Odrzucona i naznaczona: Powrót wygnanej Luny

Odrzucona i naznaczona: Powrót wygnanej Luny

Autor: Florence

Rozdział 3- Jedna szansa
Autor: Florence
17 maj 2026
POV Cerys Nagle, zanim zdążę odpowiedzieć na pytanie Alfy Kaelena, Varna odpycha mnie na bok. Moje ciało uderza o ścianę, gdy ona staje między nami. Lyra chwyta mnie, zanim upadnę, a ja mruczę podziękowanie, prostując się. – Cerys ma urojenia – rzuca ostro Varna, zasłaniając mnie przed wzrokiem Kaelena. – Kłamie, jak to ona. Ja kłamię? Niemal wybucham śmiechem. Jeśli ktoś tu jest kłamcą, to ewidentnie Varna. Zirytowana do granic możliwości, wyswobadzam się z ramion Lyry i omijam Varnę. Nie pozwolę jej ciągnąć mnie w dół bardziej, niż już to zrobiła. Wszystko, co wydarzyło się w ciągu ostatniego roku, jest jej winą. Gdy staję obok Varny, Alfa Kaelen patrzy na mnie, skupiając wzrok na mojej szyi zasłoniętej golfem. – Alfo Kaelenie – zaczynam z szacunkiem, kłaniając się lekko. – Nazywam się Cerys Vane i przyjechałam na rozmowę w sprawie stanowiska uzdrowiciela. – Wyciągam CV z torby i podaję mu je. Bierze je w milczeniu, ale jego oczy wciąż spoczywają na mnie. Czuję dreszcz świadomości pod jego spojrzeniem. Nie bez powodu Alfa stoi na szczycie watahy. Są intensywni i doskonale świadomi wszystkiego, co dzieje się wokół nich. Są silni i szybcy, zdolni rozwiązywać problemy błyskawicznie. A ten mężczyzna zdecydowanie ma silną aurę Alfy. Czuję się niemal jak robak pod mikroskopem, gdy tak mnie studiuje. Jakby próbował przejrzeć moją duszę… co pewnie nie jest trudne przy jego przenikliwych, niebieskich oczach. Zerka na CV, po czym jego wzrok znów spotyka mój. – Co Varna mówiła o znamieniu obcego? Varna sztywnieje obok mnie, wyraźnie się spinając. Jej reakcja jest dziwna i irytująca jak zawsze. Natychmiast mam ochotę potrząsnąć moją przyrodnią siostrą. Nie miała prawa o tym wspominać, zwłaszcza że naraziło mnie to na podejrzliwość ze strony Alfy Kaelena. – Odsłoń szyję i pokaż mi to znamię – nakazuje, gdy nie odpowiadam. Może i nie należę już do watahy, ale coś we mnie każe mi natychmiast wykonać polecenie. Powoli zsuwam kołnierz golfa, odsłaniając miejsce między szyją a ramieniem, gdzie ugryzł mnie nieznajomy. Gdyby zapytali mnie o to miesiące temu, byłoby co oglądać. Jednak teraz, gdy Alfa Kaelen skupia wzrok na mojej skórze, nie znajduje niczego. Znamię wciąż tam jest, ale ponieważ spędziłam miesiące na próbach uleczenia go, nie jest już widoczne. Nadal je czuję, gdy ktoś mnie tam dotyka, zwłaszcza mężczyzna, i wiem, że nie zniknęło ze względu na słabość, którą odczuwam. Moje serce wali jak oszalałe, gdy Alfa Kaelen podchodzi bliżej, by obejrzeć moją szyję. Nie dotyka mnie, ale moja skóra płonie, a serce bije mocno, jakby reagowało na fizyczny dotyk. – Jak widzisz, nic tam nie ma – mówię po czymś, co wydaje się wiecznością, przerywając niezręczną ciszę. Puszczam kołnierz koszuli, a Alfa Kaelen odwraca wzrok i kiwa głową beznamiętnie. Varna, zachowując się jak rozpieszczone dziecko, wyrywa moje CV z rąk Alfy Kaelena i odwraca się, by posłać mi pogardliwe spojrzenie. Prawie mnie przewraca, gdy uderza papierami w moją pierś. – Cerys wcale nie jest uzdrowicielką – syczy jadowicie. – Nie ma sensu patrzeć na te referencje, bo są albo sfałszowane, albo skradzione. Alfa Kaelen patrzy to na jedną, to na drugą, pytając: – A dlaczego tak uważasz? – Bo jest odmieńcem, który popełnił poważny błąd i został wyrzucony z watahy, zanim zostałeś Alfą – kłamie Varna. Zaciskam zęby, ale ona mówi dalej, zanim zdążę przerwać. – Nie możemy wykluczyć, że jest szpiegiem. – Szpiegiem? – śmieję się. – Varna, dobrze wiesz, że nie popełniłam żadnego błędu. – Nie wyrzuciliby cię, gdyby tak było – odpala. Alfa Kaelen wkracza do akcji, przyciągając moją uwagę, gdy znów mi się przygląda. Jest coś w jego oczach, co mnie przyciąga. Powinnam się bać, ale to chłodne, analityczne spojrzenie mnie nie przeraża. Może wysłucha tego, co mam do powiedzenia, i da mi szansę. – Jak długo jesteś odmieńcem? – pyta, lekko marszcząc brwi. Gdyby nie patrzeć uważnie, można by przegapić ten minimalny grymas na jego ustach. – Rok – odpowiadam zgodnie z prawdą. Jeśli chcę dobrze zacząć tę pracę, kłamstwo w niczym by mi nie pomogło. Nie żebym w ogóle zamierzała kłamać. Nie jestem jak Varna. Alfa Kaelen mruczy coś pod nosem, po czym unosi dłoń i macha nią lekceważąco: – Możesz już iść. – Następnie kiwa na wojowników stojących za nim, a oni podchodzą. Dwaj stają po moich bokach i chwytają mnie za ramiona. Zaczynają mnie wyprowadzać, a jeśli im na to pozwolę, stracę jedyną szansę na zostanie tutaj. Stracę szansę na odnalezienie tego, kto mnie naznaczył. – Czekaj! – wołam, wyciągając rękę. W przypływie desperacji chwytam dłoń Kaelena, pozwalając mojej uzdrawiającej energii przepłynąć do niego jako dowód. Srebrzyste światło jarzy się słabo między naszymi dłońmi, gdy mówię dalej: – Odkąd opuściłam watahę, żyłam w ludzkim świecie. Jak śmiałabym wracać, gdybym nie miała zdolności uzdrawiania? Varna gwałtownie wciąga powietrze i szarpie mnie za rękę. – Puszczaj go! Jednak to nie ja nie chcę puścić. Dłoń Alfy Kaelena zacisnęła się na mojej, blokując mnie w miejscu tak mocno, że wojownicy nie mogą mnie ruszyć. Na twarzy Alfy pojawia się dziwny wyraz, jakby próbował się powstrzymać przed jakąś reakcją. Twardy grymas nie maskuje jednak konsternacji migoczącej w jego oczach i na rysach twarzy. Po chwili w końcu puszcza moją rękę. Ciężkie ciepło, które mnie otulało, znika, gdy on się odwraca. Otrząsam się z tego dziwnego uczucia, podnosząc wzrok dopiero wtedy, gdy Alfa Kaelen spogląda przez ramię, by powiedzieć: – Możesz zostać, ale wiedź, że będziesz pod obserwacją. Nie rób nic niestosownego, a nie będziesz miała się o co martwić. Z tymi słowami odchodzi. Varna natomiast wrzeszczy z niedowierzaniem: – Co?! Nie ma mowy! – Pędzi za Alfą Kaelenem, wślizguje się pod jego ramię i przykleja do jego boku. – To odmieniec. Nie wiadomo, jakie kłopoty sprowadzi. Prycham na jej słowa. Nie byłabym odmieńcem, gdyby nie ona. Zastanawiam się, czy Alfa Kaelen o tym wie. Czy zdaje sobie sprawę, jak podstępna i żmijowata jest Varna? – Zostanie i udowodni swoją wartość. Jeśli jej się nie uda, odejdzie – mówi Alfa Kaelen, a jego chłodny ton nie pozostawia Varnie pola do dyskusji. Dziewczyna wzdycha, staje przed nim, zarzuca mu ręce na szyję i pochyla się, by go pocałować. Kiedy ich usta się spotykają, ona posyła mi spojrzenie zza jego ramienia. To terytorialne spojrzenie – takie, które wrzeszczy: „on jest mój!”. Nie do końca rozumiem jej tok myślenia. Czy ona uważa mnie za jakiegoś wyimaginowanego wroga? Żeby pograć jej na nerwach, przechylam głowę i posyłam jej blady uśmiech. Odwracam się i ruszam w stronę drzwi, gdy nagle ostry ból przeszywa moje wnętrze. Ciemność zalewa mi oczy, a nogi uginają się pode mną, posyłając mnie na podłogę.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3- Jedna szansa – Odrzucona i naznaczona: Powrót wygnanej Luny | Czytaj powieści online na beletrystyka