Perspektywa Cerys
Moja noga o coś uderza, co z łoskotem upada na ziemię.
— Szlag — mruczę, gdy wybielacz wylewa się szybciej, niż jestem w stanie go złapać. Przezroczysty płyn wypływa z butelki, rozlewając się wszędzie. Zanim udaje mi się postawić butelkę pionowo, na środku podłogi tworzy się wielka kałuża. Sięgam po jakieś szmaty, ale nie ma ich wystarczająco dużo, by wsiąknęły cały rozlany płyn.
















