta moją bosą stopę. – Widzisz? Nie jesteś tak wysoko, jak myślisz. Śmiało, puść się. Złapię cię.
Delikatnie ściska moją stopę, zachęcając mnie do puszczenia gałęzi. Próbuję spojrzeć w dół, ale jego ciało jest za mną i z mojej pozycji niemożliwe do zobaczenia. Biorę głęboki o
















