Shelly westchnęła.
– Boże, tak ci zazdroszczę, że masz brata, który tak cię rozpieszcza.
Maya uśmiechnęła się zadowolona.
– To prawda. Zawsze martwi się, że biorę na siebie za dużo i że inni będą mnie dręczyć.
Po ponownym wyrażeniu zazdrości, Shelly odwróciła się, by spojrzeć na Mię.
– Co ty tu jeszcze robisz? Nie mów mi, że myślisz, że masz szansę cokolwiek wygrać. Każdy z odrobiną oleju w głowie
















