Ledwo mam czas, by zaciągnąć zasłonę prysznicową i sięgnąć w dół po jej koronkowe stringi, zanim Dennis staje w drzwiach mojej łazienki. Dzięki bogom i wszystkiemu, co święte na tym świecie, że nie jest w stanie zajrzeć prosto do wanny, bo kupiłem ciemnoniebieską zasłonę w białe pasy, a nie tylko przezroczystą folię.
Ona zsuwa się tak nisko, jak tylko może, z moim palcem wciąż bezpiecznie tkwiącym
















