W oczach Mii przemknął cień kpiny. Dawniej czułaby się okropnie. Ale teraz, gdy ona i Timothy byli po rozwodzie, nie miało znaczenia, ile kobiet zatrzyma się w willi. To nie miało z nią nic wspólnego.
Mia postąpiła krok naprzód.
– Cześć...
Zanim zdążyła dokończyć, piękna kobieta zignorowała ją i przeszła się po salonie. Następnie powiedziała do kamerdynera, Kaleba Goulda:
– Te zasłony są ohydne, tak samo jak kanapa. Pamiętaj, żeby zmienić też łóżka w sypialniach na markę, którą lubię.
Mia patrzyła, jak ten „gość” krytykuje każdy kąt jej domu. Zapytała bez ogródek:
– Kim pani jest? Nie robimy tu żadnego remontu.
– Pozwól, że się przedstawię. Jestem Maya Lane i jestem przyszłą panią tego domu. Naturalnie oznacza to, że ja decyduję o wystroju tej willi.
– Jesteś Maya Lane?
Ślad goryczy wkradł się do serca Mii. Nic dziwnego, że Timothy nagle poruszył temat rozwodu. Maya wróciła.
Skoro jego pierwsza miłość wróciła, Mia, tania podróbka, musiała odejść.
– Domyślam się, że o mnie słyszałaś. Pospiesz się więc i podpisz te papiery rozwodowe. Zajmowałaś to miejsce przez ostatnie trzy lata; czas oddać je prawowitej właścicielce – powiedziała Maya.
Mia odparła spokojnie:
– Mówisz tak, jakbyś naprawdę kochała Timothy'ego. Jeśli tak jest, dlaczego nie wyszłaś za niego trzy lata temu, kiedy był w śpiączce po wypadku?
W tamtym czasie Timothy uległ strasznemu wypadkowi. Jego babcia, Laura Graham, chciała znaleźć mu żonę, aby pozostawił po sobie potomstwo, ale kobiety z towarzystwa, które zwykle go otaczały, nie chciały mieć z nim nic wspólnego.
Wtedy Mia była opiekunką Laury, a starsza pani traktowała ją niezwykle dobrze. Pożyczyła nawet Mii pieniądze na spłatę długów. Mia nie mogła znieść widoku Laury zdruzgotanej śmiercią wnuka, więc zgodziła się wyjść za Timothy'ego.
Wszyscy myśleli, że Timothy tego nie przeżyje, włącznie z nią. Sądziła, że małżeństwo jest tylko na pokaz. Ale ku zaskoczeniu wszystkich, Timothy nagle odzyskał przytomność!
Od tamtej pory jej pozycja w rodzinie Barrettów stała się niewymownie niezręczna. W końcu wszyscy wyśmiewali rodzinę Barrettów, najbogatszy ród w Bern City, z powodu ślubu ich dziedzica ze zwykłą opiekunką.
Dlatego jej tożsamość była trzymana w tajemnicy przez ostatnie trzy lata.
Maya zesztywniała.
– To dlatego, że moi bracia nie pozwolili mi wyjść za Tima, a nawet zamknęli mnie w domu. Przez to straciłam szansę na ślub z nim, a ty to wykorzystałaś.
– Ostrzegam cię – jestem dziedziczką rodziny Lane z Nord City, a moi bracia są potężnymi ludźmi. Dobrze by ci zrobiło, gdybyś martwiła się o swoją rodzinę, jeśli kiedykolwiek zechcesz wystąpić przeciwko mnie!
Wyraz twarzy Mii stał się chłodny.
– Nie daruję ci, jeśli odważysz się podnieść rękę na moją rodzinę.
– Podpisz ugodę, jeśli nie chcesz, żeby coś im się stało – Maya spojrzała na dokumenty rozwodowe leżące na stoliku kawowym, czując się pewnie. Czekała na ten dzień od trzech lat.
Mia powiedziała spokojnie:
– Już ją podpisałam.
– Przynajmniej nie jesteś kompletną idiotką. – Maya wyciągnęła czek z torebki. – To milion dolarów. Potraktuj to jako mały prezent ode mnie.
W oczach Mii mignęła drwina. Nie przyjęła czeku.
– Nie mów mi, że uważasz, że to za mało. To równowartość twojej dziesięcioletniej pensji jako opiekunki. Bierz pieniądze i trzymaj się z dala od naszego życia. Tim i ja jesteśmy dla siebie stworzeni, w przeciwieństwie do ciebie.
– Jesteś zwykłą wieśniaczką. Ty i my, bogaci ludzie, jesteśmy z innych światów.
Słowa Mai zraniły Mię. Oszołomiona, powlekła się do głównej sypialni. Nawet gdyby Maya nie wpadła dzisiaj, i tak by odeszła.
Skoro ona i Timothy byli już rozwiedzeni, nie było sensu, by tu zostawała.
Pakując się, Mia zdała sobie sprawę, jak niewiele ma rzeczy. Nie wystarczyły nawet, by zapełnić jedną walizkę. Ostatnie trzy lata wydawały jej się snem.
Spojrzała na wynik testu ciążowego leżący na szafce nocnej i powiedziała sobie, że czas to zakończyć.
W tym momencie Maya wkroczyła do głównej sypialni, jakby była u siebie. Wciąż trzymała ugodę rozwodową.
– Skończyłaś się pakować?
Rozejrzała się, dostrzegając kartkę papieru na szafce nocnej. Zdawało jej się, że wyłapała na niej słowa „szpital ginekologiczno-położniczy”. W jej oczach przemknęło zmieszanie.
Mia szybko chwyciła test i zgniotła go w kulkę. Maya zapytała z zaskoczeniem:
– Czekaj, jesteś w ciąży?
















